Topór nad Puszczą Karpacką

Warszawiacy z pewnym zaskoczeniem oglądali na początku marca pięcioro ludzi przebranych za zwierzęta, którzy na placu przed stacją metra Centrum, nazywanym Patelnią, uderzali w bębenki i informowali o zagrożeniu ich ostoi, Puszczy Karpackiej, domu niedźwiedzia, wilka, rysia, żbika i sóweczki.

Była to akcja fundacji ekologicznej WWF Polska. Alarmuje ona o potrzebie ochrony Puszczy Karpackiej od dłuższego czasu. Zbiera podpisy pod petycją o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego. Zebrała ich ponad 100 000, w tym mój i członków mojej rodziny.
Park ten miałby objąć 17,5 tys hektarów drzewostanów Puszczy Karpackiej, najstarszych w tym ogromnym podbeskidzkim kompleksie leśnym, obejmującym ponad 300 tysięcy hektarów.

Na wniosek o stworzenie Parku Narodowego, złożonego przed dwoma laty, nadal brak odpowiedzi.

WWF Polska współpracuje i pomaga Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze z Przemyśla, informując o zagrożeniach i oznaczając stare, pomnikowe drzewa. Do tej pory obie fundacje odnalazły i oznaczyły 6 500 drzew – pomników przyrody, zasługujących na ochronę przed wycięciem. Prowadzona jest akcja adoptowania takich dostojnych drzewnych starców przez osoby znane – aktorów, naukowców, pisarzy, w nadziei, że np. jodła adoptowana przez znaną aktorkę nie zostanie wycięta, w obawie przed rozgłosem, jaki może ona nadać sprawie.
Puszcza Karpacka woła o pomoc.

Już dziś wyręby w niej są duże, o czym donosi miejscowa Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Co dzień wyjeżdżają z niej konwoje wielkich ciężarówek pełnych pni.

Plany są jeszcze większe. Kiedy Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał w listopadzie zeszłego roku kategorycznie , aby zaprzestano wielkich wyrębów w Puszczy Białowieskiej, leśnicy, żądni pieniędzy, mieli już na uwadze starodrzewy Puszczy Karpackiej, lasu z wiekowymi jodłami, jaworami, dębami . Niektóre z tych drzew liczą sobie ponad 300 lat.

Przed tygodniem ogłoszony został plan , nazwany planem zagospodarowania lasu, a w nim projekt wycinki w Puszczy Karpackiej 1 500 000 m3 drewna do 2027 roku . Ogólna skala wyrębu ma być nawet większa niż w Puszczy Białowieskiej, gdyż tam przewidziano uzyskanie 3,65 m3 drewna z hektara lasu, a w Puszczy Karpackiej – 3,85 m3 z hektara.

Nowy minister środowiska, Henryk Kowalczyk, uspakaja, że to tylko na papierze wygląda groźnie, bowiem wycięte będzie zaledwie jedno drzewo na sto.

Niby pięknie, jednak drzewo drzewu nierówne. Obserwacje cięć dzisiejszych, a także doświadczenie ostatnich lat, uczy, że rąbane będą starodrzewy. Sosna 60-letnia jest dobrym materiałem tartacznym na belki i deski, ale mebla drogiego się z niej niej nie zrobi, najwyżej tani stolik czy szafkę. To nie to samo, co szlachetne okazy, 120-letni dąb czy jawor, kupowany na drogie meble i okleiny. Za przeznaczeniem idzie cena. Najchętniej tnie się i sprzedaje takie okazy, które udaje się sprzedać najdrożej.

W jednym tylko nadleśnictwie Bircza, o powierzchni 27 000 hektarów, planuje się pozyskać w tym roku 67 000 m3 drewna, w tym większość , 41 000 m3, dziwnym trafem na obszarze starodrzewów planowanego rezerwatu „Reliktowa Puszcza Karpacka”.
Dwa słowa o tym planie: otóż przy wyraźnym oporze wobec projektu stworzenia parku narodowego, ekolodzy z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze chcieliby doprowadzić do utworzenia w Puszczy Karpackiej mniejszej, na 8 tys. hektarów, strefy ochrony najstarszych drzew o tej właśnie nazwie.

Oczywiście idzie to jak po grudzie, i nie ma się czemu dziwić, skoro nadleśniczy Birczy zarabia 215 000 złotych rocznie, a w rezerwatach i parkach narodowych, gdzie pracy mniej, płace są o połowę niższe.

Kto by nie bronił się rękami i nogami przed rezerwatem na „swoim” terenie? Kto by nie cieszył się z niechęci władz do tworzenia parków narodowych? Załamywanie rąk nie pomoże, kiedy idzie o tak wielkie pieniądze. Trzeba to jak najszybciej objąć kontrolą i rzeź starodrzewów zatrzymać.

Piątka na Czatach (5)

Proponujemy Państwu specjalne wydanie na temat dewastacji Puszczy przez ministra Szyszkę. Właśnie dzisiaj, 12 grudnia, kiedy w Trybunale Sprawiedliwości w Luksemburgu odbywa się ostatnia rozprawa na temat bezprawnych poczynań władzy na terenie tego obiektu, wpisanego na światową listę dziedzictwa UNESCO, chronionej prawnie przed wycinką. Jak się okazuje, nieskutecznie.

Wprawdzie z Puszczy wyjechały harvestery, ale dokonały wystarczająco dzieła zniszczenia. Drewno zabytkowych drzew gotowe jest do wywózki. Teraz po prastarej Puszczy krążą pilarze, którzy chcą dalej dewastować, na własne potrzeby, do prywatnych tartaków. W ślad za nimi podążają ekolodzy z Obozu dla Puszczy, którzy ewidencjonują każdy bezprawny krok na terenie lasu.

Co zostanie nam z Puszczy? Nie wiadomo, czy minister środowiska się opamięta. Na pewno grożą nam wysokie kary, które przecież zapłacić będziemy musieli my wszyscy, z naszych kieszeni. Na grabieży drewna dorobią się nieliczni, oligarchowie dobrej zmiany.

Puszcza krwawi. Zwierzęta pozbawiane są swoich naturalnych siedlisk. Lasy Państwowe traktują Puszczę, jak plantację drewna. I tylko młodzież desperacko broni Puszczy Białowieskiej przed wycinką, teraz mieszkająca w Obozie dla Puszczy w Teremiskach.

Martwe drzewa w stosach przywodzą na myśl stosy trupów. Dewastację Puszczy można potratować jako metaforę działań władzy w innych dziedzinach naszego życia publicznego. Wszak dziś właśnie Senat rozprawia o ustawach, których celem jest ubezwłasnowolnienie polskiego sądownictwa. A przecież końca dewastacji nie widać.

A kim my jesteśmy? Oto nasza piątka:
Halina Flis-Kuczyńska – redaktor naczelna
Danuta Kuroń – patronat
Mateusz Kijowski – redaktor prowadzący
Paweł Barański – sekretarz redakcji
Przemysław Wiszniewski – wydawca

Wołanie na Puszczy

Puszcza królów, carów, prezydentów. Podziwiana. Wyjątkowa. Klejnot, jakiego nie ma dziś, poza Polską i Białorusią, żaden kraj na naszym kontynencie. Ostatni naturalny europejski las nizinny. Od stuleci chroniono ją i jej zwierzynę. Żyły z niej puszczańskie wsie, a w niej żyły tysiące gatunków roślin i zwierząt. Chociaż obrabowana, przetrwała obie światowe wojny.

Rządów Jana Szyszki może nie przetrwać. Dla pisowskiego Ministra [Ochrony] Środowiska puszcza, to tylko drewno, a drewno to pieniądze.

Pojechaliśmy do Puszczy, zobaczyć na własne oczy, co się dzieje. Oglądaliśmy poręby, rozmawialiśmy z tymi mieszkańcami, którzy chcieliby puszczę chronić, i z tymi, którzy do obrony ostatniego na kontynencie pierwotnego lasu przybyli z daleka, tworząc Obóz dla Puszczy. Nie odjechali na zimę, osiedli w starej szkole w Teremiskach, czuwając nad tym, co się będzie działo.

To, co zobaczyliśmy, przerosło nasze wyobrażenia, oparte na doniesieniach prasy, głosach naukowców i ech dochodzących z Luksemburga.
W ostatnim półroczu ciężkimi maszynami wyrąbano 80 procent drzew przewidzianych do wycinki w okresie sześciu lat. Na czas posiedzenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, który ma zdecydować 12 grudnia, czy Polska zastosowała się do zakazu wycinki , wycofano z puszczy potworne machiny – harwestery i forestery. Jak daleko odjechały – nie wiadomo. Ekolodzy obawiają się, że to chwilowe przyczajenie się leśników i operatorów maszyn , tych wyrębowych i tych do wywozu drewna. Pozostały po nich przeorane rowami poręby, połamane pnie, bajora błota. Taka maszyna o wadze 20 ton miażdży wszystko, na czym stanie, a w miękkich poszyciach leśnych drąży głębokie wyrwy. Wygląda to jak las po ostrzale artyleryjskim.

Przy drogach leżą stosy pni najstarszych, najcenniejszych puszczańskich dębów i świerków, ze stuletnich drzewostanów. Tych zdrowych i tych atakowanych przez korniki. Ostemplowane, gotowe do wywozu i sprzedania.

Mieszkańców puszczańskich wsi straszy się widmem bezrobocia w razie objęcia całej puszczy ochroną i powiększenia rezerwatu ścisłego. Zawsze żyli z puszczy – albo z prac leśnych , albo ze zbiorów runa leśnego. Boją się utraty tego źródła dochodu, nie ufają ekologom.
Jeżeli nie powstrzymamy Szyszki i Lasów Państwowych, wytną starodrzewy i nie będzie czego dołączać do rezerwatu.

Sponiewierana, zdewastowana puszcza wypadnie z listy dziedzictwa UNESCO. Leśnicy spokojnie ją wytną i sprzedadzą. Polska, czyli my, zapłaci za to kary pieniężne. Na początek sto tysięcy Euro dziennie.

Żądamy: Cała Puszcza Białowieska Rezerwatem Przyrody! Szyszko – ręce od Puszczy precz!

Zapowiedź „Puszczy Białowieskiej dla początkujących”

Złożoności zjawisk, problemów, konfliktów związanych z Puszczą Białowieską nie da się objaśnić w krótkim tekście. Dla tych, którzy chcą prawdziwie zrozumieć to zagadnienie, przygotowujemy tekst „Puszcza Białowieska dla początkujących”. Jego autorem jest Paweł Winiarski, socjolog, licencjonowany przewodnik po Białowieskim Parku Narodowym.
Tekst składać się będzie z trzech części: Ekologia, Historia, Konflikt. W części pierwszej poruszymy zagadnienie ciągłości, bioróżnorodności, życia i śmierci oraz struktury i tętna przyrody.

 

Krajobraz po bitwie

Puszcza Białowieska. Ważą się jej losy. Pojechaliśmy tam. Ekolog Michał Kolbusz zaprowadził nas na poręby. Sponiewierany i okaleczony las. To trzeba zobaczyć na własne oczy.
Stosy gołych wielkich pni drzew, niczym stosy trupów, ale poukładane równo i z fasonem. Bitwa została przez nas i przez Puszczę przegrana. Trwa chwilowy rozejm…

Raport z Wilczej Tryby

W puszczańskim wydaniu naszej jednodniówki przedstawiamy „Raport z Wilczej Tryby”, dokument przygotowany na podstawie monitoringu społecznego gospodarki leśnej, wykonanego w okresie czerwiec-listopad 2017 roku, przez społeczników z Obozu dla Puszczy, Greenpeace Polska oraz Fundacji Dzika Polska. Pracowało nad jego przygotowaniem sto osób, przez pół roku monitorujących
Puszczę. Nawet sto osób nie jest w stanie pilnować tego, co się dzieje na trzydziestu tysiącach hektarów lasu, dlatego skupiono się na części Puszczy.

We wstępie do Raportu czytamy:

„Szczególnej analizie poddane zostały oddziały leśne przylegające do Wilczej Tryby, pomiędzy przysiółkiem Dąbrowa a skrzyżowaniem Wilczej Tryby z drogą Narewkowską w Nadleśnictwie Białowieża. Ustalenia patroli wskazują, że w tym czasie, w kontrolowanym rejonie, prowadzone prace leśne łamały szereg przepisów polskich i unijnych, były sprzeczne z międzynarodową umową między Polską a Komitetem UNESCO oraz kilkakrotnie łamały postanowienie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 27 lipca 2017 roku w sprawie wstrzymania cięć.”

Minister Jan Szyszko znany jest Trybunałowi z poprzednich rządów PiS, z walki o Rospudę, w której prostackimi odezwaniami zdumiewał i obrażał sędziów najwyższego europejskiego sądu, decydującego w sprawach dotyczących pięciuset milionów ludzi. Podobnie zachowuje się i teraz. Polacy pracujący w Trybunale opowiadają, jak to twierdzi,że eksperci przysyłani na inspekcję puszczy na niczym się nie znają, a sędziowie nie umieją odróżnić kornika od krowy, czy czegoś podobnego…

Teraz przekonuje Trybunał o dwu rzeczach. Pierwsze, że Puszcza Białowieska to las sadzony ręką człowieka, nie żadna puszcza pierwotna. Na dowód przywozi zdjęcia jakichś nagrobków z napisami o zasługach osoby pogrzebanej dla sadzenia drzew. Drugie, że Polska zastosowała się do postanowienia z 27 lipca, gdyż cięte były jedynie drzewa wzdłuż dróg, zagrażające bezpieczeństwu przechodniów: turystów czy zbieraczy runa.

Ani jedno, ani drugie nie jest prawdą. Zrobiłam zdjęcie suchych, pochylonych nad drogą świerków, istotnie grożących upadkiem, ale dość cienkich, nieinteresujących jako materiał tartaczny. pozostawionych, gdy obok wycięto całą grupę puszczańskich olbrzymów, pocięto je na bale, i ostemplowano do sprzedania.

Całego Raportu z Wilczej Tryby nie przepisujemy tu, gdyż jest dostępny w internecie pod linkami:
Raport z Wilczej Tryby

Na stronie Greenpeace: Raport z Wilczej Tryby
Do pobrania

Omówienie w Gazecie Wyborczej: Aktywiści przedstawiają wyniki monitoringu wycinek w Puszczy Białowieskiej
Omówienie OKO.press: Najstarsze drzewa miały 165 lat. Wstrząsający raport ekologów o wycince w Puszczy Białowieskiej

Głosy naukowców

Szyszko swoje, naukowcy swoje. Według ministra Puszcza to zwykły rębny las, żadne tam cudo czy wartość przyrodnicza.
Oto głos Profesora Rafała Kowalczyka, dyrektora Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej, Marcinem Wójcikiem (GW, Duży Format, 27.11.2017):

„- Głosił pan konferencję w lesie, przy wycince?

– Tak, na razie jedną, w ramach Akademii na Zrębie, która była spontaniczną akcją lokalnej społeczności i organizacji ekologicznych. Na wykład przyjechało kilkaset osób, w tym rodziny z dziećmi. Stanąłem na zrębie jak na katedrze i mówiłem o wyjątkowości puszczy, że nie jest dziełem rąk ludzkich, jak głosi Ministerstwo Środowiska.
Wiemy z badań palinologicznych, opartych na analizach pyłku w osadach torfowych, że puszcza istnieje tu jako naturalny las od 12 tysięcy lat.
Uznałem, że trzeba przekazywać ludziom wiedzę o puszczy. Nie każdy może tu przyjechać protestować, ale każdy może pogłębić wiedzę na jej temat – z książek, gazet, fachowych stron internetowych – i szerzyć taką wiedzę wśród znajomych. Zachęcam także do przyjeżdżania i podziwiania puszczy. Do robienia zdjęć puszczy – porannych mgieł, żubrów, wiekowych drzew, martwych drzew, puszczańskiego bałaganu. Takie zdjęcia, puszczone w świat, pokażą, jaki mamy tutaj klejnot.”

Dr. habilitowany Wiesław Walankiewicz, ornitolog z Instytutu Biologii Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach . mówi Rzeczypospolitej w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem (Rz.z 7.12.2017) na pytanie o opłacalność wycinki drzew, tak forowanej przez Lasy Państwowe :

„- Państwo traci na wycince puszczy na dwóch poziomach. Po pierwsze, są to straty wizerunkowe z powodu niszczenia na naszych oczach świata unikalnych wartości przyrodniczych przez wycinkę ponad 100 letnich drzewostanów.
Po drugie, budżet państwa traci na ogromnych, bezsensownych dotacjach z Funduszu Leśnego do trzech nierentownych nadleśnictw. Fundusz Leśny to nie są prywatne pieniądze i wydanie przez sześć lat 106,6 milionów złotych na podtrzymanie trzech nadleśnictw (oficjalne dane GDLP), które nigdy nie będą samodzielne finansowo, ociera się o niegospodarność.
W tym samym czasie cała gmina Białowieża dostawała tylko ok.480 tys. zł podatku leśnego rocznie. Trudno znaleźć bardziej skandaliczny przykład marnotrawienia środków finansowych przez państwową firmę. To są zmarnowane środki, ponieważ z puszczy, ze względu na mozaikę środowisk leśnych, nigdy nie uda się stworzyć dochodowej plantacji drzew.

– Dlaczego dochodzi do takiego marnotrawstwa?

– Polskie leśnictwo stać na takie marnowanie środków, bo nikt tego nie kontroluje. Gdyby sześć lat temu rozszerzono Białowieski Park Narodowy na całą puszczę, środki te można byłoby zaangażować w turystyczną infrastrukturę.”

Michał Książek – Wielkie rżnięcie

Michał Książek wraz z osobami tworzącymi Obóz dla Puszczy mieszka w Teremiskach, w siedzibie Fundacji Edukacyjnej Jacka Kuronia.
Jest poetą, reportażystą, kulturoznawcą, inżynierem leśnikiem i ornitologiem.
W jednym z niedawnych wywiadów powiedział:
„Nie jestem przeciwnikiem Lasów Państwowych. Rozumiem, że należy ciąć. Ale czy naprawdę trzeba też w Białowieży?”

Jest autorem reportaży w obronie Puszczy, m.in. w Przekroju. Oto fragment „Wielkiego rżnięcia”:
„Pewnie, że niektórzy zastanawiają się, co to będzie, jak władza się zmieni. Za las odpowiada leśniczy, nie urzędnik z ministerstwa czy regionalnej. A może polityczne wahadło poleci w drugą stronę i od razu park zrobią w całej puszczy? A tam zarobki o połowę mniejsze. Tu i tam wybuchają śmiechy, na pniaku wyrósł kieliszek, niby jest wesoło. Ale nie wszystkim. Czemuś nie widać nikogo z Białowieskiego Parku Narodowego.(…)”

W tym numerze NaCzatach.pl znajdziecie jego opowieść o puszczy , nagraną przed tygodniem w starej szkole w Teremiskach, w siedzibie zimowej Obozu dla Puszczy, której jest członkiem. Głos poety!

Na pożegnanie, kiedy odjeżdżaliśmy, na pobliskie łąki wyszedł żubr i pozwolił się sfotografować, na znak ,że zgadza się z nami – Puszczę trzeba obronić i przekształcić w rezerwat. A skoro tego samego zdania są naukowcy, poeci i zwierzęta, to nie ma wyjścia: PUSZCZĘ MUSIMY OBRONIĆ. CAŁA PUSZCZA REZERWATEM!