Szkoła jak wojsko

Przemysław Wiszniewski
zamieszczono: 13.10.2017

Myśmy wszyscy zostali wychowani w duchu pacyfistycznym, w umiłowaniu pokoju. Pochodzę z pokolenia lat 60. ubiegłego wieku, dzieciństwo, a więc szkołę spędziwszy w PRL. Wszędzie, na każdym plakacie, aż do przesady pojawiał się śnieżnobiały gołąbek pokoju z gałązką oliwną w dzióbku. Rzecz jasna, to był obłudny chwyt propagandowy, gdyż ówczesny Układ Warszawski na czele ze Związkiem Sowieckim jednak był konfrontacyjny, choćby za Powstania Węgierskiego w 1956 roku, czy Czechosłowackiego w 1968 roku. Nie mówiąc o naszych krajowych pacyfikacjach. Niemniej ponad wszystkim latał nam ten gołąbek. Choćby w okresie zimnej wojny.

I nie ma się co dziwić. Wojna skończyła się w 1945 roku, dwie dekady przed moim urodzeniem. Nasi rodzice mieli za sobą koszmar okupacji, Holokaustu, łapanek, Powstania Warszawskiego… Stąd takie umiłowanie pokoju i wstręt do wojska. Wojsko kojarzyło się nam z historią. Moje pokolenie raczej starało się nie odbywać zasadniczej służby wojskowej. Tzw. „przysposobienie obronne”, czy studium wojskowe, które mieliśmy obligatoryjnie na studiach – były przedmiotami żartów i niekończących się dykteryjek. Kultowym naszym filmem był amerykańsko-niemiecki musical „Hair” w reżyserii Miloša Formana z 1979 roku.

„Claude Bukowski, zwykły chłopak z Oklahomy, zjawia się w Nowym Jorku, by wstąpić do armii. Spotyka grupę hippisów, która postanawia pokazać mu uroki beztroskiego życia.”

Te nasze pokojowe ideały, w których wyrośliśmy, i zdawało się, że tym bardziej teraz nic im nie zagraża, legły w gruzach… Pokój się nam znudził, już nie jest sexy. Teraz pociągająca jest wojna. Mundur, karabin, krew, rzeź, przemoc, śmierć. Oczywiście, za ojczyznę. Na razie owo niezdrowe zainteresowanie wojaczką przejawia się karykaturalnie kultem żołnierzy wyklętych, wymalowanych na T-shirtach. Ale nie tylko…

Zaczęło się chyba od rekonstrukcji historycznych. Nagle rozmiłowaliśmy się w rekonstrukcjach, powstańczych, rzezi wołyńskiej, cudu nad Wisłą, bitwy pod Grunwaldem. Młodzi i starzy patrzyli jak urzeczeni, a nierzadko sami uczestniczyli. Rekonstrukcje były coraz bardziej realne. Pamiętam, że nawet ktoś wpadł na pomysł, by aktorzy założyli sobie na szyje pętle podczas rekonstrukcji zbiorowej szubienicy…

Odezwała się jakaś perwersyjna tęsknota za gwałtem, bólem, przemocą…

Potem pojawiły się w szkołach klasy o profilu wojskowym… Tu już było wszystko naprawdę.
„Młodzi ludzie postrzegają wojsko przez pryzmat ciekawej służby, pracy z użyciem nowoczesnego sprzętu wojskowego oraz możliwości sprawdzenia się w polskich kontyngentach wojskowych – pisze mjr Andrzej Łydka z 10 Opolskiej Brygady Logistycznej, publicysta portalu polska-zbrojna.pl, znawca historii wojskowości.”
Klasy wojskowe – strzał w dziesiątkę

I minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz, rzucił hasło „wojsk obrony terytorialnej”. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać klasy wojskowe, na poziomie gimnazjalnym.
Już w listopadzie 2015 roku zaczynają się eliminacje do Ogólnopolskiego Turnieju Klas Mundurowych – Ostróda 2016.
Czytamy: „Wiceszef MON Michał Dworczyk zapowiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że od września tego roku zostanie uruchomiony specjalny program pilotażowy polegający na utworzeniu w szkołach klas mundurowych.”
MON utworzy klasy mundurowe w każdym powiecie. „Chcemy kształtować postawy proobronne”.

W tej chwili mamy w Polsce prawdziwy zalew klas mundurowych… Klasa mundurowa – oferta szkół. Podobno młodzież jest zachwycona: dostaje kieszonkowe, jakby żołd, sort mundurowy, jest zwalniana z lekcji, żeby trenować strzelanie..

Co w tej chwili zagraża Polsce, skąd tak wielki zapał w zapoznawaniu młodzieży z żołnierskim fachem? Owszem, w sąsiedztwie mamy zajęcie części Ukrainy przez wojska rosyjskie, ale przecież Polska pozostała neutralna w tym konflikcie. Polskie kontyngenty są w Afganistanie. Pojawiają się pomysły powrotu do zasadniczej służby wojskowej… „Antoni Macierewicz chce, żeby polskie wojsko mogło samodzielnie odpierać wrogie siły wystarczająco długo, by interweniować mogły armie sojuszników. Wraz z ambitnymi planami szefa MON powraca pytanie o przywrócenie zasadniczej służby wojskowej.”
Wróci zasadnicza służba wojskowa?

„Klasa o profilu narodowo-matematycznym ruszy od września w liceum należącym do Zespołu Szkół nr 1 w Milanówku. W programie m.in. strzelectwo, wyjazdy w teren, wycieczki śladami Żołnierzy Wyklętych. To nie jest głupi żart!”
„Powstaje klasa narodowo-matematyczna. Powód? Strach przed uchodźcami”

Czytamy dalej, że minister obrony nie chce się ograniczyć tylko do chętnych, ale chce objąć szkoleniem wojskowym wszystkich uczniów… „Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz uważa, że do szkół ogólnokształcących powinno wrócić przysposobienie wojskowe. Rząd nie podjął w tej sprawie jeszcze żadnej decyzji.”
Przysposobienie wojskowe w polskich szkołach? Chciałby tego szef MON

I dalej: „Uczniowie dostaną darmową amunicję do ćwiczeń od Ministerstwa Obrony Narodowej – poinformowała „Rzeczpospolita”. Resort obrony przekaże bezpłatnie amunicję dla klas mundurowych. Ich absolwenci będą mieli większe szanse na rozpoczęcie kariery wojskowej.”
Macierewicz przekaże darmową amunicję dla uczniów klas mundurowych.

Faktem jest, że MEN traktuje te pomysły jako kontrowersyjne: „Antoni Macierewicz kilka miesięcy temu zapowiedział tworzenie klas wojskowych i powrót do szkół zajęć z przysposobienia obronnego. Pomysłem nie jest zachwycony resort edukacji, który nie zamierza wprowadzić propozycji do nowej podstawy programowej.” Klas wojskowych nie będzie? MEN nie zrealizuje planów Macierewicza

„To powrót do peerelowskich metod wychowawczych. W PRL-u były zajęcia z przysposobienia obronnego i też uczono strzelać. Ja jestem temu przeciwna, bo uczenie zabijania, a przecież temu służy strzelanie, deprawuje a nie wychowuje” – komentuje Krystyna Starczewska.

I dodaje: „To błąd, bo jak zaznacza wieloletnia dyrektorka „Bednarskiej”, w pracy z młodzieżą najważniejszy jest dialog. – Zamiast uczyć młodych strzelać, powinniśmy uczyć ich właściwego stosunku do drugiego człowieka. Nie pokazujmy, jak dobrze przygotować się do wojny, tylko co robić, żeby jej zapobiec – podsumowuje:”W gimnazjum, które prowadzę, na 230 uczniów mamy 70 uchodźców. Na początku były obawy rodziców, a teraz wszyscy są bardzo zadowoleni. Przede wszystkim trzeba się poznać. Założyliśmy klub wielokulturowy, w którym młodzież z różnych krajów pokazuje swoje tradycje, a nasi uczniowie jej w tym pomagają. To jest dla nich atrakcja: można poznawać różnorodność kultur, dowiadywać się o losach tych ludzi, pomagać im w opanowaniu języka polskiego, pokazywać naszą kulturę. Tak rozwija się patriotyzm.” (Za Newsweekiem).

Gdy już wykształcone zostaną rzesze kadr wojskowych, trzeba będzie poszukać wroga. Sam się przecież nie znajdzie. Nic nie wskazuje na to, by miała wybuchnąć wojna. Być może trzeba będzie zatem poszukać tzw. „wroga wewnętrznego”?

Joanna Kos-Krauze (w wywiadzie pt.: „Skaza”): „Pochodzę z kraju, gdzie wydarzył się Holokaust, i mam obowiązek zadawania pytania, które powinno być zadawane w każdym pokoleniu. O źródła przemocy. Wszystko zaczyna się od słów, od naznaczenia ludzi w imię źle pojętego patriotyzmu”.

Facebook Comments