Religia i martyrologia zamiast wiedzy o świecie

Halina Flis-Kuczyńska
zamieszczono: 13.10.2017

Dziś przedstawiamy to, co zebraliśmy dla was na temat reformy szkolnej, według której od sześciu tygodni pracują polskie szkoły podstawowe, resztki klas gimnazjalnych i licea. Zamieszanie duże, koszt niemały , rezultat mocno wątpliwy. Przemieszczenia uczniów, zamęt wśród nauczycieli, niepotrzebne wydatki, to po jakimś czasie zostanie opanowane.

Pozostaną nowe programy, które przestraszają. Dużo religii, dużo martyrologii, mało wiedzy o świecie i przyrodniczej. Nie tak kształcone dzieci i młodzież chcielibyśmy mieć. Protesty były? Były.

W październiku 2016 Związek Nauczycielstwa Polskiego pod hasłem „Nie – dla chaosu w szkole” zorganizował protest w miastach wojewódzkich. Protestujący żądali odstąpienia od likwidacji gimnazjów i od powrotu do ośmioklasowej szkoły podstawowej, argumentując, że po początkowym zamieszaniu gimnazja okrzepły, zostały dobrze wyposażone i nie stanowią obciążenia. Przeciwnie, stały się wartością powszechnej oświaty.

Reformy to nie zatrzymało. Kolejny protest odbył się wiosną tego roku. W ogólnopolskim strajku. Podobnie jak za rządów ministra Giertycha przed 10 laty, kiedy strajkowało 60 procent szkół.

Tym razem decydować się na udział w strajku było trudniej. W szkołach na Pomorzu dawano nauczycielom do podpisania oświadczenia, że do strajku nie przystąpią. Wiadomo było od razu, że kto nie podpisał, ten wróg. Nauczycielska Solidarność była przeciw strajkującym, oskarżając ich w niektórych oświadczeniach, np. w liście do nauczycieli w Radomsku, że strajkując są przeciwko rządowi, czyli przeciwko naprawie państwa. Na Śląsku do szkół w przeddzień strajku zaglądała policja.

Kuratoria domagały się list strajkujących, przecież nie po to, żeby ich pochwalić. Ostatecznie dużo szkół się wycofało, szczególnie na Podkarpaciu, bastionie PiS.

Ostatniego dnia marca tego roku, mimo nacisków na dyrektorów szkół i nauczycieli, mimo gróźb pod ich adresem, zastrajkowało 7 tysięcy szkół, czyli 37 procent placówek. Opór nauczycieli przeciw reformie łamano nie tylko groźbami. Zapowiadano też marchewkę – 15 procentowe podwyżki płac. Ale nie będzie ich od razu. Mają być na razie 5 procentowe. Dla najlepszych nauczycieli dyplomowanych z dłuższym stażem przewidziane były nagrody w wysokości 500 złotych, czyli nauczycielskie 500+. I mają być, ale też później, dopiero od 2022 roku. Ci nauczyciele, których obietnice zniechęciły do narażania się oporem przeciw reformie, czują się dotknięci, omamieni
zapowiedziami raju, którego nie ma.

Środowisko nauczycielskie realizuje teraz reformę, w której sens wątpi i której skutków się obawia. Opowiemy wam o niej wszystko, co dostrzegliśmy z naszej małej czatowni.

Facebook Comments