Póki jeszcze nie jest za późno

EMa
zamieszczono: 22.03.2018

Rozmowa z Olgierdem Łukaszewiczem, aktorem, założycielem fundacji „My, Obywatele Unii Europejskiej”

Porzucił Pan aktorstwo i zajął się działalnością polityczną. Dlaczego?

– Protestuję; to co robię, to nie polityka, lecz działalność obywatelska. Nie rozumiem czemu rozmaite obywatelskie inicjatywy,  podejmowane tylko dla – i wewnątrz – kraju nie budzą skojarzeń z polityką. A podejmowanie działań z entuzjazmu dla idei europejskiej i dążenie do pogłębiania powszechnej świadomości o tym czym jest Unia Europejska, traktowane jest jako niebezpieczna działalność
polityczna. Przecież pobudki obu tych rodzajów działalności są takie same; miłość do ojczyzny i chęć pracy dla jej dobra.

Niemniej jednak Pana działalność dotyczy aktualnej sytuacji politycznej.

– Bo dzieje się źle. PiS niszczy struktury naszego państwa i coraz wyraźniej zmierza do wyprowadzenia nas z Unii Europejskiej. Wszyscy patrzą na to bezradnie. Musiałem się włączyć póki jeszcze czas.

Sądzi Pan, że sytuacja dojrzała do bicia na alarm?

– Bezwzględnie. Antyunijna propaganda uprawiana przez rządową prasę i telewizję, przez pisowskich działaczy i przedstawicieli rządu, zaczyna działać. Mimo że z przynależności do UE odnieśliśmy same korzyści, już prawie co dziesiąty Polak wierzy, że Unia działa na naszą szkodę. Że chce nam odebrać naszą niezależność, język, kulturę. Trudno mi to zrozumieć. Oczywiście, podpisując akces do Wspólnoty
Europejskiej, nasz kraj zobowiązał się do przestrzegania określonych zasad, przyjętych przez wszystkie państwa należące do Unii. Przede wszystkim do przestrzegania państwa prawa. Ale obecna władza jednak nie chce tych przyjętych zasad uznać. Nie chce, by ktokolwiek patrzył jej na ręce. Krzyczy więc, że Unia zabiera nam wolność. A wielu obywateli w to wierzy. Powoli w niepamięć zaczyna odchodzić
fakt, że nasz kraj do Unii wstąpił dobrowolnie, że obywatele zaakceptowali to w ogólnonarodowym referendum. To budzi grozę. Koniecznie trzeba temu przeciwdziałać.

Do walki z wszechwładną pisowską propagandą powołał Pan fundację o nazwie „My Obywatele Unii Europejskiej – Fundacja im. Wojciecha Jastrzębowskiego”.

Jestem jej założycielem i fundatorem. Wpłaciłem pierwsze pieniądze z własnej aktorskiej kieszeni. Wspomogło mnie grono poważnych osób, którym zależy na ratowaniu naszych związków z Unią. Do rady Fundacji weszli : prof. dr. hab. Roman Kuźniar, kier. Zakładu Studiów Międzynarodowych; prof. socjologii Elżbieta Iliasiewicz-Skotnicka, wiceprezes Fundacji Polska w Europie; były prezes Trybunału
Jerzy Stępień; prof. dr hab. Roman Wieruszewski, kierownik Poznańskiego Centrum Praw Człowieka; prof. dr hab. Jan Jakub Michałek, dziekan Wydz. Nauk Ekonomicznych UW; wicedyrektor Instytutu Jana Pawła II; Ks. Aleksander Seniuk, Jerzy Wilkin z PAN, współautor raportu alarmującego o naszych coraz gorszych relacjach z Unią. Dołączyła do nas pisarka Katarzyna Grochola. Celem Fundacji jest
działalność na rzecz umacniania związków Polski z UE. Chcemy Polakom wyjaśniać, tłumaczyć na czym polegają nasze związki z Unią. Dlaczego należenie do niej jest dla nas korzystne. Dlaczego nie wolno dopuścić do zerwania tych związków.

Więc, dlaczego?

Bo dzięki temu jesteśmy ludźmi wolnymi, obywatelami, a w naszym kraju mamy ustrój demokratyczny. Tak, jak i w pozostałych unijnych państwach. We wstępie do Statutu Fundacji prof. Kuźniar napisał:
„…pojęcie oraz instytucja obywatelstwa, czyli jednostki wolnej wobec totalistycznych zapędów i kaprysów władzy jest europejskim osiągnięciem, odróżniającym Europę np. od rosyjskiego samodzierżawia.”
Obecna pisowska władza zmierza do tego, abyśmy znów, jak w przed wiekami, przestali czuć się wolnymi obywatelami. Abyśmy nie mieli prawa korzystać ze swoich obywatelskich praw, byśmy ich po prostu nie mieli… Byśmy stali się jej bezwzględnie podlegli i posłuszni. By nikt nie śmiał nawet pomyśleć, że posunięcia tej władzy są niesprawiedliwe, głupie, szkodliwe. Byśmy, mówiąc potocznie, zawsze „tańczyli tak, jak nam władza zagra”. Uda jej się to tylko wtedy, gdy PiS uwolni się od Europejskiej Wspólnoty. A robi wszystko, aby tak się stało. To musimy ludziom uświadomić póki czas, aby nie stało się za późno.

Jak zamierzacie to robić?

Jak tylko się da. Program mamy bogaty.
Po pierwsze: wykłady i spotkania w najróżniejszych środowiskach – w domach kultury, różnych klubach, szkołach, bibliotekach itp. To nie zawsze jest łatwe. Zaskoczyło mnie, że wielu dyrektorów bibliotek i domów kultury nie chce rozmów o Unii. Albo nie widzą takiej potrzeby, albo się zwyczajnie boją, że to zostanie źle odebrane przez lokalne pisowskie władze. Moim zdaniem ludzie ulegają
propagandzie PiS na ogół dlatego, że o Unii wiedzą mało lub nic. Nie zdają sobie sprawy z tego, co i ile nasz kraj dzięki Unii zyskał i jak dużo może stracić, jeśli PiS nas z tej Unii wyprowadzi. Trzeba ludziom o tym mówić, wyjaśniać, pokazywać na przykładach. I najlepiej to robić w bezpośrednich, osobistych kontaktach. Mimo rozmaitych trudności odbyłem już dziewięć takich spotkań, m.in. w
Lesznie Wlkp., Otwocku i Zielonej Górze. W planie mamy kolejne. Przy okazji tych spotkań będziemy słuchaczom proponować, aby zakładali kluby obywateli UE – Przyjaciół Fundacji (pierwszy powstał już w Lesznie Wlkp) . To może się okazać jedną z bardziej skutecznych form promowania UE.

Po drugie: działalność wydawnicza. Planujemy wydawanie poradników i podręczników nt. UE. Jako pierwszy ukaże się podręcznik „Jestem Polakiem, Obywatelem Unii Europejskiej” pod redakcją prof. Romana Kuźniara.

Po trzecie: bardzo ważna w dzisiejszych czasach aktywna działalność w mediach społecznościowych. W publikacjach, komentarzach, polemikach będziemy przestrzegać przez eurosceptycyzmem, polemizować z wszelkimi kłamstwami na temat Unii. Sporo materiałów zamieszczamy na naszej stronie www.MyObywateleUE.org oraz fanpage’u Fundacji: www.fb.com/MyObywateleUE

Po czwarte: spektakle. W końcu jestem aktorem, więc nie mogę pominąć takiej sfery działalności. Na razie zaplanowaliśmy dwa spektakle „Konstytucja dla Europy 1831 r.” Chcieliśmy je pokazać w tym roku Warszawie i Kutnie. Ze względu na koszty trzeba było je jednak przesunąć. Mam nadzieję, że uda się je zorganizować za rok, jeszcze przed wyborami do europarlamentu.

Po piąte: zamierzamy sporządzać analizy, raporty, opracowania naukowe związane z tematyką unijną.

W programie Fundacji znalazła się też niezwykle ciekawa i ważna inicjatywa; sporządzenie Obywatelskiej Listy Wdzięczności dla Unii Europejskiej za Solidarność z Polską.

– Tak. Chcemy to przeprowadzić, aby pokazać, że większość obywateli nie podziela wrogości PiS do Unii. Że wręcz przeciwnie – chcemy nadal pozostawać w jej strukturach i nadal być jej obywatelami. I jesteśmy jej wdzięczni za pomoc w wydźwignięciu naszego kraju z komunistycznej zapaści gospodarczej i politycznej. Do stworzenia takiej listy zainspirował nas przykład naszych rodaków, którzy prawie sto lat temu – dokładnie w 1919 r. – dziękowali Stanom Zjednoczonym Ameryki za pomoc gospodarcza i poparcie starań naszego kraju w odzyskaniu niepodległości. Mam nadzieję na wzbudzenie ruchu społecznego, który odwróci perspektywę PiS, że Polska jest w ruinie i obnaży obłudę i fałsz tej propagandy.

Kto może podpisywać się na tej liście? I gdzie?

– Zapraszamy każdą osobę, która zechce złożyć na niej swój podpis. Na Listę można wejść przez internet. Jest pod adresem: www.dziekujeciunio.pl

Wasza Fundacja nosi imię Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego. Kto to?

– To był polski naukowiec, przyrodnik, zarazem uczestnik powstania listopadowego. Brał udział jako artylerzysta m.in. w bitwie o Olszynkę Grochowską 25 lutego 1931. Rozważając sytuację naszego zniewolonego przez zaborców kraju doszedł do wniosku, że bez jedności europejskiej Polska nie ma szans na bezpieczną niepodległość. Stworzył wtedy jeden z najwspanialszych w historii projektów europejskiej wspólnoty – „Konstytucję dla Europy”. Pełny tytuł jego opracowania brzmi: „Traktat o Wiecznym Przymierzu Między Narodami Ucywilizowanymi – Konstytucja dla Europy” . Wiele jego pomysłów spełniło się w dzisiejszej Unii Europejskiej.

Ciekawe, co Jastrzębowski powiedziałby naszemu obecnemu prezydentowi, który niedawno na spotkaniu z mieszkańcami Kamiennej Góry porównał przynależność naszego kraju do czasów, kiedy Polska była pod zaborami…

– Powiedziałby to samo, co my; że jako prawnik wygłasza szkodliwe brednie. Idzie przecież o wybór polskiej racji stanu, a nie tego co ważniejsze – Unia czy Polska. Dzięki wstąpieniu do Unii nasz kraj zyskał pewność wolności, spokoju, poprawy naszego bytu, rozwoju. Zmieniliśmy się cywilizacyjnie i technicznie. Przybyło nam dróg, autostrad, stadionów, wiele odnowiono wiele teatrów, szpitali, muzeów.
Poprawiła się sytuacja naszego rolnictwa dzięki dopłatom dla rolników. Z unijnych funduszy dofinansowane są najrozmaitsze inicjatywy obywatelskie. Diametralnie też zmieniła się pozycja samych obywateli. Staliśmy się obywatelami Unii. Nie w przenośni, ale w sensie prawnym. Zyskaliśmy takie same prawa, jakie mają obywatele każdego unijnego kraju. Możemy po krajach całej Unii podróżować,
gdzie chcemy pracować i mieszkać.
Ma pani paszport? Proszę sprawdzić; na okładce widnieją dwa napisy: Unia Europejska i Rzeczpospolita Polska. To oznacza, że ma pani dwa obywatelstwa, polskie i europejskie. Tak jak każdy obywatel naszego kraju. Wielu ludzi tego po prostu nie wie. m.in. właśnie to tłumaczę na kolejnych naszych spotkaniach.
(Rozmawiała EM)

fundacja@myobywateleue.org
Numer rachunku bankowego do wpłat na cele statutowe fundacji:
56 1140 2004 0000 3502 7739 5636

Facebook Comments