POLexit – skąd właściwie mielibyśmy wyjść?

Mateusz Kijowski
zamieszczono: 21.03.2018

Przez analogię do BREXIT-u ukuł się termin POLEXIT. Ale ta analogia jest nieuzasadniona. Mamy do czynienia z zupełnie innymi zjawiskami i procesami społecznymi. Chociaż jest kilka rzeczy, które z nazwy wydają się podobne, to są one nieistotne, jeżeli opisujemy zjawiska całościowo.

Zacznijmy jednak od tych podobieństw, żeby później przejść do tego, co ważne – do różnic. Głównym chyba podobieństwem jest to, że cały ten proces dzieje się wbrew świadomej woli społeczeństwa. No i to jeszcze, że ten „exit” – „wyjście” – w obu przypadkach dotyczy wyjścia z jakiejś wspólnoty. Można dodać jeszcze jedno podobieństwo – i w UK i w Polsce te procesy opierają się na populistycznej ideologii i kłamliwych hasłach, w dodatku głoszonych u nas z żarliwością porównywalną z hasłami chińskiej rewolucji kulturalnej. Tutaj jednak już znaczące podobieństwa się kończą.

Popatrzmy zatem na różnice.

W UK populiści doprowadzili do referendum – demokratycznego mechanizmu – żeby uzyskać poparcie dla swojego projektu.

W Polsce nikt na razie nie pyta obywateli o zdanie, a opinię obywateli znaną z badań instytutów naukowych rządzący pomijają, wykazując swoją pogardę dla demokratycznych mechanizmów.

Brytyjscy zwolennicy wyjścia otworzyli debatę w przestrzeni publicznej zakładając, że kluczem jest przekonanie „suwerena”. Polscy zwolennicy wyjścia unikają tematu wyjścia, bo ich celem nie jest przekonanie kogokolwiek, ale oszukanie. Doprowadzenie do „niekorzystnego rozporządzenia swoim głosem”. Nietrudno zauważyć, że o ile partia rządząca uzyskała największe poparcie ze startujących w wyborach ugrupowań, to poparcie dla uczestnictwa w Unii Europejskiej do niedawna było w Polsce prawie pięciokrotnie większe (88% poparcia dla UE wobec 18% poparcia dla PiS w ostatnich wyborach).

Brytyjczycy, kiedy zapadła decyzja o wyjściu, podjęli negocjacje. Bardziej lub mniej udanie, ale prowadzą rozmowy i starają się porozumieć. Polscy „exiterzy” nie prowadzą negocjacji. Unikają jasnego zdefiniowania tego, o co im chodzi. Tych, z którymi powinni rozmawiać, wolą obrażać.

Nie stosują przyjętych w cywilizowanym świecie reguł.

Są różnice zasadnicze i ostateczne, które powodują, że porównywanie BREXIT-u z POLEXIT-em nie jest uzasadnione.

Otóż BREXIT to wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Opuszczenie międzynarodowej wspólnoty przez demokratyczne państwo na podstawie decyzji jego obywateli. Polexit byłoby to opuszczenie wspólnoty przez niedemokratyczne państwo, jeżeli nie wbrew, to według nie w pełni świadomej woli jego obywateli. W efekcie Brexitu obywatele UK stracą przywileje obywateli wspólnoty najwyżej rozwiniętych państw, nie tracąc niczego ze swoich praw obywatelskich. Polacy po wyjściu z Unii Europejskiej straciliby traktatowe gwarancje obywatelskich praw , już dziś mocno nadwerężonych nieprzestrzeganiem konstytucji , głównie w dziedzinie sądownictwa.

BREXIT to przedsięwzięcie prawne i częściowo ekonomiczne. POLEXIT to przedsięwzięcie cywilizacyjne i kulturowe.

Wielka Brytania to mocarstwo atomowe, usytuowane na wyspie, oddalone od niebezpiecznych stref w Europie.

Polska jest krajem buforowym, z bezpośrednią granicą z Rosją w regionie kaliningradzkim, i z długą granicą z Ukrainą, krajem w stanie wojny z Rosją. Polexit narazi Polskę na poważne ryzyko geopolityczne .

Facebook Comments