Głosy nadziei

Sięgnę wstecz. Jest maj roku 1989. We wspomnieniach „Bóg wyżej, dom dalej” (wydanych przez Iskry w 1991) pisze o ocenie sytuacji kraju Adam Bień, jeden z szesnastu działaczy Polski Podziemnej, uprowadzonych w marcu 1945 roku przez NKWD do Moskwy. Uwięziony na Łubiance, skazany w procesie moskiewskim i trzymany w więzieniu do 1949 roku. Wrócił do kraju i na jego oczach działy się wszystkie przemiany, aż po koniec lat osiemdziesiątych. Dostrzegł wtedy w sytuacji geopolitycznej, z pierestrojką Gorbaczowa w Rosji, szansę Polski na wejście w lepsze sojusze i trwalsze przymierza.

„Na międzymorzu bałtycko – czarnomorskim , w świecie prądów „nach Osten” i „nach Westen”, trudna to jest polityka… Przeżyłem dwie wojny światowe. Obie toczyły się między tymi samymi zaborcami. W obu wojnach los Polski był przedmiotem konfliktu, nie jedynym, ale doniosłym. W wyniku pierwszej (1914-1918) powstała z niebytu Polska niepodległa, a upadli wszyscy jej zaborcy.
W wyniku drugiej (1939-1945) – istniejąca Polska niepodległa i silna (35 milionów ludności, ponad dwumilionowa armia) straciwszy ponad sześć milionów Polaków, straciwszy bezmiar dóbr materialnych i dóbr kultury, straciwszy całą swoją siłę zbrojną , musiała w końcu oddać Rosji 47% terytorium państwa polskiego i stać się satelitą wszechwładnej Rosji. Politycznym, wojskowym, społecznym i
gospodarczym satelitą…
Każdy z tych, (jakże różnych !) wyników , wywodzi się z jakiejś polityki: w wypadku pierwszym – polityki mądrej, trafnej, skutecznej, a w wypadku drugim – głupiej , błędnej i tragicznej… Los Polski zależy więc od polityki…
Od ich rozumu oraz umiejętności zręcznego lawirowania między groźnym Wschodem a groźnym Zachodem. Dopóki Europa Środkowo-Wschodnia nie przemieni się we Wschodnią EWG, nie widzę dla polityki polskiej recepty innej. 
A więc – rozum i czujność. Czujność już dziś!”

I jeszcze głos Waldemara Kuczyńskiego – artykuł z 1984 roku z Le Monde „O Europie waszej i naszej”.

Zabijanie spełnionego marzenia

Marzenie Polski o wejściu do europejskiej rodziny narodów spełniło się w 2004 roku. Jednak zasady obowiązujące w tym ugrupowaniu krajów, chociaż zobowiązaliśmy się w traktatach do ich przestrzegania ,uwierają naszych dzisiejszych rządzących w ich dążeniu do stworzenia państwa dyktatorskiego. Są w tworzeniu dyktatury przeszkodą. Dlatego Jarosław Kaczyński robi wszystko, aby nasz kraj z Unią Europejską skłócić , a obywatelom przedstawić Unię jako największego wroga. Tak po kawałku – najpierw samą Francję, później Niemcy, od których, zdaniem Prawa i Sprawiedliwości, należą się nam biliony dolarów odszkodowań za wojenne zniszczenia…

W Newsweeku nr 34/2017 Cezary Michalski pisze:
„Kiedy 1 lipca w przemówieniu na kongresie PiS Jarosław Kaczyński znów zaatakował Niemcy, podnosząc też sprawę reparacji, wszyscy – również w jego partii – uznali to za zwyczajowy rytuał.” Ale była w tym sprytniejsza myśl, żeby oskarżyć o nierealność żądań reparacji – opozycję: „Minister Waszczykowski (na pytania o reparacje) odpowiada ,że trudno będzie podjąć rozmowę z Niemcami, mając taką opozycję w kraju.” I dalej: „Wywołany do tablicy Rafał Grupiński z PO mówi, że jeśli porównać ostrość ataków Kaczyńskiego i PiS na Brukselę i Berlin, do bardzo miękkiego wobec Rosji wywiadu Waszczykowskiego dla dziennika „Kommiersant”, to nie tylko z książki Tomasza Piątka o Macierewiczu, ale także z publicznych działań Kaczyńskiego i Waszczykowskiego widać, że rząd PiS bierze udział w grze Putina przeciwko Europie.”

Są kolejne wydarzenia, potwierdzające ten ostrzegawczy głos. Oto dwunastego września prasa donosi o długiej, piętnastominutowej audycji moskiewskiej telewizji, wykpiwającej Polskę za jej pretensje do Niemiec i i jej wołanie o reparacje za wojenne szkody. Przecież Stalin zrobił Polsce prezent w postaci ziem zachodnich , dobrze zagospodarowanych, bogatych ziem niemieckiego Śląska i Pomorza. Czym
innym jest takie przypomnienie, jak nie wołaniem do Niemiec: obudźcie się, Polska chce wojennych reparacji, więc wy żądajcie zwrotu waszego terytorium…

A to głos człowieka spoza świata polityki, psychologa, Wojciecha Eichelbergera (Polityka nr 36/2017) w wywiadzie Dawida Karpiuka zatytułowanym „Polska nie wierzy w miłość”:

W.E. zauważa ,że Polska zachowuje się jak dziecko , które kiedyś skrzywdzono. Odwraca się od przyjaciół, niszczy własne sukcesy.
D. K. „Ale przecież chce wyglądać pięknie! Buduje swój wizerunek, tworzy narcystyczną fasadę. A na fasadzie husaria, żołnierze wyklęci i twarz szlachetnej ofiary.
W. E. Tak, fasada jest heroiczna i niezłomna. To, że w dzieciństwie i dojrzewaniu Polska była niezłomna i bohaterska, nie ulega wątpliwości. Dzięki temu przetrwała. Może sobie pogratulować. Ale trudne dzieciństwo już dawno się skończyło. Już nie otaczają jej wrogowie. Niestety, Polska nie wie, jak żyć wśród przyjaciół. Powinna się tego nauczyć. Łatwiej jej epatować wszystkich wokół swoim przedłużanym w nieskończoność trudnym, bohaterskim dzieciństwem i po drodze przyjaciół zamieniać we wrogów. W dodatku jest przekonana ,że wreszcie wstaje z kolan przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Nie rozumie, że powstanie z kolan oznacza, że się nie musi nikogo udawać, że się wie, kim się jest i się to akceptuje.”

A tu głos z innej perspektywy, bułgarskiego politologa Iwana Krastewa, szefa Centrum Strategii Liberalnych w Sofii i wykładowcy w Instytucie Nauk o Człowieku w Wiedniu. W Gazecie Wyborczej z 30 czerwca napisał artykuł „W Europie , albo nigdzie”.
Oto dwa fragmenty:

„Pod koniec 2016 roku wielu Europejczyków , zdruzgotanych brexitem i zaniepokojonych zwycięstwem Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach, popadło w głęboką rozpacz. Pogodzili się z myślą, że Unia Europejska przechodzi do historii. Sześć miesięcy później nic się właściwie nie zmieniło, a jednak zmieniło się wszystko. Sondaże pokazują, że coraz więcej Europejczyków stawia na Unię. Lepszy stan gospodarki na kontynencie, nędzne wyniki populistów w Holandii, oraz upokorzenie twardej brexiterki Theresy May w wyborach parlamentarnych dały wielu nadzieję, że UE otrzymała drugą szansę i że uda się ją wykorzystać. Decydujące zwycięstwa Emmanuela Macrona we Francji – w wyborach prezydenckich i parlamentarnych – odniesione z dumnie proeuropejskim programem, pozwoliły uwierzyć, że zamiast rozpadu możliwa jest dalsza integracja”.

„Rządy regionu ,postawione w obliczu reformującej Unię inicjatywy Merkel-Macron, wkrótce będą zmuszone wybrać między przyszłością głębszej integracji z Europą Zachodnią a przyszłością, w której Europa Środkowa jest w coraz większym stopniu marginalizowana.”
„…doświadczenie Europy Środkowej XX wieku można podsumować maksymą: „Jeżeli nie siedzisz przy stole, jesteś w menu”.”

I wreszcie głos z kraju , ku któremu kierujemy myśli o obronności Europy, w tym naszego kraju, czyli z Ameryki. Timothy Snyder, amerykański historyk , profesor uniwersytetu Yale , autor książki „Skradzione ziemie. Europa między Hitlerem i Stalinem”, wydanej w 2015 roku , w rozmowie z dziennikarzem Polityki Tomaszem Targańskim (Polityka 31/2017) zatytułowanej „Nie ma trzeciej drogi. Unia albo Rosja” na pytanie T.T . ,, czy Polska może istnieć poza Europą” , odpowiada wprost:

„Nie może. Wielka Brytania poradzi sobie bez Europy, ale ze względu na swoje szczególne położenie Polska , aby zachować suwerenność, musi być częścią jakiegoś międzynarodowego układu”.

Zapytany o głos amerykańskiego Departamentu Stanu w obronie trójpodziału władz w Polsce, odpowiada:
„Bo osłabienie polskiej demokracji jest problemem także dla Waszyngtonu… Mówiąc najkrócej, ludziom w Ameryce, którym zależy na NATO, zależy także na prawach człowieka. Natomiast kraj zbaczający z drogi demokracji to woda na młyn dla przeciwników NATO, których w USA nie brakuje.”

Opinie o sytuacji Polski w UE

Kontrola praworządności w Polsce

„Podstawowym zadaniem dla następców obecnie rządzącego PiS będzie zatem przywrócenie wiarygodności instytucjom polskiego państwa, z Trybunałem Konstytucyjnym na czele. I nie chodzi tu tylko o widzimisię ideowców, zwolenników trójpodziału władzy; nawet nie o art. 2 traktatu lizbońskiego, w którym sami zobowiązaliśmy się do przestrzegania zasady rządów prawa. Chodzi przede wszystkim o to, że jednolity rynek – który PiS oficjalnie popiera – nie może funkcjonować bez niezależnych sądów, a inne państwa członkowskie nie pozwolą na to, aby o prawie unijnym, ich też przecież dotyczącym, współdecydowało państwo arbitralne i autorytarne. Dlatego Unia tu nam nie odpuści.” (1)

„Kiedy jednak rząd PiS – co było wydarzeniem bezprecedensowym w historii – wkroczył w kompetencje władzy sędziowskiej i sam uznał, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie jest wyrokiem, to Komisja wszczęła postępowanie dla skontrolowania praworządności w Polsce. W postępowaniu tym rząd PiS nie tylko neguje oczywiste fakty – bo zapewnia, że Trybunał funkcjonuje prawidłowo – ale samą podstawę interwencji Komisji: że władze unijne nie mają żadnych podstaw, by „wtrącać się” do wewnętrznych spraw Polski i naruszać jej „suwerenność”.” (1)

„Polska jest pierwszym w historii krajem Unii, któremu Komisja Europejska zagroziła uruchomieniem artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej, czyli procedury karnej za poważne naruszanie zasad praworządności. Obecny spór Warszawy z Brukselą nie tylko nie wygasa, lecz staje się centralną kwestią w naszej polityce w ramach wspólnoty. Wiele wskazuje na to, że na lata zdefiniuje on też pozycję Polski w Unii Europejskiej.” (4)

„Pozostałe z wcześniej otwartych trzech frontów z Unią Europejską – gwałcony Trybunał Konstytucyjny, podporządkowanie sądów władzy wykonawczej i opór przed pomaganiem uchodźcom – pozbawione są części wad odcinka puszczańskiego. To kwestie fundamentalne, ale mimo wszystko dość abstrakcyjne. Wyrobienie sobie zdania, czy Komisja Europejska, będąca strażniczką przestrzegania prawa europejskiego, słusznie domaga się od Polski powrotu w tych dziedzinach na ścieżkę praworządności, wymaga jakiegoś namysłu, pewnego przygotowania.” (6)

„Na wniosek Junckera i Timmermansa nie tylko nasiliła działania w postępowaniu na rzecz praworządności i zagroziła sięgnięciem po art. 7, zakładający zawieszenie prawa do głosowania w Radzie UE, ale też użyła własnego narzędzia i wszczęła postępowanie dyscyplinujące w sprawie ustawy o ustroju sądów powszechnych. Decyzja, by mimo podwójnego weta prezydenta Andrzeja Dudy wobec ustaw o sądownictwie jeszcze w lipcu wzmóc presję na Polskę, nie była zwykłą wypadkową procedur Komisji, lecz miała charakter polityczny. „Dajemy Polsce miesiąc na rozwiązanie problemów” – ogłosił Timmermans w ostatnim tygodniu lipca.” (6)

„Unia chce przeczekać PiS. Nie wierzy, żeby Polacy chcieli tego, co robi rząd. Uważają, że to niemożliwe, żeby Polacy nie chcieli UE. Wszyscy myślący ludzie wiedzą, że Unia to najlepsza gwarancja pokoju w Europie. I największe osiągnięcie cywilizacyjne. Tylko ostatni bandyta może chcieć to zniszczyć! Ale po tym, co się stało z Puszczą Białowieską i sądami, Unia nie może odpuścić. Instytucje europejskie nie mogą sobie pozwolić na lekceważenie siebie i wspólnych europejskich zasad. Muszą wymagać posłuchu. Inaczej grozi to zniszczeniem odstaw, na których zbudowan jest cała Unia.” (8)

czytaj więcej…

Instytucje i organy Unii Europejskiej

Unia Europejska przez dekady ukształtowała taki system tworzących ją instytucji, który można nazwać optymalnym. Zbyt rozrośnięta biurokracja mogłaby paraliżować działanie Unii i możliwość podejmowania decyzji. Z kolei zbyt szczupła sfera urzędnicza mogłaby powodować arbitralność i wymuszać tendencje centralizacyjne, nie demokratyczne. Dlatego wydaje się, że w obecnym kształcie Unia pracuje przy pomocy odpowiedniej liczby instytucji i organów.

Komisja Europejska

Organ wykonawczy Unii Europejskiej, odpowiedzialny za bieżącą politykę Unii, nadzorujący prace wszystkich jej agencji i zarządzający jej funduszami. Komisja posiada wyłączną inicjatywę legislacyjną w zakresie prawa unijnego oraz jest uprawniona do wydawania rozporządzeń wykonawczych (ang. Comission Regulation). Jej główną siedzibą jest Bruksela.

Przewodniczącym Komisji Europejskiej jest Jean-Claude Juncker.
Komisja publikuje swoje plany dotyczące przyszłych prac oraz sprawozdania z prac wykonanych w trakcie rocznego cyklu planowania i programowania strategicznego na oficjalnej stronie (także w języku polskim). (wikipedia)

Zapraszamy na stronę Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.

Rada Unii Europejskiej

Główny organ decyzyjny Unii Europejskiej, posiada siedzibę w Brukseli, a jedynie w kwietniu, czerwcu i październiku spotkania mają miejsce w Luksemburgu. Dawniej była nazywana Radą Ministrów lub Radą Ministrów Unii Europejskiej. Rada, w zależności od rozpatrywanych spraw, składa się bądź z ministrów spraw zagranicznych każdego z państw członkowskich Unii Europejskiej (jest to wtedy tzw. Rada Ogólna), bądź z takiej samej liczby ministrów innego resortu (Rada Branżowa). Przewodniczącym Rady jest minister z kraju sprawującego aktualnie prezydencję. Prezydencja Rady przypada co pół roku na kolejne państwo członkowskie.

Obsługę Rady zapewnia Sekretariat, na czele którego stoi Sekretarz Generalny (obecnie Jeppe Tranholm-Mikkelsen). (wikipedia)

Strona w języku Polskim: Unia Europejska.
Zapraszamy na stronę Rady Unii Europejskiej.

Parlament Europejski

Instytucja Unii Europejskiej będąca odpowiednikiem jednoizbowego parlamentu, której członkowie są wybierani przez obywateli państw należących do UE na 5-letnią kadencję. Oficjalną siedzibą Parlamentu jest Strasburg, ale w Brukseli odbywa się większość obrad parlamentu i mieszczą się biura poselskie, a także komisje parlamentarne i władze klubów.

Parlament wybiera spośród swych członków przewodniczącego na 2,5-letnią kadencję, który reprezentuje Parlament na zewnątrz i kieruje jego obradami. Antonio Tajani od tego roku jest przewodniczącym Parlamentu Europejskiego VIII kadencji.

Moc pracy parlamentu odbywa się na obradach odpowiednich komisji, przygotowujących wnioski i akty, nad którymi głosuje się podczas sesji. (wikipedia)

Oficjalna polskojęzyczna witryna Parlamentu Europejskiego.
Zapraszamy na Oficjalną witrynę Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce.

Trybunał Sprawiedliwości

Instytucja sądownicza Unii Europejskiej i Europejskiej Wspólnoty Energii Atomowej, z siedzibą w Luksemburgu. Obecnie składa się z dwóch organów sądowniczych: Trybunału Sprawiedliwości i Sądu.
W skład Trybunału Sprawiedliwości i Sądu wchodzi 28 sędziów mianowanych przez poszczególne państwa członkowskie. Przy Trybunale Sprawiedliwości działa także 11 rzeczników generalnych.
Polskimi sędziami Trybunału Sprawiedliwości byli dotychczas: Jerzy Makarczyk (2004–2009) i Marek Safjan (od 2009).

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej:

  • kontroluje legalność aktów prawnych Unii Europejskiej;
  • czuwa nad poszanowaniem przez państwa członkowskie obowiązków wynikających z traktatów;
  • dokonuje obowiązującej wykładni prawa Unii Europejskiej odpowiadając na pytania prejudycjalne zadawane przez sądy krajowe.

Obecnym prezesem Trybunału jest Koen Lenaerts. (wikipedia)

Zapraszamy na internetową stronę Trybunału.

Rada Europejska

Instytucja Unii Europejskiej mająca za zadanie wyznaczanie kierunków jej rozwoju i polityki. Rada Europejska składa się z głów państw lub szefów rządów państw członkowskich (większość państw jest aktualnie reprezentowana przez premierów, z wyjątkiem Cypru, Francji, Litwy i Rumunii, które są reprezentowane przez prezydentów) oraz jej przewodniczącego (wybieranego przez Radę Europejską na 2,5-letnią kadencję) i przewodniczącego Komisji Europejskiej.
Przewodniczącym Rady Europejskiej jest Donald Tusk.

Głównym zadaniem Rady Europejskiej jest nadawanie impulsów do rozwoju i określanie ogólnych kierunków i priorytetów politycznych. Ma więc w tym zakresie charakter stricte polityczny. Traktaty przyznały jednak Radzie Europejskiej szereg uprawnień szczegółowych, nie tylko politycznych. (wikipedia)

Zapraszamy na oficjalną stronę Rady Europejskiej w języku polskim.

Komisja Wenecka

Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo – organ doradczy Rady Europy do spraw prawa konstytucyjnego. Komisja zwana jest również, niekiedy także w dokumentach oficjalnych, „Komisją Wenecką”. W jej skład wchodzą eksperci w dziedzinie prawa, przede wszystkim konstytucyjnego. 19 grudnia 2015 po raz czwarty z rzędu przewodniczącym Komisji został wybrany przedstawiciel Włoch Gianni Buquicchio, wykładowca i wieloletni wysokiej rangi urzędnik organów Rady Europy.

Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo zajmuje się głównie prawem konstytucyjnym w szerokim znaczeniu: nie tylko samymi ustawami zasadniczymi poszczególnych państw i poprawkami do nich, ale również np. prawem wyborczym, prawem mniejszości czy ochroną praw człowieka poprzez instytucje ombudsmana.
Komisja aktywnie uczestniczy w dostarczaniu narzędzi służących bieżącej komunikacji sądów konstytucyjnych państw członkowskich pomiędzy sobą. Wynika to z przeświadczenia, że wspomaganie władz państwowych w tworzeniu aktów prawnych może być tylko o tyle stosowane, o ile zapewni się prodemokratyczną wykładnię obowiązującego prawa. (wikipedia)

Oto witryna Komisji Weneckiej.

Rada Europy

Międzynarodowa organizacja rządowa skupiająca prawie wszystkie państwa Europy oraz kilka państw spoza tego kontynentu. Jej głównym celem jest „osiągnięcie większej jedności między jej członkami, aby chronić i wcielać w życie ideały i zasady stanowiące ich wspólne dziedzictwo oraz aby ułatwić ich postęp ekonomiczny i społeczny” (art. 1a Statutu Rady Europy).
Realizując tak określony cel, organizacja ta zajmuje się przede wszystkim promocją i ochroną praw człowieka, demokracji i współpracą państw członkowskich w dziedzinie kultury.

Sekretarzem Generalnym Rady Europy – wybieranym przez Zgromadzenie Parlamentarne aktualnie jest Thorbjørn Jagland. (wikipedia)

Zapraszamy na portal Rady Europy.

Europejski Bank Centralny

Bank centralny wspólnej waluty Unii Europejskiej – euro – odpowiedzialny za emisję euro oraz ochronę jego siły nabywczej, a tym samym utrzymanie stabilności cen w strefie euro. W 2015 ochrona ta obejmowała 19 państw członkowskich Unii Europejskiej. Siedzibą EBC jest Frankfurt nad Menem. EBC jest bankiem centralnym strefy euro i w tym charakterze odpowiada m.in. za nadzorowanie systemów bankowych w krajach do niej należących, zbieranie danych statystycznych potrzebnych dla prowadzenia polityki pieniężnej, funkcjonowanie systemów płatniczych (zwłaszcza systemu TARGET), zapobieganie fałszerstwom banknotów, współpracę z innymi organami w zakresie regulacji rynków finansowych.
Prezesem Banku jest Mario Draghi. (wikipedia)

Zapraszamy do odwiedzenia oficjalnej strony EBC (w tym materiały w języku polskim).

Brexit – koszmar Europy i samych Brytyjczyków

Brexit - koszmar Europy i samych Brytyjczyków

Na zaproszenie organizatorów marszu Anti-Brexit, ówczesny przewodniczący KOD, Mateusz Kijowski, przemawiał na wielkiej manifestacji, która w 25 marca br. odbyła się w stolicy Anglii.
Zarówno kolejność przemówień (po byłym premierze Wielkiej Brytanii Nicku Cleggu, a przed wystąpieniem posła Partii Pracy Dawida Lammy’ego), jak i odbiór wystąpienia pokazał, że masowy ruch społeczny w Polsce jest doceniany za dotychczasową działalność. Mateusz Kijowski był jedynym przedstawicielem z naszego regionu na stutysięcznej manifestacji. Przekazał Brytyjczykom wiedzę o zagrożeniach demokracji w Polsce, łącząc to z ich protestem przeciwko Brexitowi. Jego ustami wykrzyczeliśmy, że nie chcemy opuścić rodziny europejskiej w odróżnieniu od przedstawicieli obecnych polskich władz, którzy odwiedzili Londyn dzień wcześniej. Od pierwszych słów Kijowski porwał Brytyjczyków; przemawiając po angielsku, doskonale wpasował się w nastrój tamtejszego wiecu.

„Witam Londyn! Witam Zjednoczone Królestwo! Witam Zjednoczoną Europę!

Barack Obama powiedział: „Nasze losy są indywidualne, ale nasze przeznaczenie jest wspólne”. Spotykamy się dzisiaj tutaj, bo jesteśmy współtowarzyszami niedoli. Wspólne problemy trzeba rozwiązywać wspólnie. Tak działa wspólnota. Prawdziwa wspólnota. Oparta na życzliwości i zaufaniu. Na wzajemnej trosce i uwadze. Na solidarności. Przez prawie pół wieku Polki i Polacy mogli jedynie marzyć o wspólnocie w przestrzeni europejskiej. I to w ukryciu, żeby nie narażać się na szykany. Europa była naszą Ziemią Obiecaną. Naszym Świętym Graalem. Naszym Shangri-La. W 2003 roku wreszcie mogliśmy się wypowiedzieć samodzielnie. W referendum akcesyjnym ponad 13 milionów ludzi zagłosowało za przystąpieniem do Wspólnoty Europejskiej. To ponaddwukrotnie więcej, niż zdobyła jakakolwiek zwycięska partia w wyborach po roku 1989 w Polsce. W żadnej innej sprawie Polki i Polacy nie byli nigdy tak zgodni. Chcemy żyć w zjednoczonej Europie!

Niestety w Europie są również szkodnicy. Ludzie, którzy nie rozumieją ducha wspólnoty. Gdzie są dzisiaj ci, którzy namawiali Was do Brexitu? Za chwilę za nimi znikną i inne szkodniki: Marine Le Pen, Geert Wilders, liderzy Alternative für Deutschland. Zniknie też Jarosław Kaczyński. Europejskie szkodniki nie będą decydować o kształcie i przyszłości Europy!

Dzisiaj Wy – obywatelki i obywatele Wielkiej Brytanii – musicie podjąć skuteczne działania, żeby powstrzymać Waszą izolację w Europie. My – obywatelki i obywatele Polski – musimy podjąć skuteczne działania, żeby przywrócić praworządność w Polsce i obronić nasze marzenie – marzenie o Polsce w Europie. W ciągu ostatniego roku w Polsce zniszczono niezależność mediów publicznych, podporządkowano prokuraturę politykom, zniesiono kontrolę sądową nad inwigilacja obywateli, ograniczono prawo własności, wprowadzono priorytet dla władzy w demonstrowaniu. A teraz trwają prace nad podporządkowaniem sędziów władzy politycznej. Trójpodział władzy niedługo ostatecznie zniknie w Polsce. Zostaną podporządkowane jednemu politycznemu ośrodkowi – dokładnie jak w czasach komunistycznego reżimu.

„Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy”. Wierzę w te słowa. Wierzę, że Europa jest silna naszą siłą i że żyje tak długo, jak długo żyją nasze marzenia. Dlatego dzisiaj jestem tutaj z Wami. Jeszcze Polska nie zginęła! God save the Queen! Niech żyje wspólna Europa!”

Lider KOD spotkał się na marszu z koderami z Anglii, a potem w Europa House — z przedstawicielami prounijnych organizacji brytyjskich. Obecni byli m. in. Roger Casale – były poseł drugiej kadencji a obecnie lider New European – paneuropejskiego ruchu społecznego, Nick Clegg – poseł, były wicepremier Partii Liberalno-Demokratycznej, były szef tej partii, Tim Farron – poseł, szef partii Lib-Dem, David Lammy – obecny poseł z Laoubor Party, baron Alfred Dubs- obecny poseł z Laoubor Party). Rozmawiano o Brexicie i sytuacji Polaków na Wyspach Brytyjskich.

Mateusz Kijowski odwiedził miejsce, w którym doszło dzień wcześniej do ataku terrorystycznego.

Materiał powstał przy współudziale Piotra Surmaczyńskiego. Został pierwotnie opublikowany 29 marca br. na portalu KOD Mazowsze.

Rozmowa Rogera Casale z Mateuszem Kijowskim

Przemówienie Mateusza Kijowskiego w Londynie

POLSKA WERSJA Mateusz Kijowski pojechał do Londynu na zaproszenie organizatorów marszu Anti-Brexit. Został poproszony o wystąpienie po przemówieniu byłego premiera Wielkiej Brytanii Nicka Clegg a przed wystąpieniem posła Partii Pracy Dawida Lammyego, co świadczy o szacunku jakim darzony jest nasz lider na forum międzynarodowym w przeciwieństwie do przedstawicieli obecnych Polskich władz. Nasz Mateusz od pierwszych słów porwał Brytyjczyków; przemawiając po angielsku doskonale wpasował się w nastrój tamtejszego wiecu, tak jak robi to u nas. W dodatku w jasny i komunikatywny sposób przekazał Brytyjczykom wiedzę o zagrożeniach demokracji w Polsce, łącząc to z ich protestem przeciwko Brexit. Od teraz mamy w Wielkiej Brytanii wielu politycznych przyjaciół. Mateuszowi Kijowskiemu tak dobrze idzie zjednywanie dla nas sojuszników, że powinien częściej wyjeżdżać na wielkie europejskie demonstracje. Materiał filmowy skompilowaliśmy z wielu telefonicznych nagrań, za dostarczenie których dziękujemy naszym londyńskim korespondentom.

Opublikowany przez Video-KOD Poniedziałek, 27 marca 2017

PiS obraża świat

PiS odrzuca dotychczasowe sojusze w sferze gospodarczej, kulturalnej i wojskowej

Przywykliśmy do pewnego ładu w polityce, zgodnie z którym w kraju obowiązuje język parlamentarny, a za granicą nawet coś więcej, bo dyplomatyczny. PiS-owska „rewolucja” zrywa z tą tradycją. Każdy dzień, a nawet każda godzina przynosi nam coraz to nowe rewelacje polityczne o zaskakujących poczynaniach obecnej władzy. Spójrzmy, jak to się zaczęło, i czy czasem nie zaczynamy się przyzwyczajać do nowych warunków, czy nasza wrażliwość nie stępiła się w ciągu ostatnich dwóch lat?

W maju 2016 roku zostaliśmy upokorzeni kuriozalną uchwałą sejmową o suwerenności Polski, wymierzoną nie tylko w opozycję, ale i w zagranicę – instytucje unijne, które zwracają polskiemu rządowi uwagę na niepraworządność. Uchwała pozornie jawiła się jako samoobrona rządu, który poczuł się dotknięty ingerencją z zewnątrz, ale przecież faktycznie imputowała zagranicy działania bezprawne i próbę ograniczenia naszej suwerenności. Na którą sami się zgodziliśmy podpisem prezydenta Kaczyńskiego pod Traktatem Lizbońskim, po przystąpieniu do Unii Europejskiej. Majową uchwałę „o suwerenności” należy więc traktować jako akt histeryczny i obraźliwy, zarówno dla opozycji, jak i dla naszych zachodnich dotychczasowych sojuszników. Komentatorzy mówili o międzynarodowym skandalu, któremu winne jest państwo polskie, traktujące zagranicznych partnerów jak wrogów. [1]

Dlaczego obecna ekipa rządząca z takim zapałem obraża zagranicznych polityków, zagraniczne instytucje i całe społeczeństwa? Moglibyśmy odpowiedzieć, że z powodu zerwania z poprawnością polityczną, która władzy ciąży; w Polsce, podobnie jak w relacjach zagranicznych, wedle tego nowatorskiego modelu, ma obowiązywać język nieparlamentarny, najlepiej rodem z magla. Jaki jest powód takiego stanu rzeczy? Czyżby zwykła niekompetencja? Otóż powody są dwa. Pierwszym z nich jest populizm, czyli schlebianie wszelkim gustom w celu zdobywania poparcia i rozszerzania elektoratu.

Zaczęliśmy się zwyczajnie cieszyć, że nasi „dowalili obcemu”, uwierzyliśmy w slogan, jakoby „Polska wstawała z kolan”. Drugim powodem jest skupianie naszej uwagi na polityce krajowej, bo zagraniczna traktowana jest wyłącznie przyczynkarsko, co dobitnie przedstawił ostatnio Piotr Buras w artykule „Europesymiści są na fali”: „Rząd PiS – jak żaden inny rząd po 1989 roku – kieruje się prymatem polityki wewnętrznej nad zagraniczną. To niewątpliwie konsekwencja radykalizmu w polityce wewnętrznej. Dlatego też rząd PiS nie jest skłonny do uwzględniania opinii zagranicznych partnerów”. [2]

Dlaczego właściwe stosunki międzynarodowe Polski są tak niezmiernie ważne dla wszystkich nas razem i każdego z osobna? Nie trzeba tłumaczyć, że chodzi o tak zasadnicze kwestie, jak bezpieczeństwo, czy gospodarka; jesteśmy wszak rynkiem nadal wschodzącym, to prawda, od ćwierćwiecza. Od tych dobrych stosunków zależą dotacje dla rolnictwa, inwestycje, kredytowanie, etc. W przypadku zapaści w stosunkach międzynarodowych czekają nas sankcje. Nie chodzi zatem o abstrakcyjną dyplomację jako sztukę dla samej sztuki, ale o stan naszych kieszeni, o naszą zasobność.

Premier Szydło tymczasem stwierdziła przed rokiem: „Zaczyna się o Polsce mówić nieprzychylnie tylko dlatego, że wreszcie nasz kraj zaczął bronić własnych interesów. Będziemy ich konsekwentnie bronić.” I tego typu narracja towarzyszy konsekwentnie nam ze strony rządzących… [3]

O pisowskiej polityce zagranicznej prof. Bartoszewski mawiał: „Jeśli panna nie jest piękna i posażna, to powinna być choć sympatyczna, a nie nabzdyczona”. Miał na myśli minister Annę Fotygę, ale czy tego samego nie powiedziałby, gdyby żył, o obecnym ministrze Waszczykowskim? To m. in. dzięki prześmiewczym bon-motom profesora zdołaliśmy jakoś przeżyć ponure dwa lata poprzednich rządów pisowskich, więc teraz tak bardzo nam go brakuje. Minister Waszczykowski majdruje od początku w bilateralnych i wielostronnych naszych stosunkach z Zachodem, mówiąc na przykład o „murzyńskości”, co oburzyło cały cywilizowany świat… [4]

PiS-owska władza nas, obywateli, chętnie obraża. Wymyśla nam od najgorszych. Jednakże kłopot pojawia się wówczas, gdy obraża zagranicę: polityków zagranicznych, zagraniczne instytucje i społeczeństwa. Wiedzieliśmy, że nie należy być obojętnym. Dlatego od początku reagowaliśmy, by takiego wrażenia swoją obojętnością nie wzbudzać.

Można wymieniać w nieskończoność, ile to już gaf popełnił w polityce międzynarodowej ten nieszczęsny rząd, ile instytucji europejskich obraził i ile całych społeczeństw, ile wywołał skandali swoimi nieprzemyślanymi wypowiedziami. Koszmar niszczenia przyjacielskich relacji z naszymi partnerami i sojusznikami zaczął się pod koniec 2015 roku, czyli natychmiast po przejęciu władzy przez PiS. [5]

Maniera, aby obrażać przywódców zagranicznych, jest charakterystyczna, jak się zdaje, dla głównego architekta obecnej „dobrej zmiany”, Jarosława Kaczyńskiego, i znana nam jest z przeszłości, choćby sprzed sześciu lat: „Obrażając kanclerz Niemiec Angelę Merkel Jarosław Kaczyński postanowił przenieść politykę insynuacji na arenę międzynarodową”. [6] Zresztą, przed rokiem – jak pamiętamy – obraził Billa Clintona. Tak to podsumował marszałek Stefan Niesiołowski: „Prezydenta Clintona powinien przeprosić pan Kaczyński, dlatego, że użył określenia, że lekarz się powinien nim zająć, w domyśle psychiatra. To chamstwo. Lekarze się powinni zająć niektórymi, a na pewno jednym ministrem w rządzie pana Kaczyńskiego, bo on jest de facto takim nadpremierem, dlatego mówię o jego rządzie, trudno panią Szydło traktować poważnie”. [7]

Jarosław Kaczyński, rzecz jasna, nikogo nie przeprosił i nie przeprosi. My natomiast powinniśmy przeprosić za niego. Tymczasem my odcinamy się od początku od obraźliwych słów. Polscy obywatele chcą wyrazić swoją życzliwość, sympatię i szacunek wobec dotychczasowych sprzymierzeńców, wbrew retoryce obecnej władzy. Problem deptania naszych sojuszy i partnerstwa ma wielkie znaczenie, bo od ich stanu zależy przyszłość naszego kraju i nas samych, zwłaszcza naszej stopy życiowej. Zamiast podtrzymywać te relacje na właściwym poziomie i o nie dbać, minister Waszczykowski oznajmił nam przed rokiem, że oto „W ramach otwarcia na wschód przeprowadziliśmy konsultacje w Moskwie, próbujemy utrzymać pragmatyczne relacje. Rozpoczęliśmy też proces normalizacji relacji z Białorusią”. [8]

Czy może się udać budowanie gospodarki w oparciu o sojusze wschodnie, co zasadniczo wpłynie na naszą ekonomię, zarówno tę ogólnokrajową, jak i naszą osobistą, każdego z nas? Możemy się spodziewać sankcji, a przynajmniej drastycznego rozluźnienia więzi politycznych i ekonomicznych z gospodarczymi potęgami, z którymi dotychczas utrzymywaliśmy bardzo ciepłe i intensywne relacje. Taką przyszłość funduje nam rząd PiS.

[1] Sejm przyjął uchwałę w sprawie obrony suwerenności Polski

[2] Europesymiści są na fali

[3] Szydło do Polonii: Będziemy konsekwentnie bronić interesów Polski

[4] Witold Waszczykowski znów o „murzyńskości”

[5] Zła wola, arogancja – PiS obraża szefa Parlamentu Europejskiego, bo nazwał po imieniu to, co robią z Polską

[6] Kaczyński obraził Merkel: wbił nóż w plecy kandydatom PiS

[7] Niesiołowski ostro: Kaczyński jak Hitler

[8] Szef MSZ Polski: Nie przewidzieliśmy tak negatywnej reakcji na korektę polityki

O Europie waszej i naszej

Jak przed przystąpieniem do UE tęskniliśmy do Europy

Pochodzę ze świata zamkniętego granicami, które przypominają do złudzenia ogrodzenie więzienne. Dużo ludzi przejeżdża dziś te granice legalnie, ale sporo ucieka przez nie, ryzykując życie, tak jak zbieg z więzienia. Czterysta milionów Europejczyków wolnych i ponad sto (a jak doliczyć Rosjan, to prawie trzysta) milionów Europejczyków uwięzionych – taki jest najważniejszy rys naszego kontynentu.

Tych z krańców dzieli niedługa podróż samolotem. Tyle, żeby zjeść obiad, wypić kawę i porozmawiać z sąsiadem o pogodzie. Tych przy granicach paręset metrów. Lecz dla większości ludzi po tamtej stronie to tyle, co życie, bo albo nigdy nie odbędą tej podróży, albo muszą postawić życie na szali, by te paręset metrów przebyć.

Jesteście więc od nas straszliwie daleko, ale równocześnie bardzo blisko, bo w myślach i tęsknotach. Chociaż oderwani od Europy wolnej, uważamy ją jednak także za naszą. Mamy o niej żywe wyobrażenia, nawet jeśli nigdy nie postawiliśmy tu stopy. Czasami są to
wyobrażenia zbyt różowe, gdy mowa na przykład o materialnym poziomie życia. Czasami czarne, gdy mowa o ideowym rozbrojeniu waszej Europy, o osłabieniu woli bronienia wartości zachodniej cywilizacji. Mamy też o was sporo wiedzy, być może więcej, niż ma tutejszy przeciętny człowiek o naszej Europie. To jest wytłumaczalne.

Wy nam jesteście potrzebni, a zarazem wy bez nas nieźle dajecie sobie radę. Gorzka to prawda, a na prawdę nie ma rady. Przejmujemy się losami Europy wolnej. Nie tyle ze względów altruistycznych, ile egoistycznych, naszych własnych. To też przecież zrozumiałe. Dlatego zagrożenia ustawiamy często w innej kolejności niż wy.

Jesteśmy mało wrażliwi na to, co dzieje się między wami a waszym wielkim sojusznikiem zza Atlantyku. Nie przeraża nas ekspansja cywilizacyjnych wzorców największej demokracji świata. Nie rozumiemy antyamerykanizmu, raczej go odrzucamy, uważamy za niebezpieczny dla Europy, choć nie ma to nic wspólnego z życzeniem, by skryła się ona w cieniu wuja Sama. Czasami ten namiętny antyamerykanizm jawi się nam jako niesprawiedliwość wobec kraju, który dokonał największego wysiłku, by przywrócić Europie Zachodniej wolność (szkoda, że nie nam). A także wobec kraju, którego obywatel dał swe nazwisko wielkiemu planowi dźwignięcia Europy (szkoda, że nie nas) ze zniszczeń wojennych. Tak to widać na przykład znad Wisły.

Widać też wyraźnie, wyraziściej niż stąd, że głównym zagrożeniem dla świata waszego jest nasz świat. Pasożytniczy i ekspansjonistyczny zarazem. Popatrzcie na listę naukowych odkryć drugiej połowy XX w., jak ubogi jest w nią wkład komunizmu. A ten, co jest, ma prawie w
całości coś wspólnego z zapachem prochu. I popatrzcie na mapę polityczną świata na przykład ostatnich trzydziestu lat. Ile na niej przybyło granic z czerwonym drutem kolczastym!

Często słychać, że my stamtąd jesteśmy nieobiektywni, że mamy uraz do czerwonego koloru. Oczywiście, że go mamy. Tak jak ma uraz do rozpalonej płyty człowiek, który jej dotknął. Lecz kto lepiej zna prawdę o niej? On, który doświadczył jej właściwości, czy ten, który z
daleka obserwuje jej czerwień? Myślimy o waszej Europie, rozmawiamy o niej w domach, chcemy jej siły i wielkości. Dlatego że jesteście nam bardzo potrzebni. Silni, prosperujący i wolni jesteście dla ludzi stamtąd nadzieją, że przyszły świat nie musi być poszatkowany
zasiekami i wieżami strażniczymi (od Rosjan oddzielają nas takie same jak Niemców wschodnich od zachodnich), że jest ciągle szansa, by ich ubywało i by kiedyś znikły z naszych granic. Jesteście dla nas żywym przykładem lepszego porządku, nawet z waszymi
bezrobotnymi. Jesteście więc czymś bardzo ważnym, co zapobiega utrwaleniu w umysłach Europejczyków uwięzionych zrezygnowanego przekonania, że świat odrutowany jest naturalnym środowiskiem życia ludzi.

Jesteście też dla nas wsparciem, a w każdym razie chcielibyśmy, abyście nim byli. Człowiek w Europie Wschodniej jest w szczególny sposób samotny, naznaczony dotkliwym poczuciem opuszczenia. Może inaczej jest w Polsce, gdzie „Solidarność” ludzi połączyła, a stan wojenny nie zdołał ich znowu rozproszkować na jednostki. Lecz normą jest samotność. Nie taki zwykły brak bliskich wokół siebie, lecz samotność wobec ogromnej machiny państwowej, która jest wszędzie. Może zaatakować z każdej strony, odebrać wszystko, w niektórych krajach nawet własne dzieci. Nie ma przed nią żadnych środków obrony.

Wy możecie takim być. Wasz głos, wasze świadectwo, że te miliony ludzi na wschód od muru berlińskiego to są ciągle członkowie europejskiej społeczności. Nie to jest najważniejsze, czy nasi władcy wezmą pod uwagę wasze opinie, choć czasem się z nimi liczą.
Wasz głos, wasza pamięć mają znaczenie dla nas, choćby nie dawały żadnych skutków praktycznych. Są wsparciem, które ludzi tam ośmiela, umacnia w ich własnym pragnieniu, by uczłowieczyć świat, w którym żyją.

Wasz głos w naszych sprawach to także wasza obecność w tamtej części pojałtańskiej Europy – u boku ludów, a nie władców. Nie wiadomo, ile czasu przyjdzie nam, Europejczykom ze Wschodu, żyć bez wolności, która dla nas nie jest ideałem abstrakcyjnym, ale warunkiem, by żyć normalnie.

Lecz jeśli kiedyś tamta część kontynentu zacznie żyć normalnie, to nie wskutek reform oświeconych totalitarystów, lecz przez napór ludów. Waszej jedności, potęgi gospodarczej i obronnej oraz waszego przywiązania do całej Europy wolnej od murów i drutów – tego
pragnęlibyśmy my, którzy nie będziemy wybierać posłów do Parlamentu Europejskiego. Mając jednak zarazem nadzieję, że wybierzecie takich, którzy przybliżą nas choćby o maleńki krok do chwili, gdy razem będziemy wybierać parlament całej Europy.

„Le Monde”, 16 czerwca 1984
Gazeta Wyborcza, 06/06/2009

Koszt wyjścia z UE. Przykład Wielkiej Brytanii

Halina Flis-Kuczyńska ostrzega przed samoizolacją Polski w Unii

Zaczęło się od narzekań na niedobre ograniczenia narzucane przez Brukselę, na zalew kraju przez imigrantów. Na wysokie koszty funkcjonowania Anglii w Unii Europejskiej. Referendum za wyjściem czy pozostaniem, przy mocno rozgrzanych nastrojach, dało wynik ponad 51 procent za wyjściem. Prawie natychmiast Anglicy chwycili się za głowy: co myśmy najlepszego zrobili? Ale Brexit został postanowiony i procedury wyjścia trwają.

Według doniesień prasowych z zeszłego roku brytyjskie ministerstwo finansów przewidziało , że w zależności od korzystniejszych lub mniej życzliwych dla Anglii wyników negocjacji rozwodowych z Europą, czyli od miękkiego lub twardego Brexitu, gospodarka może stracić od 38 do 66 miliardów funtów rocznie, a jej PKB spadnie o 5 do 9 procent w stosunku do poziomu, jaki osiągałaby pozostając w UE.

Dostęp do wspólnego rynku jest dla gospodarki konieczny. Korzystanie z jego przywilejów wymaga od krajów spoza wspólnoty wnoszenia opłat. Płacą Szwajcaria i Norwegia, podporządkowując się jednocześnie regułom tego obszaru, chociaż nie będąc członkami wspólnoty nie mają głosu w tworzeniu jej reguł. Do takiego statusu spadnie Anglia.

Ponadto istnieją podjęte wcześniej zobowiązania, takie jak składka za lata 2014-20, z okresem płatności do 2023 roku, kiedy to przewidziane jest ostateczne wyjście Wielkiej Brytanii z UE. To są dalsze dziesiątki miliardów euro.

Dwie dotychczasowe tury rokowań rozwodowych nie były łatwe dla żadnej ze stron. Jednak nawet gospodarczo tracąc wiele, Wielka Brytania z arsenałem atomowym, w swojej wspaniałej izolacji na wyspie, o bezpieczeństwo granic czy sąsiedzki atak martwić się nie musi.

Z nami jest inaczej. Dla nas w perspektywie krótszej ważny jest i dostęp do wspólnego rynku, i fundusze płynące do gospodarki, szczególnie szczodrze do rolnictwa. Jednak najważniejszą korzyścią z członkostwa w Unii Europejskiej, o której mniej się myśli na co dzień, jest bezpieczeństwo kraju.

Będąc w Sojuszu Atlantyckim i w Unii jesteśmy bezpieczni. Poza Unią – osamotnieni. I nie wiadomo, czy nie bezbronni. Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa w pełni przewidywalne nie są. Z programu tarczy antyrakietowej wycofały się dawno, mamy jedynie obietnice sprzedania Patriotów. Z zalążków tworzącej się armii europejskiej wycofaliśmy naszych oficerów. Armia polska nie rośnie w siłę, wszystkie modernizacje sprzętowe pochodzą z czasu poprzednich rządów. PiS unieważniło przetarg na śmigłowce, nie ma łodzi podwodnych ani nowocześniejszych czołgów.

Trwają dziwne zmiany kadrowe. Wyrzucono z wojska wielu doświadczonych oficerów, kilkuset pułkowników, 36 generałów, jedną trzecią generalskiego korpusu. Zmiany i szybkie awanse nowych ludzi dzieją się na wszystkich szczeblach wojska.

Spod wpływów Rosji wydobyliśmy się niedawno i nie ma powodu sądzić, że ten wielki kraj pogodził się z tym i nie miałby ochoty podporządkować nas sobie ponownie. Niekoniecznie zbrojnie. Może wpływać, i są powody sądzić, że już w strefie obronności wpływa, na polskich decydentów i na naszą opinię publiczną. Poza Unią jak moglibyśmy się temu przeciwstawić? Wołając na pomoc Amerykę? Ale i w Ameryce mają kłopot z rosyjskimi wpływami.

Pojawiła się mocarstwowa teoria Trójmorza. Nie da się stworzyć potęgi militarnej i gospodarczej z 12 niewielkich państw, zwłaszcza że nie byłby to twór spójny, np. Słowacja już się od niego odcina. Może to być porozumienie państw korzystne gospodarczo w przyszłości, po wykonaniu dużej pracy nad tym związkiem, i bez intencji stawania przeciw Europie.

Ile byśmy na opuszczeniu Unii gospodarczo stracili? Podobnie jak Brytyjczycy, tylko proporcjonalnie więcej. Anglia to płatnik netto, wychodząc z Unii coś traci, ale i coś zaoszczędza. My wychodząc tylko byśmy tracili. Jesteśmy biorcą pieniędzy. Więcej z Europy dostajemy, niż do niej wpłacamy.

Na Brexicie, sami nie wychodząc ze wspólnoty, gospodarczo tracimy już. Podmuch tamtego rozdarcia sięga nas tym, że nowy europejski budżet będzie mniejszy, mniejsza też cząstka przypadająca nam. W dodatku wojując uparcie z Brukselą o Trybunał Konstytucyjny, o imigrantów, o nieprzedłużanie kadencji Donalda Tuska, o sądy, wreszcie sprzeciwiając się postanowieniom Trybunału Europejskiego z Luksemburga w sprawie wyrąbywania Puszczy Białowieskiej, tracimy sympatie i wpływy.

Przy dzieleniu pieniędzy na następne okresy nikt nie będzie miał powodu sprzyjać naszemu dotychczasowemu uprzywilejowaniu, wypracowanemu przez poprzednią ekipę rządzącą.

Przewinienia i kary

Czy Unia może skutecznie egzekwować prawo od takich państw, jak Polska czy Węgry?
Nie ma komentarzy.

W zbiorze 28 państw stanowiących Unię Europejską nie nam jednym zdarza się naruszanie traktatowych reguł postępowania. Co roku takich naruszeń, na ogół mniejszych, zdarzają się setki. Następują rozmowy, kolejne rozmowy, upomnienia, powtórne upomnienia. Sprawy się rozwiązują, albo nie, wtedy najtrudniejsze są kierowane do rozstrzygnięcia przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu.

Wyroki tego Trybunału są powszechnie respektowane. Raczej były, bo Polska jest pierwszym odstępstwem od tej reguły.

Mamy w TS sprawę wyrębu Puszczy Białowieskiej. W ostatnich dniach lipca Trybunał wydał nakaz wstrzymania wyrębu do czasu rozpatrzenia sprawy i wydania wyroku, aby nie stała się puszczy szkoda nieodwracalna. Nasz rząd w osobie ministra Jana Szyszki nakaz ten zlekceważył. Wykpił naukowców, którzy przyjechali zobaczyć, co się w tym cennym lesie dzieje, mówiąc że nie odróżniają chrząszcza od żaby… Profesor Marek Safjan, sędzia Trybunału Sprawiedliwości, były prezes naszego Trybunału Konstytucyjnego, powiedział w Radio TOK FM, że jest to pierwszy w historii orzecznictwa europejskiego przypadek, kiedy jakieś państwo nie wykonuje postanowienia zabezpieczającego Trybunału Sprawiedliwości.

Zlekceważenie postanowienia zabezpieczającego podważa autorytet Trybunału Sprawiedliwości, na co ten najwyższy sąd europejski nie może sobie pozwolić. Tego trybunału nasz rząd nie może sparaliżować tak, jak to zrobił z naszym Trybunałem Konstytucyjnym. Dla ładu w Europie wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej muszą być szanowane tak, jak były przed awanturą ministra Szyszki. Nie można też przyzwalać na dalsze niszczenie unikatowych drzewostanów puszczańskich. Mówi się, że po rozpoznaniu sytuacji w puszczy raz jeszcze, Trybunał przyśpieszy pracę, aby wyrok mógł zapaść szybko, w trybie pilnym. Europejskie młyny sprawiedliwości zwyczajowo pracują starannie, ale też powoli. Zdarza się, że i dwa lata. Tym razem zanosi się na przyśpieszenie.

Po wydaniu wyroku w pierwszej instancji, jeżeli kraj nie podporządkuje się, mogą zostać nałożone kary finansowe. Pierwsza, jednorazowa, to za przepisy łamiące prawo unijne, i tu kara wynosi cztery i pół miliona euro. Druga, za nieprzestrzeganie wyroku, to kary za każdy dzień od powstania szkody, do chwili jej naprawienia, od niespełna 2 tys euro do ponad 300 tysięcy euro za każdy dzień, w zależności od wagi sprawy i stopnia natężenia konfliktu…

Wycinka puszczy trwa, przedstawiana Brukseli przez ministra Szyszkę jako cięcia zabezpieczające w miejscach, gdzie drzewa mogą stanowić zagrożenie, czyli przy drogach i szlakach turystycznych. Wobec tego oczywistego kłamstwa i po pobiciu 13 września przez straż leśną jednego z ekologów broniących puszczy, Unia zdecydowana jest nałożyć na Polskę stosowne kary, jeżeli wycinka nie ustanie. Gdy zapadnie wyrok, to gdybyśmy go zlekceważyli, to nie pomoże nam, że tych kar nie będziemy chcieli zapłacić. Bruksela potrąci je z sum przypisanych jako należne naszemu państwu.

Puszcza to jeden front walki z Unią. Drugi, to spór z Brukselą o niezależność sądów i niezawisłość sędziowską. Trwa to dłużej, od ataku PiS na Trybunał Konstytucyjny w 2015 roku i nieuznawania jego wyroków. Dostaliśmy już trzy rekomendacje TS w tej sprawie, dossier się rozrosło o kolejne problemy wynikające z ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, co prawda zawetowanych przez prezydenta, ale z zapowiedzianym powrotem PiS do ponownego ich uchwalenia. Zakwestionowano i dołączono tez ustawę o sądach powszechnych, te niezawetowaną, a jakże ważną. Ta procedura może w finale doprowadzić do uruchomienia artykułu 7 Traktatu i odebrania nam prawa głosu w Radzie Europejskiej.

Zaczyna się od głosowania nad pytaniem, czy zgłoszony problem naruszył poważnie wartości, jakimi kieruje się Unia Europejska. Tu nie jest wymagana jednomyślność, wystarczą głosy 22 krajów. W naszym przypadku postanowiono postawić sprawę polskich naruszeń praworządności na posiedzeniu ministrów unijnych 25 września. Możliwe jest przeprowadzenia głosowania. Wstępne sondowanie opinii większości krajów Unii na to wskazuje. Przy braku naszej reakcji mógłby nastąpić etap drugi – kary finansowe – i etap trzeci – pozbawienie prawa głosu w Radzie Europejskiej. Tu byłaby już wymagana jednomyślność, na razie niemożliwa do uzyskania przy sprzeciwie Węgier.

Wojna jednak trwa, tracimy wpływy, szacunek i sympatie. Kiedy będą rozważane finanse UE po wyjściu Wielkiej Brytanii, nasze darcie kotów z Brukselą i wywołane tym zniecierpliwienie, może się przełożyć na przyznanie nam niezbędnego minimum tego, co nam przyznać można, zamiast hojnych finansów uzyskanych w poprzedniej perspektywie finansowej. Rządowi w sposób widoczny zależy na wzniecaniu złości na Brukselę. Mniejsze pieniądze dla Polski w kolejnych latach bardzo w tym Prawu i Sprawiedliwości pomogą. Wesprą prawicową propagandę o wrogiej Unii, propagandę, która ani rzetelna ani łagodna nie jest.

22 sierpnia, kiedy pisałam te słowa, na stronie wPolityce.pl posłanka Krystyna Pawłowicz komentowała,
cytuję:
„W praktyce mamy dziś do czynienia raczej z koniecznością stałej obrony ze strony Polski przed napastliwymi atakami i ingerencjami w polskie interesy. Dziś, w istocie, bez przerwy bronimy się przed skutkami naszego członkostwa w tej organizacji, a w istocie, przed skutkami udziału w tym europejskim państwie”.

Wtóruje jej komentator o nicku s. baca , wyraźnie urzeczony jej słowami:
„Zgadzam się z panią profesor co do bezczelnych ataków tego potworka na polską suwerenność. Z tego tonącego okrętu trzeba uciekać jak najszybciej!”

Dotychczasowa oględność Brukseli w postępowaniu z Polską wynika z faktu, że my, obywatele, nie poddajemy się dyktatowi PiS-u, wyrażamy nasz sprzeciw demonstracjami, petycjami, niezgodą pisaną w niezależnych mediach. To jest dostrzegane. Jednak Unia nie może dopuścić do anarchii, wnoszonej tam przez Prawo i Sprawiedliwość. Jasno nam daje to do zrozumienia Prezydent Republiki Francuskiej, Emmanuel Macron. Straciła cierpliwość Angela Merkel.

Pierwszy z celów PiS – wyprowadzenie przywódców unijnych z równowagi – został osiągnięty. Trwa praca nad celem drugim – umocnieniem w kraju nastrojów wiodących do zgody obywateli na opuszczenie Unii Europejskiej.

Trzynastego września przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker wygłosił w Parlamencie Europejskim doroczne orędzie o stanie Unii. Przekonywał, że nadszedł właściwy czas na dalszą integrację, na budowę bardziej zjednoczonej a przez to silniejszej Europy. Nie Unii kilku prędkości, ale jednej, zintegrowanej, ze wspólną walutą i wspólnym nadzorowaniem finansów. Krajom, które zechcą przystąpić do strefy euro, ale mają z tym trudności, Przewodniczący proponuje dopomóc. Jest za tym, aby wpuścić do strefy Schengen ciągle jeszcze pozostające poza nią Rumunię i Bułgarię. Wyraził zaniepokojenie rozbratem między krajami starej Europy i nowymi członkami Unii. Wspomniał, że Trybunał Sprawiedliwości jest instancją ostateczną, a wyroki sądów muszą być szanowane. Chociaż w orędziu użyto języka dyplomatycznego, wiadomo, że wskazano tu nasz kraj.

Gdy kraje Unii po Brexicie zbierają siły i pracują nad mocniejszym wzajemnym związaniem, my jesteśmy prowadzeni w kierunku przeciwnym.

Róża Thun o zagrożeniach naszego członkostwa w UE

Róża Thun apeluje o traktowanie Polski jako części Unii Europejskiej

Różę Thun spotkaliśmy na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Zapytaliśmy ją o najważniejsze sprawy w relacjach Polski z Unią Europejską.
Róża Thun objaśniła, jakie zagrożenia dla naszego członkostwa w Unii czyhają ze strony polityków partii rządzącej. Zwróciła uwagę na największe niebezpieczeństwo – traktowanie Unii jako tworu zewnętrznego wobec Polski, gdy tymczasem Polska winna być traktowana jako część Unii. Polscy politycy pracują w instytucjach unijnych, Polska ma realny wpływ na politykę unijną, Unia wciąż jeszcze respektuje wszelkie prawa naszego kraju, będącego jej członkiem. Unia nie jest niczym dla nas obcym, jesteśmy bowiem jej częścią.

Rejestracja wideo: Przemysław Wiszniewski

Co Jean-Claude Juncker powiedział o Polsce w orędziu?

Marek Prawda, dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce

13 września z orędziem wystąpił szef Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker. Ponieważ władze PiS „dokonały korekty polityki międzynarodowej”, w tym w kwestii naszych relacji z Unią Europejską, czekaliśmy, jak do tych zmian odniesie się sama Unia ustami swojego przedstawiciela.

Polityka podsumowuje: „Unia nabrała wiatru w żagle, ale stare podziały wcale nie zniknęły – wynika z corocznego orędzia przewodniczącego Komisji Europejskiej.”
Deutsche Welle: „Szef KE chce, by Unia oddychała „oboma płucami” – zachodnim i wschodnim. Ale priorytetem jest strefa euro, która powinna mieć swą osobną kasę w budżecie UE. Polska, choć niewymieniona z nazwy, znów na cenzurowanym.”

O komentarz do orędzia spytaliśmy Marka Prawdę, dyrektora Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Rozmowę przeprowadził Maciej Kania, redaktor naczelny „Naszego Czasopisma”.

Materiał powstał przy współpracy z „Naszym Czasopismem”

Rejestracja wideo: Przemysław Wiszniewski