Dlaczego sędziom zależy na niezawisłości?

Mariusz Malinowski
zamieszczono: 30.09.2017

Mariusz Malinowski, twórca Video-KOD, zapytał sędziego Krystiana Markiewicza, prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA o to, dlaczego właściwie sędziom powinno zależeć na niezawisłości?

Oto odpowiedź:

„Każdy z nas ślubował konstytucji, ślubował bronić prawa – nie dla sędziów, ale dla obywateli. Bo my jesteśmy tą tarczą, tym gwarantem, że jeśli coś się stanie, jeśli jakieś prawa zostaną naruszone, prawa któregokolwiek z naszych obywateli i nie tylko, to musi mieć pewność, że gdzieś może pójść się poskarżyć i dochodzić tej sprawiedliwości.

I po to są właśnie niezależne sądy i niezawiśli sędziowie, że niezależnie od tego, jaka opcja polityczna jest przy władzy, niezależnie od tego, jaki prokurator komuś postawi zarzuty, niezależnie od tego, czy ktoś kogoś będzie wyrzucał z mieszkania, to będzie mógł pójść do sądu i tam otrzyma sprawiedliwy wyrok. A na to jest szansa tylko i wyłącznie wtedy, gdy sądy będą niezależne od innych władz, od władzy politycznej.

Dlaczego sędziowie są zaniepokojeni ustawami prezydenta?

Prezydent zaproponował dwie ustawy, czyli ustawę o Sądzie Najwyższym i ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa. To są ustawy, które bezpośrednio dotyczą fundamentów państwa, ale dotyczą też praw i wolności każdego z nas. Jeżeli te prawa zostaną naruszone, choćby prawo do tajemnicy korespondencji, prawo do prywatności, prawo do tego, żebyśmy mogli swobodnie się wypowiadać i komunikować, prawo do ochrony własności, ale też do ochrony wolności, żebyśmy nie zostali zatrzymani, czy też źle potraktowani przez policję, żeby nikt nas nie zatrzymał, nie aresztował, żebyśmy mieli możliwość ochrony swoich praw – to właśnie po to wymyślono prawo do sądu dla każdego z nas i ono tylko wtedy ma sens, jeżeli te sądy są niezależne od władzy politycznej.

Bo przecież władza polityczna, to prokuratura. To przecież prokuratura składa wniosek o tymczasowe aresztowanie. To przecież prokuratura w znanym wypadku limuzyny rządowej wnosiła i prowadziła postępowanie przeciwko kierowcy Seicento. To sprawa Igora Stachowiaka. Ale to też prawo naszej prywatności. To prokurator i policja oskarża w sądach. Ale prokurator może działać też w postępowaniu cywilnym. Może różne środki represyjne  charakterze finansowym tak stosować, by ciężko nam było się bronić.

Państwo jest zawsze silniejsze od jednostki. I po to właśnie wymyślono sądy. Sądy, które są niezależne od polityków. Takie muszą być, żeby trójpodział władzy był rzeczywisty, a nie tylko zapisany na kartach konstytucji. I teraz, co się stało? Prezydent przedstawia te dwie ustawy. Zaczął mówić o projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym w swojej wypowiedzi sprzed dwóch dni, ale nie to jest clou. Clou jest ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa. Dlaczego? Ponieważ KRS jest organem konstytucyjnym, który stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Ma bronić sądy m.in. przed politykami. I co chcą zrobić politycy? Co chce zrobić pan prezydent?

Ta instytucja, która ma bronić sądy przed politykami, ma być obsadzona przez polityków! To jest kuriozum… Nic się nie zmienia w tym zakresie pomiędzy projektem sprzed dwóch miesięcy, który był przegłosowany i zawetowany, a tym, który zaproponował teraz pan prezydent. Jeżeli chodzi o łamanie konstytucji, nie jest ważne, jakim ułamkiem ją łamiemy, czy większością 3/5, czy większością zwykłą, czy większością dwóch trzecich. To nie jest ważne!

Konstytucja jest łamana z uwagi na to, że to właśnie politycy, że to właśnie parlamentarzyści będą sami sobie wybierali sędziów, i tym samym zawłaszczą całą Krajową Radę Sądownictwa! Chcą to dzielić w zależności od większości partyjnej… To mi przypomina jakiś jałtański podział niezależności sądownictwa! To jest rzecz absolutnie niedopuszczalna! Konsekwencją zawłaszczenia i upolitycznienia Krajowej Rady Sądownictwa, która stanie się tylko jakąś przybudówką, bez znaczenia, czy ministerialną, czy prezydencką, będzie to, że KRS będzie powoływała takich sędziów, jakich zechce… Zarówno do sądów powszechnych, jak i do Sądu Najwyższego.

My szybko zderzymy się z tymi sędziami z sądów powszechnych… Mamy w Polsce blisko 850 etatów nieobsadzonych, nie bez przyczyny. One są nie obsadzone dlatego, że pan minister sprawiedliwości niewątpliwie czekał na Krajową Radę Sądownictwa… I teraz te sądy zostaną bardzo szybko obsadzone… Musimy więc sobie zdawać sprawę, że jeżeli będziemy np. walczyli o nasze mieszkanie w stosunku do gminy czy też miasta, które jest zarządzane przez określoną partię polityczną, w której może działać prokurator, będący tez przecież podległy ministrowi sprawiedliwości – prokuratorowi generalnemu, szybko się zderzymy z taką sytuacją, w której sędzia jest powołany przez tę Krajową Radę Sądownictwa już upolitycznioną.

Co ten sędzia ma zrobić? Oczywiście, oczekujemy, że w naszej prywatnej sprawie przeciwko państwu, czy też przeciwko gminie, orzeknie sprawiedliwie, ale jeżeli to się nie spodoba państwu, prokuraturze, mogą zastosować określone represje, wyciągnąć konsekwencje w stosunku do takiego sędziego. Może zostać wszczęte postępowanie dyscyplinarne. Kto oskarża w takim postępowaniu dyscyplinarnym? Zgodnie z ustawą zaproponowaną przez pana prezydenta – rzecznik dyscyplinarny, którego powołuje minister sprawiedliwości!

Kto będzie sądził takiego sędziego? Sędziowie dyscyplinarni, których powołuje – oczywiście – minister sprawiedliwości! To jest sąd kapturowy, sąd inkwizycyjny! Należy więc sobie zdawać z tego sprawę, że konsekwencją wprowadzenia takich ustaw, są bezpośrednie możliwości represyjne w stosunku do niewygodnych sędziów! Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcemy mieć rzeczywiste gwarancje naszych praw i wolności, że sędziowie nie będą się bali orzekać zgodnie z prawem, zgodnie z sumieniem, czy też chcemy mieć sędziego, który będzie się obawiał, czy następnego dnia po wydaniu wyroku będzie jeszcze sędzią, czy będzie miał za co utrzymać rodzinę, dzieci. Jest to pytanie, które musimy sobie zadać!

Przejdźmy do Sądu Najwyższego. Proszę zwrócić uwagę, że ten planowany Sąd Najwyższy będzie bardzo szybko mocno okrojony. Prezydent jest „łaskawy”, nie wyrzuca tak jak chciał minister sprawiedliwości 100% sędziów, ale naprawdę wyrzuca 40% sędziów… Wyrzuca jednocześnie Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego… Ta ustawa łamie w tym momencie konstytucyjną regułę poszanowania kadencji! Tak jak my wszyscy szanujemy kadencje parlamentarzystów, szanujemy kadencję prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, tak samo powinna być poszanowana konstytucyjna kadencja Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego i członków Krajowej Rady Sądownictwa.

Po wyrzuceniu tych 40% osób, co się „ładnie” nazywa „przejściem w stan spoczynku”, należy dokadrować Sąd Najwyższy… Jaka nowa izba powstanie? Izba, która będzie rozpatrywała tzw. środki nadzwyczajne, ale także będzie rozpatrywała sprawy publiczne. Uwaga, i tu niczym nie zaskoczę, to jest Izba, która będzie rozstrzygała o ważności wyborów, ważności referendów. Będzie zatwierdzała sprawozdania poszczególnych partii politycznych.

Pewnie znowu niczym nie zaskoczę, kiedy powiem, że właśnie ta Izba będzie tworzona od początku, co oznacza, że wszyscy sędziowie oraz ławnicy w Sądzie Najwyższym będą wybrani na nowo! Wybrani przez tę Krajową Radę Sądownictwa, która już z założenia ma być upolityczniona. Co więcej, żeby już nie było żadnej wątpliwości, ci ławnicy, którzy będą w nowo utworzonej Izbie Dyscyplinarnej oraz w Izbie, o której mówię, będą wybierani przez kogo? No, oczywiście, że przez polityków! W tym wypadku – senatorów!

Mamy kuriozum na skalę europejską, ze w Sądzie Najwyższym będą zasiadali ławnicy, gdzie w skomplikowanych, niezwykle trudnych sprawach będą zasiadały osoby, które nie muszą mieć jakiegokolwiek wykształcenia prawniczego, to jeszcze będzie to Izba, która zostanie utworzona od podstaw z nowym składem. Czy jest to dla nas ważne? Jeżeli podstawą demokratycznego państwa są wolne wybory, żebyśmy mogli decydować o tym, jaka jest władza, to jest to kwestia fundamentalna.

Tak jak dla ochrony naszych praw konieczne są właśnie niezależne sądy, tak samo dla ochrony demokracji potrzebne są wolne wybory, wolne instytucje demokratyczne. Czy to oznacza, że wybory mają być sfałszowane, że dojdzie do fałszerstwa? Nie o to chodzi, czy będą, czy nie będą. prawo nie opiera się na tym, czy mamy do czynienia z czyjąś dobrą wolą. Prawo ma działać na zasadzie instytucjonalnej, że gdyby tak miało być, to jest w stanie powiedzieć „nie!”, jest w stanie zapewnić nam ochronę. A ta regulacja, która zostanie ewentualnie wprowadzona, żadnej takiej ochrony nam nie gwarantuje. To jest niesłychanie niebezpieczna rzecz dla funkcjonowania państwa prawa…

To są rzeczy, które łamią podstawowe gwarancje, które wysadzają kolejne bezpieczniki, dające nam dotychczas ochronę naszych praw i wolności.

Czy możemy liczyć na to, że sędziowie zechcą pozostać niezawiśli mimo nacisków polityków?

Nie wątpię, że tak – w zdecydowanej większości. I ustawa o ustroju sądów powszechnych, która w wielu fragmentach jest niezgodna z konstytucją, między innymi w zakresie dotyczącym dowolnego, namiestnikowskiego powoływania i odwoływania przed upływem kadencji prezesów i wiceprezesów sądów, czego świadkami byliśmy m.in. w Warszawie, pokazała, że są oczywiście sędziowie, którzy gotowi są pójść n taką formę współpracy z ministerstwem sprawiedliwości, łamiąc w naszym przekonaniu podstawowe zasady.

Jednak, proszę zwrócić uwagę, że zdecydowana większość sędziów w uchwale sprzeciwiła się takiemu postępowaniu. Znamy przykład łódzki, gdzie sędziowie odmówili w ogóle dyskusji na temat przyjęcia stanowiska po ewentualnie odwołanym prezesie sądu. Jest wiele takich sytuacji, o których nie słyszymy, o których ja wiem, że sędziowie odmawiają! Te sygnały, które do mnie docierają, są niewątpliwie budujące, ale mamy np. też stu kilkudziesięciu sędziów w ministerstwie sprawiedliwości. W naszym przekonaniu jest to złym postępowaniem, apelowaliśmy do nich, żeby powrócili do orzekania, żeby nie brali udziału, nie legitymizowali tego, co obecnie wyprawia ministerstwo sprawiedliwości, które w sposób jasny i czytelny uderza w niezależność sądownictwa.

Powstaje teraz pytanie, czy nawet jeśli będziemy mieli 90% sędziów, którzy zachowują się godnie, którzy będą niezawiśli, którzy zaryzykują swoje kariery, swoje życie zawodowe, czy my jesteśmy w stanie godzić się na takie ryzyko, że to będzie proporcja 9 na 10… W tej naszej sprawie – bo przecież nas zawsze interesuje tylko ta nasza jedna sprawa, na której państwu, prokuraturze będzie bardzo zależało – państwo niewątpliwie nie pozwoli sobie na takie ryzyko, by ta sprawa została rozstrzygnięta przez przypadkową osobę!

Proszę zwrócić uwagę, że np. tymczasowe aresztowanie, to jest tak naprawdę możliwość żonglowania, kto rozstrzygnie konkretną sprawę… Dlaczego tak jest? Widzimy, co się działo w prokuraturze. Jak działać będzie obecnie Sąd Najwyższy? Przecież zgodnie z tym przepisem, tyle politycy partii rządzącej mówili o losowym przydziale spraw. A jaka jest teraz zasada? Zasada, podobnie jak w Trybunale Konstytucyjnym, nie opiera się na losowym przydziale spraw. Opiera się na tym, że to prezes sądu będzie wskazywał, którzy to sędziowie będą rozpoznawać konkretną sprawę.

Czy to nie wystarczy do tego, żeby wzbudzić naszą czujność? Żeby powiedzieć, że to jest rzeczywiste zagrożenie dla naszej konkretnej sprawy? Co nam z tego, że 90% spraw będzie rozpatrzonych w porządku, niezależnie od polityków, bo może być tak, że w większości spraw tego czynnika politycznego nie będzie, ale my możemy mieć tę jedną z dziesięciu spraw, polityczną. Co nam po tym, że 9 na 10 osób nie pójdzie siedzieć? Co nam po tym, że 9 na 10 osób nie straci swojego mieszkania? Co nam po tym, że 9 na 10 osób dostanie rentę w walce z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych? A le my możemy być tą jedną osobą z dziesięciu i to my wtedy nie będziemy mieć mieszkania, nie będziemy mieć renty, albo będziemy siedzieć w zakładzie karnym… I powinniśmy sobie to uświadomić!”

Pamiętajcie – nie jesteśmy sami. Jest wielu ludzi i środowisk w Polsce, na które możemy liczyć.

Opublikowany przez Video-KOD na 28 września 2017

Facebook Comments