O niezawisłości sędziowskiej, Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa

Stanisław Zakroczymski
zamieszczono: 30.09.2017

Stanisław Zakroczymski jest autorem wywiadu – rzeki z prof. Adamem Strzemboszem. Książka pt. „Adam Strzembosz – Między prawem i sprawiedliwością” wydana przez „Więź” pojawi się niebawem w księgarniach. „Smaku dodają książce anegdoty z udziałem najważniejszych aktorów historii politycznej końca XX wieku: Wojciecha Jaruzelskiego, Jacka Kuronia, Adama Michnika czy obu braci Kaczyńskich” – czytamy w zapowiedzi w Gazecie Wyborczej.

Ten młody prawnik w wideo cyklu „Prawo do prawa” opowiada nam o arkanach konstytucji. Wybraliśmy trzy jego wypowiedzi: o niezawisłości sędziów, o SN i o KRS. Sytuacja polityczna wokół reformy sądownictwa jest jednak dynamiczna, projekty wciąż nowe, a opinia publiczna zdezorientowana.

Oto wypowiedź autora książki na temat niezawisłości sędziowskiej:

Prawo do prawa, odc. 3

Stanisław Zakroczymski odsłania fascynujące tajniki Konstytucji, pokazując, co nam grozi, gdy Konstytucja jest łamana. To trzeci odcinek cyklu "Prawo do prawa", o niezawisłości sędziów.Drugi odcinek o metodzie czytania Konstytucji, zwanej metodą sznurka i koralików, odnajdą Państwo pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1715162642121099/Pierwszy odcinek – pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1714015395569157/#PrawodoPrawa

Opublikowany przez Video-KOD na 27 lipca 2017

Niezawisłość – to słowo ostatnio pojawia się bardzo często w kontekście niezawisłości sędziowskiej. Zauważyłbym na wstępie, że słowo „niezawisłość” pada w naszej konstytucji tylko w dwóch przypadkach: niezawiśli są sędziowie i… Jak Państwo myślą, kto? Nie urzędnicy, nie posłowie, nie ministrowie… Rzecznik Praw Obywatelskich. Jeszcze on jest tylko niezawisły, oprócz sędziów. Co oznacza to słowo? Dlaczego niezawisłość, a nie na przykład niezależność? Zacznę od tego, że nie jest to wyłącznie pojęcie prawne, przeprowadzając wykładnię językową.

Prof. Strzembosz i za nim prof. Gersdorf w apelu do sędziów, który wystosowali na początku tego roku, powiedzieli, że niezawisłość to stan ducha. I coś w tym jest: niezawisłość, to taki stan, w którym my czujemy, że wewnętrznie od nikogo nie zależymy, że podejmujemy decyzje wypływające gdzieś głęboko z naszych trzewi, z naszego sumienia. Niezawisłość to jest taka niezależność do kwadratu, niezależność w pewnym sensie uwznioślona.

Niezawisłość się w naszym języku splotła w kolokację niemal nierozerwalną z urzędem sędziego. I teraz, po tych pięknych słowach na temat niezawisłości jako stanu ducha, które oczywiście są bardzo ważne, dlatego że sędzia, którego niezawisłość gwarantuje konstytucja, a który się wewnętrznie nie czuje niezawisły, nie będzie nigdy dobrym sędzią. Co widzieliśmy na przykładzie prezesa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, który podczas prowokacji dziennikarskiej, że niby dzwoni do niego asystent premiera Tuska, zaczął umawiać rozprawę…

Ten człowiek był niezawisły w rozumieniu prawa, ale nie był niezawisły w rozumieniu ducha. Zejdźmy teraz z poziomu metafizyki na poziom regulacji prawnych.

Otóż, można być sędzią niezawisłym duchem nie będąc sędzią niezawisłym w rozumieniu systemu prawnego – tak mieli sędziowie w PRL. Takim sędzią był m.in. prof. Adam Strzembosz. Natomiast, powiedzmy sobie szczerze, coś, co jest elementem systemu norm, zawsze łatwiej stosować w naszym życiu. I z tego powodu nasz system prawny wolnej Polski wprowadził pewne gwarancje niezawisłości. Jakież to są gwarancje, które powodują, że sędziowie mogą czuć się ludźmi niezawisłymi.

Jest takie powiedzenie, którego nie lubię: „zwykle, gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. W tym wypadku ono ma częściowo swoje zastosowanie: nigdy nie będziemy w pełni niezależni, jeżeli nie będziemy mieli niezależnego źródła dochodu. Sędziowie są jedyną grupą zawodową w konstytucji, która ma zagwarantowane godne wynagrodzenie. Żadna inna grupa nie ma takiej gwarancji. Tyle pomyj wylano na głowę Pani prezes za jej niefortunne słowa o 10 tysiącach, ale ci sędziowie zarabiają wreszcie w miarę godnie.

W PRL-u sędziowie zarabiali tak psie pieniądze, że w latach 80. było tyle wakatów w polskich sądach, że nie dało się ich obsadzić, bo nikt nie chciał tam iść. Milicjant zarabiał więcej, niż sędzia. Urząd sędziego musi być urzędem godnie wynagradzanym. Choć wcale nie jest tak super lukratywny – sędziowie rejonowi zaczynają z pozycji 6 – 7 tysięcy na początek. Co bardzo ważne, jeśli chodzi o te pieniądze – w polskim systemie jest to twardo powiedziane, nie ma niczego takiego, jak nagrody, premie. Jest pułap, ile zarabia sędzia rejonowy, okręgowy, apelacyjny, Sądu Najwyższego plus dodatki funkcyjne i wysługa lat. Nic więcej, bo nie może tak być, że prezes sądu albo minister mówi: „o, ten świetnie pracuje, świetnie orzeka, to mu damy więcej pieniędzy!” Tak było w PRL-u i to był doskonały mechanizm nacisku na sędziego.

Drugi aspekt, niesłychanie i szalenie istotny, to jest niezawisłość w rozumieniu intelektualnym. W PRL sędziowie oprócz tego, że podlegali ustawom i konstytucji, podlegali również wytycznym Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy określał, w jaki sposób rozumieć konkretny przepis, narzucając to rozumienie sędziom… Sędziowie musieli jeszcze – uwaga! – dawać rękojmię prawidłowego wypełnienia urzędu sędziego w Polsce Ludowej. Wspaniały wytrych, z pomocą którego można było usunąć każdego dowolnego sędziego, jak tylko przestał dawać rękojmię komu tam trzeba w Komitecie Centralnym…

Dzisiaj nie ma o tym mowy. Jest zapis: „sędziowie w swoim orzekaniu są niezawiśli i podlegają tylko konstytucji i ustawom. Uwaga! konstytucji i ustawom, nie ustawom, tylko konstytucji i ustawom. I to jest ta furtka, która pozwala sędziemu zastosować konstytucję w sytuacji, gdy widzi, że ustawa jest rażąco nieuczciwa, niesprawiedliwa, niezgodna z konstytucją. Co więcej, sędziowie nie podlegają rozporządzeniom wydawanym przez ministrów, przez Radę Ministrów, przez prezydenta, mimo że rozporządzenia obowiązują nas wszystkich. Jeżeli minister wyda rozporządzenie, to jest to prawo powszechnie obowiązujące, tak samo jak ustawa, ale sędziego ono nie obowiązuje, jak orzeka. Może go nie zastosować, jeśli tak uzna.

Sędziowie są niezawiśli, ale zależni od tego, co powie sąd wyższej instancji, ale generalnie sędzia może wydać taki wyrok, jaki uzna za stosowny. I tutaj istotna uwaga na temat Sądu Najwyższego: Sąd Najwyższy dawniej w PRL mógł wydawać wytyczne, o których mówiliśmy. „Kto zabija człowieka…” – Sąd Najwyższy mówi: „za człowieka rozumiemy tylko kogoś, kto przeżył pierwsze pięć tygodni życia”, na przykład, choć tak źle nie było, ale często Sąd Najwyższy mówił: „kto próbuje zamachnąć się na ustrój, podlega karze od  3 do 5 lat”, no to w stanie wojennym uznano, że trzeba co najmniej skazywać na półtora roku… Nie wiem, czy tak dokładnie, nie pamiętam, ale takie były rozmaite wytyczne: „trzeba super ostro ten artykuł stosować!” To jest zabieranie niezawisłości.

Teraz jest to absolutnie wykluczone, chociaż Sąd Najwyższy może mocą swojego autorytetu wydawać uchwały. Uchwały są bardzo ważne, ale nie wiążą sędziów niższych instancji. Uchwały są wpisywane do Księgi zasad prawnych i sędziowie powinni brać je pod uwagę w swoim rozumowaniu. Jeśli ktoś rozpatruje sprawę cywilną z zakresu prawa własności i wie, że istnieją uchwały Sądu Najwyższego, które mówią np., że tytuł własności można ograniczyć ze względu na zasadę współżycia społecznego do tego stopnia, ale dalej już nie można, to powinien wziąć to pod uwagę. Ale sędzia może się sprzeciwić takiej uchwale. Musi zdawać sobie sprawę, że będzie trudno obronić ten wyrok w toku instancji, ale może się sprzeciwić i taki wyrok tego sędziego rejonowego również będzie miał moc wyroku w imieniu Rzeczypospolitej.

I może się zdarzyć, i zdarza się tak czasami, że sędzia sądu rejonowego dostrzeże jakiś zupełnie nowy aspekt sprawy, sąd wyższej instancji przyzna mu rację i Śad Najwyższy może zmienić linię orzeczniczą. Na tym polega aspekt intelektualny niezawisłości sędziowskiej.

I ostatni aspekt, to aspekt terytorialny. Sędziowie są nie przenoszalni, jak to się ładnie nazywa. Bez zgody sędziego nie można go przenieść do innego sądu, nawet jeżeli likwidujemy sąd, w którym on orzeka. Możemy go tylko przenieść w stan spoczynku z zachowaniem jego uposażenia. Gdyby sędziego, który jest „nieposłusznym”, można było przenieść na drugi koniec Polski w każdym momencie, wiadomo, że by się pięć razy zastanowił, zanim wydałby wyrok, który by był niezgodny z racją stanu. Niestety, w nowej ustawie [wypowiedź sprzed dwóch miesięcy!], której jeszcze dobrze nie znam, bo wersji było zbyt wiele, by się ze wszystkimi zapoznać, są pewne instrumenty, które pozwolą ministrowi mieć wpływ na przenoszenie sędziów.

Na szczęście ostała się jeszcze Krajowa Rada Sądownictwa, która będzie mogła temu w dużej mierze zapobiegać [wypowiedź z 27 lipca 2017]. Bo Krajowa Rada Sądownictwa, i to już będzie ostatni aspekt, jest absolutnie kluczową instytucją, która ma stać na straży niezawisłości sądów. Tak jest zapisane w konstytucji. KRS jest z urzędu zobligowana, gdy widzi, że pojawiają się zagrożenia dla niezawisłości jakiegokolwiek sędziego, musi temu przeciwdziałać. I pan prezes Zawistowski fantastycznie występował w obronie tej niezawisłości i tę niezawisłość w dużej mierze udało się obronić.

Prof. Gersdorf na ślubowaniu dublera?! – "Prawo do prawa" odc. 17

Prof. Gersdorf na ślubowaniu dublera?! Stanisław Zakroczymski odsłania fascynujące tajniki Konstytucji, pokazując, co nam grozi, gdy Konstytucja jest łamana. "Prof. Gersdorf na ślubowaniu dublera?! ", to siedemnasty odcinek cyklu "Prawo do prawa", w którym autor charakteryzuje działanie Sądu Najwyższego oraz odnosi się do mocno kontrowersyjnego gestu sędzi Małgorzaty Gersdorf, która swoją obecnością podczas ślubowania dublera w pałacu prezydenckim spotkała się z falą krytyki ze strony społeczeństwa za legitymizowanie niekonstytucyjnych poczynań obecnej władzy.***Archiwum cyklu: 16 odc. Cierpko o Senacie, w którym autor opisuje konstytucyjne obowiązki Izby Wyższej Parlamentu i co w praktyce z tego wynika, znajdą Państwo pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1735184016785628/15 odc. Co premierowi wolno?, w którym autor opisuje konstytucyjne obowiązki prezesa rady ministrów, czyli obecnie Beaty Szydło, dostępny jest pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1730981603872536/14 odc. Belweder Prezydenta Dudy, w którym autor charakteryzuje specyfikę władzy prezydenckiej w Polsce w świetle zapisów Konstytucji oraz w praktyce, na przykładzie prezydentury Andrzeja Dudy, ale też jego poprzedników, znajdą Państwo pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1730132687290761/13 odc., w którym autor poddaje krytyce niedawną debatę prezydenta Dudy, zatytułowaną "Konstytucja – dla obywateli, nie dla elit", dostępny jest pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1728528987451131/12 odc., do udziału w którym autor zaprosił Jana Ptaszyńskiego, młodego prawnika, specjalistę w zakresie prawa pracy, by porozmawiać o tym, czy Konstytucja gwarantuje nam cokolwiek w tym zakresie, znajdą Państwo pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1728113467492683/11 odc., pod siedzibą PiS przy Nowogrodzkiej, w którym autor cyklu "Prawo do prawa" opowiada o tym, dlaczego nazywanie Jarosława Kaczyńskiego "Naczelnikiem Państwa" jest poważnym błędem prawnym i historycznym, a także dlaczego sytuacja, w której Prezes partii jest ważniejszy niż Premier jest destrukcyjna dla państwa prawa. Odcinek dostępny pod linkiem:www.facebook.com/VidKOD/videos/1726486977655332/10 odc., spod budynku Krajowej Rady Sądownictwa, w którym autor odpowiada na pytanie, dlaczego KRS jest tak ważna dla niezależności sądów, znajdą Państwo pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1725364734434223/9 odc., czyli rozmowa z Kamilą Ferenc o rozmaitych formach dyskryminacji kobiet, co stoi w oczywistej sprzeczności z gwarancjami konstytucyjnymi, dostępny jest pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1724563604514336/8 odc. cyklu "Prawo do prawa", w którym autor uzasadnia, dlaczego tak niebezpieczne z punktu widzenia praworządności są deklaracje "ja bez żadnego trybu", znajdą Państwo pod linkiem:www.facebook.com/VidKOD/videos/1724035251233838/7 odc., w którym tym razem autorowi towarzyszyła w charakterze gościa, Beata Siemieniako, ekspertka w dziedzinie praw lokatorskich, dostępny jest pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1722075734763123/6 odc. cyklu "Prawo do prawa", w którym autor pokazuje, jak ważna jest nie tylko treść prawa, ale też sposób, w jaki jest ono stanowione, znajdą Państwo pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1720527021584661/5 odc. o delikcie konstytucyjnym prezydenta w związku z "ułaskawieniem" kandydata na ministra, przed prawomocnym wyrokiem sądowym, pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1718706271766736/4 odc. cyklu "Prawo do prawa" o lustracji sędziów, odnajdą Państwo pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1717399285230768/3 odc. o niezawisłości sędziów pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1716648405305856/2 odc. o metodzie czytania Konstytucji, zwanej metodą sznurka i koralików: www.facebook.com/VidKOD/videos/1715162642121099/1 odc. – pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1714015395569157/#PrawodoPrawa

Opublikowany przez Video-KOD na 20 września 2017

Wypowiedź Stanisława Zakroczymskiego z 20 września 2017 roku dotycząca Sądu Najwyższego:

Na gmachu Sądu Najwyższego są wypisane rozmaite łacińskie sentencje. Jest tu sentencja z Cycerona: „Cedant arma togae” – „Niech oręż ustąpi przed togą!”
Można powiedzieć, że to jest świetne pendant do naszej rozmowy: można powiedzieć, że władza wykonawcza używa oręża. Władza wykonawcza postanowiła w bezprecedensowy sposób zaingerować we władzę togi, we władzę sądowniczą, a toga dzisiaj kapituluje przed orężem.

Kilka słów na temat samego Sądu Najwyższego, bo musimy wiedzieć, czego bronimy. Jak Sąd Najwyższy jest umocowany w naszej konstytucji, w naszym systemie instytucjonalnym. Sąd Najwyższy sprawuje w zakresie orzekania nadzór nad wszystkimi sądami powszechnymi, czyli karnymi, cywilnymi, sądami pracy, ubezpieczeń społecznych oraz sądami wojskowymi w całej Polsce. Do Sądu Najwyższego można wnosić kasacje w sprawach karnych lub skargi kasacyjne w sprawach cywilnych, od prawomocnego orzeczenia sądu drugiej instancji. Dlaczego podkreśliłem to słowo „prawomocnego”? Dlatego, że nasza konstytucja nie zapewnia nam trzyinstancyjnego postępowania sądowego, a dwuinstancyjne.

Sąd Najwyższy nie ma obowiązku zająć się każdą sprawą, która do niego trafia. Sąd Okręgowy lub Sąd Apelacyjny ma obowiązek rozpatrzyć każdą apelację od wyroku sądu pierwszej instancji, ale nie ma obowiązku postępowania trzyinstancyjnego. Sąd Najwyższy bierze wnioski kasacyjne, które do niego wpływają i wydaje wstępne postanowienie – przyjąć sprawę do rozpatrzenia lub nie. Jeżeli nie przyjmie sprawy do rozpatrzenia, to sprawa kończy się: orzeczenie drugiej instancji jest ostateczne.

Natomiast Sąd Najwyższy może rozpoznawać kasacje, jeżeli dopatruje się jakichś szczególnych uchybień tego wyroku, albo jeżeli widzi, że sprawa ma jakiś szczególny potencjał precedensowy. Tych spraw kasacyjnych w Sądzie Najwyższym są dziesiątki tysięcy. Sędziowie są najlepszymi profesjonalistami w swoim fachu, albo są to sędziowie z wieloletnim doświadczeniem z niższych instancji, albo są to profesorowie prawa (czterdziestu kilku). Oni są również, w przeciwieństwie do sądów niższych instancji wyposażeni w bardzo dobry warsztat analityczny, w zaplecze profesjonalne, ponieważ Sąd Najwyższy ma świetne Biuro Studiów i Analiz – biuro orzecznictwa, które zapewnia sędziom rozmaite analizy i współpracuje z nimi przy wydawaniu wyroków.

Druga kwestia, to są tzw. uchwały. To pamiętamy w kwestii wyroku w sprawie Mariusza Kamińskiego: sądy niższych instancji w toku rozpoznawania sprawy mogą się zwrócić do Sądu Najwyższego, jeżeli napotkają na jakiś szczególnie trudne zagadnienie prawne i wówczas Sąd Najwyższy albo w składzie trójkowym, albo tzw. siódemkowym czyli crème de la crème wymiaru sprawiedliwości może wydać uchwałę, taką „abstrakcyjną”, tak jak to było w przypadku wymienionej sprawy. Sąd Najwyższy mówi np., że prezydent nie może ułaskawiać przed ostatecznym wyrokiem – w rozumieniu naszego prawa, dokonując jego wykładni. I to jest opinia, która wiąże sąd w danej sprawie. Sąd już potem nie może interpretować prawa inaczej. I dopóki Sąd Najwyższy nie wyda w innej sprawie opinii, która by znosiła dotychczasową, taka opinia obowiązuje wymiar sprawiedliwości.

Bardzo często naukowcy prawnicy powołują się również na orzecznictwo Sądu Najwyższego, na jego dorobek w postaci uchwał.

Oprócz kasacji i uchwał Sąd Najwyższy ma też różne dodatkowe funkcje: kluczową funkcją jest stwierdzanie ważności lub nieważności wyborów. Nigdy jeszcze Sąd Najwyższy nie stwierdził nieważności wyborów demokratycznych w Polsce, chociaż raz było do tego blisko: starsi z Państwa pewnie pamiętają sprawę Kwaśniewskiego z ’95 roku, a także część sędziów Sądu Najwyższego wchodzi w skład Trybunału Stanu, który to Trybunał powinien sądzić najwyższych funkcjonariuszy państwa za złamanie prawa w toku sprawowania przez nich funkcji. Również jest to ciało właściwie martwe. W III RP jeszcze żadnego prawomocnego skazującego wyroku Trybunał nie wydał. Być może będzie się to musiało zmienić za parę lat.

I ostatnia sprawa, trzech sędziów Sądu Najwyższego wchodzi w skład Państwowej Komisji Wyborczej.

Sąd Najwyższy jest to ciało niezwykle istotne, często pomijane – do niedawna jakby nie istniejące w obiegu medialnym, a mające w swoich rękach gigantyczną władzę, decydujące o losach wieluset tysięcy ludzkich spraw gospodarczych, cywilnych, karnych. Które nadaje w pewnym sensie ton wymiarowi sprawiedliwości.

"Prawo do prawa", odc. 10

Stanisław Zakroczymski odsłania fascynujące tajniki Konstytucji, pokazując, co nam grozi, gdy Konstytucja jest łamana. To dziesiąty odcinek cyklu "Prawo do prawa", w którym autor zaprasza nas pod budynek Krajowej Rady Sądownictwa, by opowiedzieć, dlaczego KRS jest tak ważna dla niezależności sądów i w jaki sposób ustawa o niej zawetowana przez prezydenta, stanowiła pogwałcenie konstytucyjnej zasady trójpodziału władzy.Dziewiąty odcinek cyklu, czyli rozmowa z Kamilą Ferenc o rozmaitych formach dyskryminacji kobiet, co stoi w oczywistej sprzeczności z gwarancjami konstytucyjnymi, dostępny jest pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1724563604514336/Ósmy odcinek cyklu "Prawo do prawa", w którym autor uzasadnia, dlaczego tak niebezpieczne z punktu widzenia praworządności są deklaracje "ja bez żadnego trybu", znajdą Państwo pod linkiem:www.facebook.com/VidKOD/videos/1724035251233838/Siódmy odcinek, w którym tym razem autorowi towarzyszyła w charakterze gościa, Beata Siemieniako, ekspertka w dziedzinie praw lokatorskich, dostępny jest pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1722075734763123/Szósty odcinek cyklu "Prawo do prawa", w którym autor pokazuje, jak ważna jest nie tylko treść prawa, ale też sposób, w jaki jest ono stanowione, znajdą Państwo pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1720527021584661/Piąty odciek o delikcie konstytucyjnym prezydenta w związku z "ułaskawieniem" kandydata na ministra, przed prawomocnym wyrokiem sądowym, pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1718706271766736/Czwarty odcinek cyklu "Prawo do prawa" o lustracji sędziów, odnajdą Państwo pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1717399285230768/Trzeci odcinek o niezawisłości sędziów pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1716648405305856/Drugi odcinek o metodzie czytania Konstytucji, zwanej metodą sznurka i koralików: www.facebook.com/VidKOD/videos/1715162642121099/Pierwszy odcinek – pod linkiem: www.facebook.com/VidKOD/videos/1714015395569157/#PrawodoPrawa

Opublikowany przez Video-KOD na 20 sierpnia 2017

Wypowiedź Stanisława Zakroczymskiego z 20 sierpnia na temat Krajowej Rady Sądownictwa:

Krajowa Rada Sądownictwa jest instytucją, która pozostaje w pewnym sensie w cieniu dyskusji politycznej. Pozostawała nawet w cieniu ostatnich protestów: protestowaliśmy pod Sądem Najwyższym, pod Sejmem, pod pałacem, a nigdy jakoś nie przychodziliśmy tutaj, pod Krajową Radę Sądownictwa, na którą przecież również większość rządowa przygotowała zamach, w ostatniej chwili odparty, uchylony przez prezydenckie veto [wypowiedź z 20 sierpnia, kiedy nie znaliśmy jeszcze prezydenckiego projektu ustawy o KRS, niewiele lepszego od zawetowanego projektu].

Parę słów o tym, skąd ta instytucja się wzięła. To jest stosunkowo młoda instytucja, powołana do życia w 89 roku na mocy postanowień Okrągłego Stołu. Odwołam się do moich rozmów z prof. Strzemboszem; otóż on był przewodniczącym Podstolika ds. Reformy Prawa i Sądów przy Okrągłym Stole i KRS był to właśnie pomysł prof. Strzembosza, wzięty z wcześniejszego programu Solidarności z roku ’80, aby powołać taką Radę. Powiem Państwu ciekawostkę, która ma dzisiaj duże znaczenie polityczne: przy tym podstoliku siedział również Jarosław Kaczyński. Zachowały się jego wypowiedzi, które mówią o tym, że powołanie Krajowej Rady Sądownictwa będzie jak zatrzaśnięcie furtki władzy wykonawczej do ingerowania w sferę władzy sądowniczej. Trzeba jak najmocniej tę furtkę zatrzasnąć, parafrazując.

Można powiedzieć, że dzisiaj Jarosław Kaczyński chce jakby powiedzieć, że te wszystkie furtki mogą być zatrzaśnięte pod warunkiem, że on trzyma do nich klucze…

Krajowa Rada Sądownictwa powstaje po Okrągłym Stole i jest instytucją, która ma stać na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Kto wchodzi w skład takiej rady? To jest instytucja, która łączy przedstawicieli trzech różnych władz: władzy ustawodawczej, bo w jej skład wchodzi dwóch posłów i dwóch senatorów, wykonawczej, bo mamy tam ministra sprawiedliwości, który nota bene prawie nigdy nie przychodzi na posiedzenia tej rady, oraz przedstawiciela prezydenta, i siedemnastu sędziów. Oprócz prezesa Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, także piętnastu sędziów wybieranych spośród wszystkich sędziów w Polsce.

Czym ta Rada się zajmuje? Kluczową kompetencją tej Rady jest opiniowanie i przedstawianie prezydentowi kandydatów na sędziów. Rada ta zbiera takie kandydatury z całego kraju, przesłuchuje tych kandydatów, pisze opinie i przedkłada prezydentowi odpowiednie dokumenty. Statystyki są takie, że rocznie spośród tysiąca czterystu – tysiąca pięciuset kandydatów Rada przedstawia prezydentowi około czterystu nowych sędziów, czyli widzimy, że odsiew jest duży, a Rada nie próżnuje, ma dużo roboty i jest to bardzo odpowiedzialna praca. Nigdy do pracy tej Rady nie było jakichś poważniejszych zastrzeżeń. Jej sprawozdania były corocznie przyjmowane przez Sejm, niezależnie od tego, czy rządził PiS, czy rządziła Platforma. Nikt do tej pory jakoś nie twierdził, że sędziowie byli wybierani w sposób urągający procedurom. Wręcz przeciwnie, Polska otrzymywała bardzo wysokie noty, jeśli chodzi o poziom zagwarantowania niezawisłości sędziów.

Powiem więcej, Lech Kaczyński wypowiadał się bardzo dobrze o Krajowej Radzie Sądownictwa, mówiąc, że jest to modelowy przykład równoważenia się władz  i współpracy trzech władz przy dbaniu o niezależność i jakość polskiego sądownictwa. Widzimy, że to wcale nie funkcjonowało i nie funkcjonuje w naszym kraju źle.

Co się dzieje aktualnie? PiS próbował [wypowiedź z 20 sierpnia 2017 roku] wprowadzić nieprawdopodobnie niekonstytucyjną ustawę, która dzieliłaby tę Radę na dwie izby: w jednej zasiadaliby sami sędziowie, w drugiej – zasiadaliby sami politycy. Dodatkowo sędziowie byliby wybierani przez polityków. Kompletne wyrwanie z kontekstu konstytucyjnego, zupełny bezsens.

Dodatkowo żadna decyzja nie mogłaby być podjęta bez zgody obu tych izb, czyli politycy mogliby zawetować nawet, gdyby ci sędziowie wybrani przez polityków urwaliby się z łańcucha, politycy mogliby zawetować każdą decyzję przez nich podjętą.

Na szczęście ta ustawa została zawetowana [wypowiedź z 20 sierpnia] i piłka jest po stronie pana prezydenta, który obiecał przygotować nowy projekt…

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę Państwa na jedną ostatnią rzecz: dosłownie wczoraj Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia złożyło projekt założeń do nowych ustaw sądowniczych. Wśród nich jest m.in. wprowadzenie wysłuchań publicznych kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa, a także umożliwienie grupie 2 tys. obywateli zgłoszenia kandydatury sędziego do KRS. Bujdą jest stwierdzenie, że sędziowie nie są otwarci na zmiany, nie są otwarci na demokratyczną kontrolę.  Owszem, proponują, by również obywatele mogli wskazywać, który sędzia powinien zasiadać w tym zaszczytnym gronie członków KRS. W projektach sędziowskich jest m.in. mowa o tym, że wszystkie procesy dyscyplinarne sędziów mają być nagrywane. Nie będzie można stosować już tego argumentu, że rzekomo sędziowie sami siebie sądzą i wymierzają sobie jakieś śmiesznie łagodne kary. Zwiększony zostanie nadzór obywatelski nad sądami. I ostatnia zmiana – prezesi wszystkich sądów w Polsce mieliby przedkładać oficjalnie mieszkańcom swojego okręgu sprawozdanie z działania sądu i zawieszać je w internecie, z biuletynach informacji publicznej.

Teraz już nikt nie będzie mógł użyć argumentu, że środowisko sędziowskie jest zamknięte na wszelkie próby reformy. Zobaczymy, co z tymi próbami zrobi pan prezydent…

Facebook Comments