Idą jak taran

Anna Izabela Nowak
zamieszczono: 19.01.2018

Skończył się rok 2017. Rok, z którym wiązaliśmy wielkie nadzieje, ale w którym niewiele z tych nadziei się ostało.

To był bardzo zły rok, nie ma co się oszukiwać. Przede wszystkim dlatego, że działania rządu Szydło, bezwzględnie podporządkowanej rozkazom Kaczyńskiego, doprowadziły do zniesienia w Polsce trójpodziału władzy a tym samym podstaw do nazywania się krajem o ustroju demokratycznym. Rząd, oraz marionetkowy prezydent, wielokrotnie złamali Konstytucję RP.

Zniszczono niezależność Sądów, rzecz bez precedensu w europejskim kraju, należącym wszak do Unii Europejskiej. Skala szkód jest wielka, trudno wyliczyć w krótkim podsumowaniu wszystkie, ale to uważam za najważniejsze… i najgorsze w skutkach. Spowodowało to izolację Polski w Europie, która się nasila, utratę naszej pozycji, sojuszników, znaczenia.

Przy czym odbywa się to z taką niewiarygodną butą, pychą, z kłamstwami w żywe oczy, z taką arogancją, jaka nie miała miejsca od czasów PRL-u. Prostacki tryumfalizm, zwyczajne chamstwo, brak jakichkolwiek zahamowań w słowach i czynach – to sposób działania tej władzy. Władzy, która dokonała ostatecznego podziału Polski na dwa wrogie sobie plemiona.

Linia podziału przeszła przez rodziny, wieloletnich przyjaciół, sąsiadów. To kolejna rzecz, którą naprawić będzie bardzo trudno, może najtrudniej, gdy już rządy tych ludzi się skończą, gdy okażą się smutnym epizodem w dziejach wolnej Polski, a że odejdą nie mam najmniejszych wątpliwości. Póki co cały rok mieliśmy do czynienia z uprawianiem polityki na najniższym z możliwych poziomie. Masowe protesty niestety nie przyniosły rezultatów, władza totalna je nie tylko ignoruje, ale wbrew zapowiedziom wyprowadza przeciwko obywatelom policję, która ma za zadanie jak najbardziej zniechęcić obywateli do wyrażania sprzeciwu. Mnożą się sprawy sądowe i szykany – wszystko w celu zastraszenia społeczeństwa. I to przynosi skutek. Demonstracje są coraz mniej liczne, w pracy ludzie pilnują się aby nie poruszać tematów politycznych, każdy dwa razy się zastanowi zanim zaryzykuje swoje bezpieczne życie w imię np. jakiejś enigmatycznej niezależności sądów. Trwa napuszczanie jednych grup społecznych na drugie, judzenie, pogłębianie przepaści. Ja to nazywam, moim zdaniem bez cienia przesady, cichą wojną domową. To się dzieje.

Idą jak taran.

Trwa odwracanie znaczenia słów, trwa odwracanie znaczenia postaw. Każdy jest dobry, byle popierał rząd, każdy jest zły, jeśli go nie popiera. To jest jedyne kryterium.

Wszystko to doprowadziło do najtragiczniejszego zdarzenia 2017 roku, zdarzenia, które poruszyło setki tysięcy osób. Piotr Szczęsny, mieszkaniec Niepołomic w Małopolsce, dokonał aktu samospalenia w Warszawie pod Pałacem Kultury i Nauki. Napisał i odczytał list do nas do nas, obywateli świadomych, obywateli, którym nie jest wszystko jedno, ale także i do tych, którzy żyją w ułudzie, że ich polityka nie dotyczy. List nieprawdopodobnie racjonalny, mądry, a jednocześnie poruszający do głębi. Ten list, i ten czyn nikogo nie mogły pozostawić obojętnym.

Nikogo, kto żyje tu i teraz i kto chce byśmy pozostali po prostu zwyczajnym, normalnym krajem.

Nie potęgą, jak marzy się PiS-owi, nie krajem którego się boją inni, ale zwyczajnym, cywilizowanym krajem, przewidywalnym, w którym szanuje się prawo i demokrację.

Dla mnie ten rok będzie rokiem Piotra Szczęsnego. Piotra Szczęsnego, jego heroicznego czynu i przesłania, które nam zostawił. To był wielki wstrząs, ale i wielkie zobowiązanie, jakie nam pozostawił. Wielu ludzi dopadło zniechęcenie, niewiara, że uporamy się z tą władzą, która niszczy wszystko co uważaliśmy za sukces, za nasze zwycięstwa, która niszczy również naród jako wspólnotę. Nie wolno nam się poddawać, nie wolno tracić nadziei, załamywać rąk, mówić, że nasz sprzeciw nic nie da. Ten człowiek oddał życie za to o co walczymy. Gdy zapomnimy o tym to znaczy, że zasłużyliśmy na to wszystko co się dzieje. Gdy się poddamy to tak jakbyśmy Mu powiedzieli: niepotrzebnie umarłeś, nie było dla kogo, my jesteśmy za słabi, Twoja ofiara na nic.

Gdybym miała tak pomyśleć zaczęłabym gardzić sobą. Sprzeniewierzyłabym się słowom Władysława Bartoszewskiego, że warto być przyzwoitym. I sprzeniewierzyłabym się Piotrowi.

Rok 2018 nie będzie prawdopodobnie łatwiejszy. Musimy mieć tego świadomość. Ale powinniśmy pamiętać każdego dnia o Piotrze, i o tym co nam pozostawił. To musi dać nam siłę.

MUSI. Po prostu nie mamy wyboru jeśli nie godzimy się na nazywanie zła dobrem, psucia państwa reformami, ludzi nikczemnych i podłych dobrymi. Ja się na to nie godzę. Moja niezgoda jest większa niż moje zmęczenie.

Rok 2018 będzie trudny i na to trzeba się przygotować. To będzie także rok wyborów samorządowych, których nie możemy przegrać. Mówię ‘my” mając na myśli zjednoczoną, totalną opozycję, tak – totalną, bo totalna opozycja jest odpowiedzią na władzę totalną. To nie jest czas na fochy, na udowadnianie kto jest ważniejszy, na przepychanki i tym podobne zabawy, sytuacja jest zbyt poważna. Stąd mój apel, moje żądanie aby przywódcy partii będących w tej chwili w opozycji odrzucili wreszcie interes partyjny, lub własny i dostrzegli to co ja, i inni zwyczajni, szarzy obywatele, widzą od dawna – że czasy wymagają zjednoczenia sił w walce ze złem. Że stawką jest nie przywództwo partyjne ale nasz kraj. Nasz kraj. Jeżeli tego nie zrozumieją stracą wszystko, oni, ale przede wszystkim Polska. Nie ma w tej chwili za wielkich słów. Ponad interes własny trzeba przedłożyć interes kraju. Jeśli tego nie zrozumiecie – obywatele wam tego nigdy nie wybaczą.

No, to do roboty.

Facebook Comments