Rok skończony – rok zaczęty

Halina Flis-Kuczyńska
zamieszczono: 19.01.2018

Rok miniony był tak dobry gospodarczo, jak był zły w polityce. Rok 2018 będzie pierwszym wyborczym sprawdzianem nowej władzy – jesienią wybieramy samorządy.

Od stycznia do grudnia, z przerwami, trwały demonstracje w obronie niezawisłości sądów i niezależności sędziów. Bezskuteczne. Za uczestnictwo w nich kilkuset obywateli zostało ukaranych, dalsi czekają na wynik prowadzonego przeciw nim postępowania, a trybunały poddane zostały rządowej kontroli.

Finał roku 2017 przyniósł nowego premiera i zapowiedź zmian w rządzie . Jednak zanim one na początku stycznia 2018 nastąpiły, premier Mateusz Morawiecki pojechał w pierwszą podróż, do Torunia, do księdza Rydzyka, z prośbą o błogosławieństwo i o dalszą pomoc potęgi medialnej tego redemptorysty.

Potęga ta jest wielka. Sondaż CBOS ogłoszony 4 stycznia, przyniósł glorię dla rządów Prawa i Sprawiedliwości: obywatele obdarzani pieniędzmi z programu 500+, karmieni propagandą Radia Maryja i telewizji Trwam na przemian z rządową telewizją, wierzą, że w kraju dzieje się wspaniale Uznali rok 2017 najlepszym rokiem od przełomu 1989.

Tymczasem w Brukseli tracą do nas cierpliwość, widząc systematyczne naruszanie w Polsce zasad praworządności, dodatkowo obrażani fochami byłej premier Beaty Szydło, pisowskich europarlamentarzystów i znanego już z zamiłowania do brutalnych odezwań ministra Szyszki, w rozprawach o wycinkę Puszczy Białowieskiej przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu obrażającego sędziów.

Jakkolwiek nie należy do obyczaju naszego rządu poczuwać się do winy w sprawach naruszania zasad demokracji, jednak uruchomienie artykułu 7-go przeciwko Polsce jest niewygodne dla rządzących i nowy premier oraz nowy szef dyplomacji starają się posługiwać językiem bardziej kulturalnym. To oczywiście nie wystarczy aby dalsze procedury dyscyplinujące Polskę zatrzymać. Potrzebne jest zyskanie sojuszników. Premier odbył pielgrzymkę do Budapesztu z prośbą o wsparcie.

Przespacerował się po dywaniku przed kompanią honorową wojska i kilka łaskawych słów od Victora Orbana usłyszał.
Tak wygląda znak czasu. Nasi premierzy nie do Moskwy, jak w PRL, nie do Rzymu, jak w III RP, ale do stolicy Węgier jeżdżą z symbolicznymi wizytami, ograniczonej do sfery języka. Polska polityka w rękach dziwnego człowieka z Żoliborza karleje. Czas wystąpienia Lecha Wałęsy przed obiema izbami amerykańskiego parlamentu, zaczynającego dumnymi słowami „My-naród” opowieść o obaleniu komunizmu w Europie środkowej, pozostaje pięknym, ale historycznym wspomnieniem.

Dziś Polska jest kłopotem Europy, a dla nas, obywateli, powodem do obaw i zażenowania.

Mając zgodę prezesa na zmiany w rządzie, Mateusz Morawiecki zdymisjonował najbardziej szkodliwych i mocno znienawidzonych ministrów, w tym niesławną trójcę : Antoniego Macierewicza, ministra Obrony, Konstantego Radziwiłła, ministra Zdrowia, oraz Jana Szyszkę od Środowiska. Ci trzej wyrządzili duże szkody powierzonym im : Armii, Służbie Zdrowia i Przyrodzie.

Nie zmienia to niczego, gdyż wybrani nowi nominaci są tą samą kierowani ręką i będą postępowali tak, jak poprzednicy. Widać to z ich pierwszych poczynań i wypowiedzi.

Wrażenie zmiany, ograniczone de sfery języka, powstało na propagandowy użytek . Krajowy, dla ocieplenia wizerunku przed wyborami, zagraniczny – dla złagodzenia nastrojów niesmaku w Brukseli… Dla nas, tubylców, stare dzieje. Zakończono prace nad ordynacją wyborczą, dającą pełny nadzór nad przebiegiem i liczeniem wyników wyborów – politykom rządzącej partii.

Nie kończy się prac na budżetem . Zapewne celowo . Sondaże są tak dla PiS korzystne (ponad 40 procent poparcia!), że może zamiarem rządzących jest niezatwierdzenie budżetu, aby skorzystać z okazji rozwiązania parlamentu? Nowe wybory przy tak wysokim społecznym poparciu mogą dać większość konstytucyjną. Nowa konstytucja, to koniec wypominania władzy, że poprzednią nieustająco łamała… Nęcące to rzeczy, chociaż ryzykowne, i być może są nam szykowane.

Przeszkód nie widać. Opozycja nie jest w stanie nawet zagłosować nad projektem obywatelskim w sprawie edukacji seksualnej, dostępności antykoncepcji oraz liberalizacji przepisów aborcyjnych. Zabrakło 9 głosów, aby projekt przeszedł do dalszych nad nim prac w komisjach. Praca tysięcy kobiet nad zbieraniem podpisów poszła na marne. Jednym posłom się głosować nie chciało, inni się bali, choć nie wiadomo, czego?

Zapytaliśmy naszych czytelników o ich ocenę minionego roku i o przewidywania, co też nam przyniesie rok zaczęty. Sporo osób odmówiło, obawiając się utraty pracy, albo innych represji. Inni, bo nie uznali za ważne napisanie do tak skromnego medium. To także znak czasu. Wiadomo, że kiedy umiera wolność, jej miejsce zajmuje strach, a ludzie muszą żyć i chronić swoje rodziny. Trudno mieć o to do nich pretensje.

Trochę osób jednak odpowiedziało. Przeczytajcie, bo to ciekawe teraz, a będzie jeszcze ciekawsze za rok.

Facebook Comments