Rok Szarego Obywatela

Małgorzata Kremska
zamieszczono: 19.01.2018

Jeśli ktoś mnie pyta, co było najważniejszym wydarzeniem minionego roku, od razu przychodzi mi na myśl tragiczna śmierć Piotra Szczęsnego. W akcie samospalenia zawarł to wszystko, co trawi nas samych… Bo cały nasz świat, o którym zawsze marzyliśmy w czasach komuny, został wywalony do góry nogami, Konstytucja zredukowana do roli nieistotnej dla władzy „małej książeczki”, autorytety zbrukane, ludzie napiętnowani i ukamienowani słowem, gdy nie biją brawa coraz bardziej totalitarnej władzy…

Piotr Szczęsny zaprotestował. Tragicznie. Ale tym protestem zobowiązał nas do jednego – żeby Jego ofiara nie poszła na marne.

Kryzys w KOD, podeptanie trójpodziału władzy, zawłaszczenie wszystkich instytucji państwowych w prymitywnym stylu i pod koniec roku ta straszna śmierć… Trwamy w osłupieniu… Dojmujące poczucie to bezsilność, rozpacz, niedowierzanie, że wszystko, co z takim mozołem budowaliśmy od 1989 roku – zostało w minionym czasie podeptane, wyśmiane i wyszydzone. Inwektywy i obelgi są nową formą retoryki, którą posługuje się władza w walce z opozycją poza parlamentarną i parlamentarną. W „trybie” i „poza trybem”. Kto mocniej zaatakuje, kto brutalniej obrazi to może liczyć na przychylność władzy i poczesne miejsce w nowej elicie, tworzonej naprędce w oparciu o rzesze Misiewiczów.

Stara elita musi odejść, by zrobić miejsce nowej – to fundamentalna doktryna obecnej władzy. Nieważne, jaki ma dorobek, co sobą stanowi – jeśli nie jest „nasza”, musi zniknąć. Polska chamieje więc zastraszającym tempie, a retoryka rządzących przekracza coraz to nowe, wydawać by się mogło, że nieprzekraczalne – granice. Patrzymy i nie wierzymy, że to jest naprawdę.

Wielu z nas musi ukrywać się ze swoimi poglądami, bojąc się utraty pracy i donosów do przełożonych, nie wiemy, kiedy po nas przyjdą, bo staliśmy, na przykład, pod Sejmem albo na Krakowskim z białą różą w ręku i w milczeniu patrzyliśmy na „cykliczną imprezę masową”. Aż się wierzyć nie chce, że w tak błyskawicznym tempie cofnęliśmy się w rozwoju kulturowym. A dokładniej – zostaliśmy cofnięci.
Piotr tego nie wytrzymał. Ale my musimy i co więcej – jesteśmy Mu to winni.

Opresja, w jakiej w tej chwili żyjemy kiedyś przeminie. Dlatego już teraz musimy się przygotować na wielkie sprzątanie po tym prostackim tsunami. Wyciągnijmy najpierw wnioski z własnych błędów, a potem zabierzmy się za resztę. Nie chodzi o zwykłą zemstę za krzywdy, które teraz mają miejsce, ale o uczciwy osąd i karę dla tych, którzy podnieśli rękę na Demokrację i sprzeniewierzyli się własnej przysiędze, składanej na Konstytucję.

Rozmawiajmy z ludźmi, tłumaczmy im, że w polityce nie wolno kłamać, oszukiwać i kupować kogokolwiek, by realizować swoje własne, partyjne interesy bez oglądania się na ogół obywateli. Tłumaczmy, jak ważny jest udział w wyborach i głosowanie na tych, których znamy, a nie na tych, których ten czy inny partyjny przywódca łaskawie nam wskaże. Może to czas, by aktywnie samemu włączyć się w życie naszych społeczności? Wyjdźmy z domów. Do ludzi. Bo taka jest rola szeroko rozumianej inteligencji.

Nie zasypiajmy, nie odpuszczajmy. Winniśmy to Piotrowi.

Facebook Comments