Opinie o sytuacji Polski w UE

Kontrola praworządności w Polsce

„Podstawowym zadaniem dla następców obecnie rządzącego PiS będzie zatem przywrócenie wiarygodności instytucjom polskiego państwa, z Trybunałem Konstytucyjnym na czele. I nie chodzi tu tylko o widzimisię ideowców, zwolenników trójpodziału władzy; nawet nie o art. 2 traktatu lizbońskiego, w którym sami zobowiązaliśmy się do przestrzegania zasady rządów prawa. Chodzi przede wszystkim o to, że jednolity rynek – który PiS oficjalnie popiera – nie może funkcjonować bez niezależnych sądów, a inne państwa członkowskie nie pozwolą na to, aby o prawie unijnym, ich też przecież dotyczącym, współdecydowało państwo arbitralne i autorytarne. Dlatego Unia tu nam nie odpuści.” (1)

„Kiedy jednak rząd PiS – co było wydarzeniem bezprecedensowym w historii – wkroczył w kompetencje władzy sędziowskiej i sam uznał, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie jest wyrokiem, to Komisja wszczęła postępowanie dla skontrolowania praworządności w Polsce. W postępowaniu tym rząd PiS nie tylko neguje oczywiste fakty – bo zapewnia, że Trybunał funkcjonuje prawidłowo – ale samą podstawę interwencji Komisji: że władze unijne nie mają żadnych podstaw, by „wtrącać się” do wewnętrznych spraw Polski i naruszać jej „suwerenność”.” (1)

„Polska jest pierwszym w historii krajem Unii, któremu Komisja Europejska zagroziła uruchomieniem artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej, czyli procedury karnej za poważne naruszanie zasad praworządności. Obecny spór Warszawy z Brukselą nie tylko nie wygasa, lecz staje się centralną kwestią w naszej polityce w ramach wspólnoty. Wiele wskazuje na to, że na lata zdefiniuje on też pozycję Polski w Unii Europejskiej.” (4)

„Pozostałe z wcześniej otwartych trzech frontów z Unią Europejską – gwałcony Trybunał Konstytucyjny, podporządkowanie sądów władzy wykonawczej i opór przed pomaganiem uchodźcom – pozbawione są części wad odcinka puszczańskiego. To kwestie fundamentalne, ale mimo wszystko dość abstrakcyjne. Wyrobienie sobie zdania, czy Komisja Europejska, będąca strażniczką przestrzegania prawa europejskiego, słusznie domaga się od Polski powrotu w tych dziedzinach na ścieżkę praworządności, wymaga jakiegoś namysłu, pewnego przygotowania.” (6)

„Na wniosek Junckera i Timmermansa nie tylko nasiliła działania w postępowaniu na rzecz praworządności i zagroziła sięgnięciem po art. 7, zakładający zawieszenie prawa do głosowania w Radzie UE, ale też użyła własnego narzędzia i wszczęła postępowanie dyscyplinujące w sprawie ustawy o ustroju sądów powszechnych. Decyzja, by mimo podwójnego weta prezydenta Andrzeja Dudy wobec ustaw o sądownictwie jeszcze w lipcu wzmóc presję na Polskę, nie była zwykłą wypadkową procedur Komisji, lecz miała charakter polityczny. „Dajemy Polsce miesiąc na rozwiązanie problemów” – ogłosił Timmermans w ostatnim tygodniu lipca.” (6)

„Unia chce przeczekać PiS. Nie wierzy, żeby Polacy chcieli tego, co robi rząd. Uważają, że to niemożliwe, żeby Polacy nie chcieli UE. Wszyscy myślący ludzie wiedzą, że Unia to najlepsza gwarancja pokoju w Europie. I największe osiągnięcie cywilizacyjne. Tylko ostatni bandyta może chcieć to zniszczyć! Ale po tym, co się stało z Puszczą Białowieską i sądami, Unia nie może odpuścić. Instytucje europejskie nie mogą sobie pozwolić na lekceważenie siebie i wspólnych europejskich zasad. Muszą wymagać posłuchu. Inaczej grozi to zniszczeniem odstaw, na których zbudowan jest cała Unia.” (8)

czytaj więcej…

Przewinienia i kary

Czy Unia może skutecznie egzekwować prawo od takich państw, jak Polska czy Węgry?
Nie ma komentarzy.

W zbiorze 28 państw stanowiących Unię Europejską nie nam jednym zdarza się naruszanie traktatowych reguł postępowania. Co roku takich naruszeń, na ogół mniejszych, zdarzają się setki. Następują rozmowy, kolejne rozmowy, upomnienia, powtórne upomnienia. Sprawy się rozwiązują, albo nie, wtedy najtrudniejsze są kierowane do rozstrzygnięcia przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu.

Wyroki tego Trybunału są powszechnie respektowane. Raczej były, bo Polska jest pierwszym odstępstwem od tej reguły.

Mamy w TS sprawę wyrębu Puszczy Białowieskiej. W ostatnich dniach lipca Trybunał wydał nakaz wstrzymania wyrębu do czasu rozpatrzenia sprawy i wydania wyroku, aby nie stała się puszczy szkoda nieodwracalna. Nasz rząd w osobie ministra Jana Szyszki nakaz ten zlekceważył. Wykpił naukowców, którzy przyjechali zobaczyć, co się w tym cennym lesie dzieje, mówiąc że nie odróżniają chrząszcza od żaby… Profesor Marek Safjan, sędzia Trybunału Sprawiedliwości, były prezes naszego Trybunału Konstytucyjnego, powiedział w Radio TOK FM, że jest to pierwszy w historii orzecznictwa europejskiego przypadek, kiedy jakieś państwo nie wykonuje postanowienia zabezpieczającego Trybunału Sprawiedliwości.

Zlekceważenie postanowienia zabezpieczającego podważa autorytet Trybunału Sprawiedliwości, na co ten najwyższy sąd europejski nie może sobie pozwolić. Tego trybunału nasz rząd nie może sparaliżować tak, jak to zrobił z naszym Trybunałem Konstytucyjnym. Dla ładu w Europie wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej muszą być szanowane tak, jak były przed awanturą ministra Szyszki. Nie można też przyzwalać na dalsze niszczenie unikatowych drzewostanów puszczańskich. Mówi się, że po rozpoznaniu sytuacji w puszczy raz jeszcze, Trybunał przyśpieszy pracę, aby wyrok mógł zapaść szybko, w trybie pilnym. Europejskie młyny sprawiedliwości zwyczajowo pracują starannie, ale też powoli. Zdarza się, że i dwa lata. Tym razem zanosi się na przyśpieszenie.

Po wydaniu wyroku w pierwszej instancji, jeżeli kraj nie podporządkuje się, mogą zostać nałożone kary finansowe. Pierwsza, jednorazowa, to za przepisy łamiące prawo unijne, i tu kara wynosi cztery i pół miliona euro. Druga, za nieprzestrzeganie wyroku, to kary za każdy dzień od powstania szkody, do chwili jej naprawienia, od niespełna 2 tys euro do ponad 300 tysięcy euro za każdy dzień, w zależności od wagi sprawy i stopnia natężenia konfliktu…

Wycinka puszczy trwa, przedstawiana Brukseli przez ministra Szyszkę jako cięcia zabezpieczające w miejscach, gdzie drzewa mogą stanowić zagrożenie, czyli przy drogach i szlakach turystycznych. Wobec tego oczywistego kłamstwa i po pobiciu 13 września przez straż leśną jednego z ekologów broniących puszczy, Unia zdecydowana jest nałożyć na Polskę stosowne kary, jeżeli wycinka nie ustanie. Gdy zapadnie wyrok, to gdybyśmy go zlekceważyli, to nie pomoże nam, że tych kar nie będziemy chcieli zapłacić. Bruksela potrąci je z sum przypisanych jako należne naszemu państwu.

Puszcza to jeden front walki z Unią. Drugi, to spór z Brukselą o niezależność sądów i niezawisłość sędziowską. Trwa to dłużej, od ataku PiS na Trybunał Konstytucyjny w 2015 roku i nieuznawania jego wyroków. Dostaliśmy już trzy rekomendacje TS w tej sprawie, dossier się rozrosło o kolejne problemy wynikające z ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, co prawda zawetowanych przez prezydenta, ale z zapowiedzianym powrotem PiS do ponownego ich uchwalenia. Zakwestionowano i dołączono tez ustawę o sądach powszechnych, te niezawetowaną, a jakże ważną. Ta procedura może w finale doprowadzić do uruchomienia artykułu 7 Traktatu i odebrania nam prawa głosu w Radzie Europejskiej.

Zaczyna się od głosowania nad pytaniem, czy zgłoszony problem naruszył poważnie wartości, jakimi kieruje się Unia Europejska. Tu nie jest wymagana jednomyślność, wystarczą głosy 22 krajów. W naszym przypadku postanowiono postawić sprawę polskich naruszeń praworządności na posiedzeniu ministrów unijnych 25 września. Możliwe jest przeprowadzenia głosowania. Wstępne sondowanie opinii większości krajów Unii na to wskazuje. Przy braku naszej reakcji mógłby nastąpić etap drugi – kary finansowe – i etap trzeci – pozbawienie prawa głosu w Radzie Europejskiej. Tu byłaby już wymagana jednomyślność, na razie niemożliwa do uzyskania przy sprzeciwie Węgier.

Wojna jednak trwa, tracimy wpływy, szacunek i sympatie. Kiedy będą rozważane finanse UE po wyjściu Wielkiej Brytanii, nasze darcie kotów z Brukselą i wywołane tym zniecierpliwienie, może się przełożyć na przyznanie nam niezbędnego minimum tego, co nam przyznać można, zamiast hojnych finansów uzyskanych w poprzedniej perspektywie finansowej. Rządowi w sposób widoczny zależy na wzniecaniu złości na Brukselę. Mniejsze pieniądze dla Polski w kolejnych latach bardzo w tym Prawu i Sprawiedliwości pomogą. Wesprą prawicową propagandę o wrogiej Unii, propagandę, która ani rzetelna ani łagodna nie jest.

22 sierpnia, kiedy pisałam te słowa, na stronie wPolityce.pl posłanka Krystyna Pawłowicz komentowała,
cytuję:
„W praktyce mamy dziś do czynienia raczej z koniecznością stałej obrony ze strony Polski przed napastliwymi atakami i ingerencjami w polskie interesy. Dziś, w istocie, bez przerwy bronimy się przed skutkami naszego członkostwa w tej organizacji, a w istocie, przed skutkami udziału w tym europejskim państwie”.

Wtóruje jej komentator o nicku s. baca , wyraźnie urzeczony jej słowami:
„Zgadzam się z panią profesor co do bezczelnych ataków tego potworka na polską suwerenność. Z tego tonącego okrętu trzeba uciekać jak najszybciej!”

Dotychczasowa oględność Brukseli w postępowaniu z Polską wynika z faktu, że my, obywatele, nie poddajemy się dyktatowi PiS-u, wyrażamy nasz sprzeciw demonstracjami, petycjami, niezgodą pisaną w niezależnych mediach. To jest dostrzegane. Jednak Unia nie może dopuścić do anarchii, wnoszonej tam przez Prawo i Sprawiedliwość. Jasno nam daje to do zrozumienia Prezydent Republiki Francuskiej, Emmanuel Macron. Straciła cierpliwość Angela Merkel.

Pierwszy z celów PiS – wyprowadzenie przywódców unijnych z równowagi – został osiągnięty. Trwa praca nad celem drugim – umocnieniem w kraju nastrojów wiodących do zgody obywateli na opuszczenie Unii Europejskiej.

Trzynastego września przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker wygłosił w Parlamencie Europejskim doroczne orędzie o stanie Unii. Przekonywał, że nadszedł właściwy czas na dalszą integrację, na budowę bardziej zjednoczonej a przez to silniejszej Europy. Nie Unii kilku prędkości, ale jednej, zintegrowanej, ze wspólną walutą i wspólnym nadzorowaniem finansów. Krajom, które zechcą przystąpić do strefy euro, ale mają z tym trudności, Przewodniczący proponuje dopomóc. Jest za tym, aby wpuścić do strefy Schengen ciągle jeszcze pozostające poza nią Rumunię i Bułgarię. Wyraził zaniepokojenie rozbratem między krajami starej Europy i nowymi członkami Unii. Wspomniał, że Trybunał Sprawiedliwości jest instancją ostateczną, a wyroki sądów muszą być szanowane. Chociaż w orędziu użyto języka dyplomatycznego, wiadomo, że wskazano tu nasz kraj.

Gdy kraje Unii po Brexicie zbierają siły i pracują nad mocniejszym wzajemnym związaniem, my jesteśmy prowadzeni w kierunku przeciwnym.