Reforma edukacji – powrót do PRL

Krystyna Starczewska Halina Flis-Kuczyńska nie dla reformy edukacji Na czatach

„Badania wskazują, że średni poziom agresji w szkołach podstawowych i gimnazjach jest porównywalny, przy czym największy problem z agresją uczniów mają obecnie nauczyciele klas szóstych. Poziom przemocy w gimnazjach stale się zimniejsza, powrót do starego, dwustopniowego systemu szkolnego znowu ją nasili – mówi Krystyna Starczewska, prezes Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej, w wywiadzie udzielonym Krytyce Politycznej.” Krystyna Starczewska: powrót do PRL-owskiego systemu oświaty uważam za szkodliwy.

„System edukacji oparty na trzech zasadach – monopolu państwa w organizacji i kontroli szkół, „jedynie słusznej” ideologii w nauczaniu oraz autorytarnym wychowaniu z elementami militarnymi – jest typowy dla wszystkich reżimów autorytarnych. Występował również w hitlerowskich Niemczech. A teraz usiłuje się przywrócić go w Polsce. Pytanie – w jakim celu.” SZKOŁA HIPOKRYZJI

W rozmowie z Haliną Flis-Kuczyńską, redaktor naczelną serwisu publicystycznego „Na czatach”, Krystyna Starczewska rozwija ten temat. Ale nie tylko. Zaczyna od swoich bogatych doświadczeń zawodowych w szkole, by następnie krytycznie odnieść się do wdrażanej właśnie reformy.

W lakonicznej jak na tak bogaty życiorys notce biograficznej Krystyny Starczewskiej czytamy:

Ukończyła Wydział Polonistyczny UW. Pracowała m.in. w VII Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego. Doktoryzowała się w Instytucie Filozofii UW w 1971; przez lata pracowała w Polskiej Akademii Nauk. Zajmowała się twórczością Jerzego Szaniawskiego i dziełem Janusza Korczaka; psychologią humanistyczną i feminizmem.
Przed 1989 brała udział w opozycji demokratycznej, współpracowała z KOR-em, od kwietnia 1978 była członkiem Towarzystwa Kursów Naukowych, w latach 1982-1989 redagowała podziemny dwutygodnik KOS. W 1989 brała udział obradach podzespołu do spraw oświaty, szkolnictwa wyższego, nauki i postępu technicznego w ramach obrad Okrągłego Stołu.
W 1989 poświęciła się tworzeniu „Bednarskiej” – I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie przy ulicy Bednarskiej oraz 20 Społecznego Gimnazjum w Warszawie przy ulicy Raszyńskiej, którego obecnie jest dyrektorką.
21 września 2006 została odznaczona przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Od 2007 należy do Rady Programowej reaktywowanego przez Stefana Bratkowskiego Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”.

Szkoła jak wojsko

Na czatach stop reformie edukacji klasy wojskowe

Myśmy wszyscy zostali wychowani w duchu pacyfistycznym, w umiłowaniu pokoju. Pochodzę z pokolenia lat 60. ubiegłego wieku, dzieciństwo, a więc szkołę spędziwszy w PRL. Wszędzie, na każdym plakacie, aż do przesady pojawiał się śnieżnobiały gołąbek pokoju z gałązką oliwną w dzióbku. Rzecz jasna, to był obłudny chwyt propagandowy, gdyż ówczesny Układ Warszawski na czele ze Związkiem Sowieckim jednak był konfrontacyjny, choćby za Powstania Węgierskiego w 1956 roku, czy Czechosłowackiego w 1968 roku. Nie mówiąc o naszych krajowych pacyfikacjach. Niemniej ponad wszystkim latał nam ten gołąbek. Choćby w okresie zimnej wojny.

I nie ma się co dziwić. Wojna skończyła się w 1945 roku, dwie dekady przed moim urodzeniem. Nasi rodzice mieli za sobą koszmar okupacji, Holokaustu, łapanek, Powstania Warszawskiego… Stąd takie umiłowanie pokoju i wstręt do wojska. Wojsko kojarzyło się nam z historią. Moje pokolenie raczej starało się nie odbywać zasadniczej służby wojskowej. Tzw. „przysposobienie obronne”, czy studium wojskowe, które mieliśmy obligatoryjnie na studiach – były przedmiotami żartów i niekończących się dykteryjek. Kultowym naszym filmem był amerykańsko-niemiecki musical „Hair” w reżyserii Miloša Formana z 1979 roku.

„Claude Bukowski, zwykły chłopak z Oklahomy, zjawia się w Nowym Jorku, by wstąpić do armii. Spotyka grupę hippisów, która postanawia pokazać mu uroki beztroskiego życia.”

Te nasze pokojowe ideały, w których wyrośliśmy, i zdawało się, że tym bardziej teraz nic im nie zagraża, legły w gruzach… Pokój się nam znudził, już nie jest sexy. Teraz pociągająca jest wojna. Mundur, karabin, krew, rzeź, przemoc, śmierć. Oczywiście, za ojczyznę. Na razie owo niezdrowe zainteresowanie wojaczką przejawia się karykaturalnie kultem żołnierzy wyklętych, wymalowanych na T-shirtach. Ale nie tylko…

Zaczęło się chyba od rekonstrukcji historycznych. Nagle rozmiłowaliśmy się w rekonstrukcjach, powstańczych, rzezi wołyńskiej, cudu nad Wisłą, bitwy pod Grunwaldem. Młodzi i starzy patrzyli jak urzeczeni, a nierzadko sami uczestniczyli. Rekonstrukcje były coraz bardziej realne. Pamiętam, że nawet ktoś wpadł na pomysł, by aktorzy założyli sobie na szyje pętle podczas rekonstrukcji zbiorowej szubienicy…

Odezwała się jakaś perwersyjna tęsknota za gwałtem, bólem, przemocą…

Potem pojawiły się w szkołach klasy o profilu wojskowym… Tu już było wszystko naprawdę.
„Młodzi ludzie postrzegają wojsko przez pryzmat ciekawej służby, pracy z użyciem nowoczesnego sprzętu wojskowego oraz możliwości sprawdzenia się w polskich kontyngentach wojskowych – pisze mjr Andrzej Łydka z 10 Opolskiej Brygady Logistycznej, publicysta portalu polska-zbrojna.pl, znawca historii wojskowości.”
Klasy wojskowe – strzał w dziesiątkę

I minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz, rzucił hasło „wojsk obrony terytorialnej”. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać klasy wojskowe, na poziomie gimnazjalnym.
Już w listopadzie 2015 roku zaczynają się eliminacje do Ogólnopolskiego Turnieju Klas Mundurowych – Ostróda 2016.
Czytamy: „Wiceszef MON Michał Dworczyk zapowiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że od września tego roku zostanie uruchomiony specjalny program pilotażowy polegający na utworzeniu w szkołach klas mundurowych.”
MON utworzy klasy mundurowe w każdym powiecie. „Chcemy kształtować postawy proobronne”.

W tej chwili mamy w Polsce prawdziwy zalew klas mundurowych… Klasa mundurowa – oferta szkół. Podobno młodzież jest zachwycona: dostaje kieszonkowe, jakby żołd, sort mundurowy, jest zwalniana z lekcji, żeby trenować strzelanie..

Co w tej chwili zagraża Polsce, skąd tak wielki zapał w zapoznawaniu młodzieży z żołnierskim fachem? Owszem, w sąsiedztwie mamy zajęcie części Ukrainy przez wojska rosyjskie, ale przecież Polska pozostała neutralna w tym konflikcie. Polskie kontyngenty są w Afganistanie. Pojawiają się pomysły powrotu do zasadniczej służby wojskowej… „Antoni Macierewicz chce, żeby polskie wojsko mogło samodzielnie odpierać wrogie siły wystarczająco długo, by interweniować mogły armie sojuszników. Wraz z ambitnymi planami szefa MON powraca pytanie o przywrócenie zasadniczej służby wojskowej.”
Wróci zasadnicza służba wojskowa?

„Klasa o profilu narodowo-matematycznym ruszy od września w liceum należącym do Zespołu Szkół nr 1 w Milanówku. W programie m.in. strzelectwo, wyjazdy w teren, wycieczki śladami Żołnierzy Wyklętych. To nie jest głupi żart!”
„Powstaje klasa narodowo-matematyczna. Powód? Strach przed uchodźcami”

Czytamy dalej, że minister obrony nie chce się ograniczyć tylko do chętnych, ale chce objąć szkoleniem wojskowym wszystkich uczniów… „Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz uważa, że do szkół ogólnokształcących powinno wrócić przysposobienie wojskowe. Rząd nie podjął w tej sprawie jeszcze żadnej decyzji.”
Przysposobienie wojskowe w polskich szkołach? Chciałby tego szef MON

I dalej: „Uczniowie dostaną darmową amunicję do ćwiczeń od Ministerstwa Obrony Narodowej – poinformowała „Rzeczpospolita”. Resort obrony przekaże bezpłatnie amunicję dla klas mundurowych. Ich absolwenci będą mieli większe szanse na rozpoczęcie kariery wojskowej.”
Macierewicz przekaże darmową amunicję dla uczniów klas mundurowych.

Faktem jest, że MEN traktuje te pomysły jako kontrowersyjne: „Antoni Macierewicz kilka miesięcy temu zapowiedział tworzenie klas wojskowych i powrót do szkół zajęć z przysposobienia obronnego. Pomysłem nie jest zachwycony resort edukacji, który nie zamierza wprowadzić propozycji do nowej podstawy programowej.” Klas wojskowych nie będzie? MEN nie zrealizuje planów Macierewicza

„To powrót do peerelowskich metod wychowawczych. W PRL-u były zajęcia z przysposobienia obronnego i też uczono strzelać. Ja jestem temu przeciwna, bo uczenie zabijania, a przecież temu służy strzelanie, deprawuje a nie wychowuje” – komentuje Krystyna Starczewska.

I dodaje: „To błąd, bo jak zaznacza wieloletnia dyrektorka „Bednarskiej”, w pracy z młodzieżą najważniejszy jest dialog. – Zamiast uczyć młodych strzelać, powinniśmy uczyć ich właściwego stosunku do drugiego człowieka. Nie pokazujmy, jak dobrze przygotować się do wojny, tylko co robić, żeby jej zapobiec – podsumowuje:”W gimnazjum, które prowadzę, na 230 uczniów mamy 70 uchodźców. Na początku były obawy rodziców, a teraz wszyscy są bardzo zadowoleni. Przede wszystkim trzeba się poznać. Założyliśmy klub wielokulturowy, w którym młodzież z różnych krajów pokazuje swoje tradycje, a nasi uczniowie jej w tym pomagają. To jest dla nich atrakcja: można poznawać różnorodność kultur, dowiadywać się o losach tych ludzi, pomagać im w opanowaniu języka polskiego, pokazywać naszą kulturę. Tak rozwija się patriotyzm.” (Za Newsweekiem).

Gdy już wykształcone zostaną rzesze kadr wojskowych, trzeba będzie poszukać wroga. Sam się przecież nie znajdzie. Nic nie wskazuje na to, by miała wybuchnąć wojna. Być może trzeba będzie zatem poszukać tzw. „wroga wewnętrznego”?

Joanna Kos-Krauze (w wywiadzie pt.: „Skaza”): „Pochodzę z kraju, gdzie wydarzył się Holokaust, i mam obowiązek zadawania pytania, które powinno być zadawane w każdym pokoleniu. O źródła przemocy. Wszystko zaczyna się od słów, od naznaczenia ludzi w imię źle pojętego patriotyzmu”.