Minął rok…

Kiedy Halina Kuczyńska poprosiła mnie, bym podzielił się z Wami swoimi wspomnieniami z minionego roku, zakłopotałem się – działo się przecież tyle, że trudno z mnogości zdarzeń wyekstrahować te najważniejsze, każdy tydzień przynosił zwroty w akcji, których Hitchcock mógłby Obozowi Dobrej Zmiany pozazdrościć. Napięcie ciągle rosło…

Jednak udało się – trzy wątki chciałbym wspomnieć, każdy z nich ma swoje równorzędne dla rozwoju wydarzeń, także w przyszłości, znaczenie.

Skończony demontaż Trybunału Konstytucyjnego

Nie wszystko załatwiono w 2016 roku, gdy w grudniu odszedł po zakończeniu kadencji Andrzej Rzepliński. Na swoim miejscu pozostał wszak znienawidzony przez PiS wiceprezes Stanisław Biernat, którego kadencja upłynąć miała w czerwcu. Powołana przeze prezydenta niezgodnie z PiS-owską ustawą mgr Julia Przyłębska słusznie uznała, że tę przeszkodę trzeba usunąć. Jak? Zgodnie z kodeksem pracy – wysyłając na zaległy urlop. Zaś pozostałym sędziom, tym wybranym zgodnie z konstytucją i ustawami, utrudnił uczestnictwo w orzekaniu prokurator generalny – Zbigniew Ziobro. Też magister. To pewnie duża frajda, gdy słaby magister może pomiatać profesorami. Frajda psychopaty…

Nędza nowego, zdeformowanego Trybunału z całą jaskrawością ukazało postanowienie (nie ma określenia na decyzję nielegalnego, z punktu widzenia litery Konstytucji – rozstrzygnięcia) z 24 października 2017 r. o odrzuceniu wniosku Adama Bodnara o wyłączenie ze składu orzekającego w sprawie K 1/17 dr. hab. Mariusza Muszyńskiego i prof. Henryka Ciocha. Skład z ich udziałem orzekł, że mają dalej orzekać. Inaczej mówiąc Cioch i Muszyński orzekli, że Cioch i Muszyński zostali właściwie wprowadzeni do Trybunału. W ten sposób wyprowadzili nas z europejskiej kultury prawnej, negując podstawową jej zasadę – nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. Ma to fundamentalne znaczenie dla innych wyroków, które będą z tego właśnie powodu kwestionowane, jako „non est”.

Wykańczaniu Trybunału, co było warunkiem kolejnych deform państwa coraz wyraźniej zaprowadzających policyjny porządek w państwie, towarzyszyła walka o Sąd Najwyższy, Krajową Radę Sądownictwa i sądy powszechne.

Bez uczciwych, bezstronnych, niezależnych sądów nie ma mowy o pełnej demokracji i przestrzeganiu podstawowych, gwarantowanych przez konstytucję praw obywatelskich. W tym kontekście moja pamięć zatrzymała dwa bardzo ważne wydarzenia: łańcuch światła 21 lipca, który w całym kraju zgromadził setki tysięcy ludzi, manifestujących swoje przywiązanie do równowagi władz, niezawisłości sędziów i zaufanie do takich osób, jak I Prezes Sądu Najwyższego, prof. Małgorzata Gersdorf, która w swoich wystąpieniach dawała wyraz sprzeciwu wobec planów i czynów Prawa i Sprawiedliwości.

Dlatego tak przykry był ogłoszony jesienią jej projekt wprowadzenia do Sądu Najwyższego ławników, „którymi mogą być również osoby duchowne posiadające odpowiednie kwalifikacje zawodowe.”

Późniejsza rozpaczliwa walka M. Gersdorf z prezydencko-pisowkim projektem ustawy o Sądzie Najwyższym nie mogła zrównoważyć utraty szacunku spowodowanego niewydarzonym i nieprzemyślanym projektem. Zwłaszcza, że został całkowicie zlekceważony i przemilczany przez obóz władzy.

Trzeci wątek, który uważam za istotny, to wydarzenie po stronie opozycji – wypadnięcie Komitetu Obrony Demokracji na margines, co kwitowałem swoimi tekstami w Studio Opinii, ale najlepiej – bo skrótowo – w komentarzu pod jednym z nich skomentował „Narciarz”:

„Trzeba zaakceptować fakty. Taki rząd, jacy obywatele. Taka opozycja, jacy obywatele. To dotyczy także KODu. Taki KOD, jacy obywatele. Kłótliwi. Titanic tonie, a oni się sprzeczają o stolik w restauracji z najlepszym widokiem na wodę w sąsiednim pokoju. A powinni razem naprawiać szalupę.”

No właśnie, mam nadzieję, że nie tylko KOD, Obywatele RP, Akcja Demokracja, Odnowa, Inicjatywa Wolne Wybory oraz cała opozycja w 2018 roku ze zdwojoną energią wspólnie zabierze się do naprawy ORP „Polska”.

Sądny tydzień

Na czatach nie dla reformy sądownictwa Sąd Najwyższy KRS

Poniedziałek, 25 września

W południe miały być ogłoszone projekty ustaw prezydenckich o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, przygotowanych w miejsce zawetowanych 31 lipca ustaw Prawa i Sprawiedliwości. Nadzieje na obiecaną ich zgodność z konstytucją były duże. Prezydent miał za sobą wielotysięczne manifestacje w obronie sądów, światła wolności płonące w półtorej setki miejscowości, zachęty części episkopatu, głosy Unii Europejskiej. Wydawało się, że tym razem z pałacu prezydenckiego popłynie wyraźny głos za demokratycznym rozwiązaniem sporu o niezależność sądów, chociaż nie brakowało sceptyków. Wskazywali na naciski ze strony Prawa i Sprawiedliwości, na rozmowy z samym jego prezesem. Na słabości charakteru i brak zaplecza politycznego prezydenta.

Rano ukazało się wydanie tygodnika SIECI z dwoma ważnymi tekstami: z wywiadem z Jarosławem Kaczyńskim i dużym artykułem analitycznym Jacka Karnowskiego o niezgodzie prezesa i władz Prawa i Sprawiedliwości na ustawy w formie przez prezydenta zapowiadanej. Najważniejsze fragmenty tych tekstów i zawarte w nich groźby pod adresem prezydenta zamieszczany dalej w artykule „Sądowe igrzyska śmierci”.

Groźby na tyle ostre, że w poniedziałkowe południe prezydent nie pokazał projektów ustaw, tylko ich założenia, dając sobie czas na dostosowanie się do partyjnych ostrzeżeń i zaleceń.

Wtorek, 26 września

Prezydent po południu składa projekty ustaw w Sejmie. Okazują się one zupełnie inne, od zapowiadanych w lipcu. Oddające pełną władzę nad SN i KRS politykom. Niezgodne z konstytucją, zgodne z linią partii Prawo i Sprawiedliwość, a nawet w niektórych punktach ją wyprzedzające. Nie poparły ich najmocniejsze partie opozycyjne – PO i Nowoczesna, bo takich projektów poprzeć nie mogły. Nie zgodziły się też na szybko zwołane konsultacje w sprawie zmiany konstytucji w kwestii
sądów.

Środa, 27 września

Można już było zapoznawać się dokładnie w Kancelarii Sejmu ze szczegółami proponowanych przez prezydenta ustaw. Wśród posłów konsternacja, zdziwienia, a nawet szyderstwa, tak te projekty są dziwnie podobne do tych, które Andrzej Duda zawetował.

74 strony projektu ustawy o Sądzie Najwyższym:
– sędziów wybiera Sejm większością 3/5 głosów, a w braku zgody odbywać się ma głosowanie indywidualne – jeden poseł , jeden głos , co daje większość Pisowi..
– obniżenie wieku przejścia w stan spoczynku do 65 lat , 40 procent składu SN , żeby pozbyć się tych sędziów, którzy działali w PRL. O tym, którzy sędziowie mogliby orzekać dłużej, ma decydować prezydent, on także miałby ustalać regulamin pracy SN, i wybierać jego prezesa spośród trzech kandydatów. W ciągu pół roku każdy z sędziów może, jeśli zechce, przejść w stan spoczynku, a będą musieli to zrobić sędziowie z likwidowanej Izby Wojskowej, której sprawy przejmie Izba Karna

Powstaną nowe izby.

– Izba Dyscyplinarna i Kontroli, do kontroli pracy sędziów, a oceniać ich mają, oprócz sędziów-orzeczników, także ławnicy, ludzie bez uprawnień sędziowskich, wybierani przez Senat, a proponowani przez organizacje społeczne, albo przez grupy stu obywateli. Czyli rodzaj sędziów ludowych.
-Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych , do której będzie można kierować skargi na prawomocne wyroki wszystkich sądów, od daty 17 października 1997 (data wejścia w życie konstytucji). Ta Izba będzie też orzekać o ważności lub nieważności wyborów i referendów.

Znacznie zwięźlejsza jest 6 stronicowa ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa. Wszystkich jej członków mają wybierać politycy, wbrew konstytucji, i wbrew dotychczasowej praktyce.

Czwartek, 28 września

Przed równo 100 laty powstał Sąd Najwyższy. Rano w tę rocznicę w warszawskiej archikatedrze św. Jana, metropolita warszawski, kardynał Nycz, odprawił mszę i wygłosił kazanie ze słowami ,że jeszcze przed paru miesiącami nie spodziewał się znaleźć Sądu Najwyższego „w sytuacji głębokiej troski o samą instytucję i ludzi, a jednocześnie głębokiej obawy o swoją przyszłość”.

Słowa te odnoszą się zapewne do stanu sprzed prezydenckiego lipcowego weta, kiedy odbywały się rozmowy z episkopatem, dające nadzieję na lepsze prawo. W efekcie nagłej rejterady prezydenta pozostaje tylko apel o odwagę sędziów i modlitwa. „Proszę Boga, by nic złego się nie stało, żeby nie został zachwiany żaden fundament w trójpodziale władzy i w służbie na rzecz państwa i człowieka”.

Kardynał powiedział też jednak, że najważniejszą rolą sędziów oraz obrońców ich niezawisłości jest odwaga i cierpliwość, i że z pomocą Boga i ludzkiego oporu „fundamenty polskiego sądownictwa zostaną wkrótce ocalone”. Trudno orzekać, na czym oparł takie przeświadczenie, zwłaszcza, że powiedział również o tym, że
„trzeba czasem cierpieć, żeby coś ocalić.”

Wieczorem w wielkiej sali Zamku Królewskiego w Warszawie zorganizowano obchody setnej rocznicy Sądu Najwyższego. Żeby powstało państwo, musi powstać prawo. Sąd Najwyższy stworzono w roku 1917 na mocy przepisów o tymczasowym zorganizowaniu sądów polskich. Rok później Polska odzyskała niepodległość.

Rocznica jest to więc nie byle jaka, i nie przypadkowi na nią przybyli goście. Dwaj byli prezydenci – Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski. Prezes Sieci Prezesów Sądów Najwyższych Unii Europejskiej i prezes Sieci Europejskich Rad Sądownictwa. Członkowie polskich i europejskich stowarzyszeń sędziów, byli prezesi SN i Trybunału Konstytucyjnego, przedstawiciele samorządów prawniczych, Sejmu, Senatu oraz prezydent Warszawy.

Zabrakło tylko jednej osoby – prezydenta Andrzeja Dudy. List od głowy państwa odczytała szefowa jego kancelarii. Pani prezes SN, Małgorzata Gersdorf, przemawiała do pustego prezydenckiego fotela. Za to głos zabierali prawnicy europejscy , przypominając , że warunkiem wzajemnego uznawania wyroków sądów z różnych krajów jest zaufanie , a ostatnie projekty zmian w sadownictwie polskim niepokoją.

Nasz polski sędzia w Trybunale Sprawiedliwości UE, profesor Marek Safjan, odczytał list od prezesa tego trybunału, podkreślający, że sądy są niezbędne do przetrwania Unii, jednak tylko wtedy, kiedy będą niezależne politycznie i kiedy będą w jednolity sposób stosowały prawo.

Sto lat zobowiązuje do obrony niezależności – powiedział prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Piątek, 29 września

Zza oceanu dochodzi wiadomość, że także w Ameryce patrzą na to, co się dzieje z sądownictwem polskim. Rzeczniczka Departamentu Stanu odczytuje dokument o zaniepokojeniu USA stanem praworządności w Polsce.

Sobota, 30 września

Opozycja pozaparlamentarna zwołuje się na demonstracje na niedzielny wieczór.