Jak mi minął rok 2017

Czytam w dzisiejszej Wyborczej:
Ankietowani przez CBOS Polacy ocenili rok 2017 jak najlepszy ze wszystkich dotychczasowych po 1989 r.
Aż o 11 punktów procentowych w porównaniu z ubiegłym rokiem wzrosła ocena 2017 r. dla Polski. Pozytywnie miniony rok ocenia prawie połowa – 49 proc. ankietowanych. Lepsze oceny miał tylko rok 1989 – pozytywnie oceniło go wówczas 62 proc. badanych. Najgorsze wyniki notowaliśmy w 2001 (8 proc.) i 1992 (9 proc.).

I myślę sobie:
a) albo nie jestem Polakiem
b) CBOS do mnie nie dotarł.

Niestety, dla mnie rok 2017 to przerażający okres, kiedy nie tylko z Wochenschau (niemieckie kroniki filmowe z końca lat 30-tych), które prof. Jerzy Bossak profetycznie pokazywał nam w Szkole Filmowej – mogę dowiedzieć się i poczuć jak wygląda na co dzień faszyzacja kraju.

Krok po kroku, coraz szybciej i bezczelniej władza zagarnia wszystko, co nam do godnego życia potrzebne.
Likwidacja niezależnego życia publicznego. (Sądy, konstytucja,trójpodział władzy itp. Itp).
O kolejnych haniebnych decyzjach tego monopartyjnego systemu dowiadujemy się codziennie.
Powoli przyswajamy te niepohamowane działania.
To jest najgroźniejsze.
I jeszcze totalny brak wyobraźni moich rodaków.
Führer też został wybrany w demokratycznych wyborach.
Życzę Prezesowi, żeby lepiej skończył.
To moja przestroga, nie tylko dla Prezesa, na 2018 rok.

Brexit – koszmar Europy i samych Brytyjczyków

Brexit - koszmar Europy i samych Brytyjczyków

Na zaproszenie organizatorów marszu Anti-Brexit, ówczesny przewodniczący KOD, Mateusz Kijowski, przemawiał na wielkiej manifestacji, która w 25 marca br. odbyła się w stolicy Anglii.
Zarówno kolejność przemówień (po byłym premierze Wielkiej Brytanii Nicku Cleggu, a przed wystąpieniem posła Partii Pracy Dawida Lammy’ego), jak i odbiór wystąpienia pokazał, że masowy ruch społeczny w Polsce jest doceniany za dotychczasową działalność. Mateusz Kijowski był jedynym przedstawicielem z naszego regionu na stutysięcznej manifestacji. Przekazał Brytyjczykom wiedzę o zagrożeniach demokracji w Polsce, łącząc to z ich protestem przeciwko Brexitowi. Jego ustami wykrzyczeliśmy, że nie chcemy opuścić rodziny europejskiej w odróżnieniu od przedstawicieli obecnych polskich władz, którzy odwiedzili Londyn dzień wcześniej. Od pierwszych słów Kijowski porwał Brytyjczyków; przemawiając po angielsku, doskonale wpasował się w nastrój tamtejszego wiecu.

„Witam Londyn! Witam Zjednoczone Królestwo! Witam Zjednoczoną Europę!

Barack Obama powiedział: „Nasze losy są indywidualne, ale nasze przeznaczenie jest wspólne”. Spotykamy się dzisiaj tutaj, bo jesteśmy współtowarzyszami niedoli. Wspólne problemy trzeba rozwiązywać wspólnie. Tak działa wspólnota. Prawdziwa wspólnota. Oparta na życzliwości i zaufaniu. Na wzajemnej trosce i uwadze. Na solidarności. Przez prawie pół wieku Polki i Polacy mogli jedynie marzyć o wspólnocie w przestrzeni europejskiej. I to w ukryciu, żeby nie narażać się na szykany. Europa była naszą Ziemią Obiecaną. Naszym Świętym Graalem. Naszym Shangri-La. W 2003 roku wreszcie mogliśmy się wypowiedzieć samodzielnie. W referendum akcesyjnym ponad 13 milionów ludzi zagłosowało za przystąpieniem do Wspólnoty Europejskiej. To ponaddwukrotnie więcej, niż zdobyła jakakolwiek zwycięska partia w wyborach po roku 1989 w Polsce. W żadnej innej sprawie Polki i Polacy nie byli nigdy tak zgodni. Chcemy żyć w zjednoczonej Europie!

Niestety w Europie są również szkodnicy. Ludzie, którzy nie rozumieją ducha wspólnoty. Gdzie są dzisiaj ci, którzy namawiali Was do Brexitu? Za chwilę za nimi znikną i inne szkodniki: Marine Le Pen, Geert Wilders, liderzy Alternative für Deutschland. Zniknie też Jarosław Kaczyński. Europejskie szkodniki nie będą decydować o kształcie i przyszłości Europy!

Dzisiaj Wy – obywatelki i obywatele Wielkiej Brytanii – musicie podjąć skuteczne działania, żeby powstrzymać Waszą izolację w Europie. My – obywatelki i obywatele Polski – musimy podjąć skuteczne działania, żeby przywrócić praworządność w Polsce i obronić nasze marzenie – marzenie o Polsce w Europie. W ciągu ostatniego roku w Polsce zniszczono niezależność mediów publicznych, podporządkowano prokuraturę politykom, zniesiono kontrolę sądową nad inwigilacja obywateli, ograniczono prawo własności, wprowadzono priorytet dla władzy w demonstrowaniu. A teraz trwają prace nad podporządkowaniem sędziów władzy politycznej. Trójpodział władzy niedługo ostatecznie zniknie w Polsce. Zostaną podporządkowane jednemu politycznemu ośrodkowi – dokładnie jak w czasach komunistycznego reżimu.

„Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy”. Wierzę w te słowa. Wierzę, że Europa jest silna naszą siłą i że żyje tak długo, jak długo żyją nasze marzenia. Dlatego dzisiaj jestem tutaj z Wami. Jeszcze Polska nie zginęła! God save the Queen! Niech żyje wspólna Europa!”

Lider KOD spotkał się na marszu z koderami z Anglii, a potem w Europa House — z przedstawicielami prounijnych organizacji brytyjskich. Obecni byli m. in. Roger Casale – były poseł drugiej kadencji a obecnie lider New European – paneuropejskiego ruchu społecznego, Nick Clegg – poseł, były wicepremier Partii Liberalno-Demokratycznej, były szef tej partii, Tim Farron – poseł, szef partii Lib-Dem, David Lammy – obecny poseł z Laoubor Party, baron Alfred Dubs- obecny poseł z Laoubor Party). Rozmawiano o Brexicie i sytuacji Polaków na Wyspach Brytyjskich.

Mateusz Kijowski odwiedził miejsce, w którym doszło dzień wcześniej do ataku terrorystycznego.

Materiał powstał przy współudziale Piotra Surmaczyńskiego. Został pierwotnie opublikowany 29 marca br. na portalu KOD Mazowsze.

Rozmowa Rogera Casale z Mateuszem Kijowskim

Przemówienie Mateusza Kijowskiego w Londynie

POLSKA WERSJA Mateusz Kijowski pojechał do Londynu na zaproszenie organizatorów marszu Anti-Brexit. Został poproszony o wystąpienie po przemówieniu byłego premiera Wielkiej Brytanii Nicka Clegg a przed wystąpieniem posła Partii Pracy Dawida Lammyego, co świadczy o szacunku jakim darzony jest nasz lider na forum międzynarodowym w przeciwieństwie do przedstawicieli obecnych Polskich władz. Nasz Mateusz od pierwszych słów porwał Brytyjczyków; przemawiając po angielsku doskonale wpasował się w nastrój tamtejszego wiecu, tak jak robi to u nas. W dodatku w jasny i komunikatywny sposób przekazał Brytyjczykom wiedzę o zagrożeniach demokracji w Polsce, łącząc to z ich protestem przeciwko Brexit. Od teraz mamy w Wielkiej Brytanii wielu politycznych przyjaciół. Mateuszowi Kijowskiemu tak dobrze idzie zjednywanie dla nas sojuszników, że powinien częściej wyjeżdżać na wielkie europejskie demonstracje. Materiał filmowy skompilowaliśmy z wielu telefonicznych nagrań, za dostarczenie których dziękujemy naszym londyńskim korespondentom.

Opublikowany przez Video-KOD Poniedziałek, 27 marca 2017

O Europie waszej i naszej

Jak przed przystąpieniem do UE tęskniliśmy do Europy

Pochodzę ze świata zamkniętego granicami, które przypominają do złudzenia ogrodzenie więzienne. Dużo ludzi przejeżdża dziś te granice legalnie, ale sporo ucieka przez nie, ryzykując życie, tak jak zbieg z więzienia. Czterysta milionów Europejczyków wolnych i ponad sto (a jak doliczyć Rosjan, to prawie trzysta) milionów Europejczyków uwięzionych – taki jest najważniejszy rys naszego kontynentu.

Tych z krańców dzieli niedługa podróż samolotem. Tyle, żeby zjeść obiad, wypić kawę i porozmawiać z sąsiadem o pogodzie. Tych przy granicach paręset metrów. Lecz dla większości ludzi po tamtej stronie to tyle, co życie, bo albo nigdy nie odbędą tej podróży, albo muszą postawić życie na szali, by te paręset metrów przebyć.

Jesteście więc od nas straszliwie daleko, ale równocześnie bardzo blisko, bo w myślach i tęsknotach. Chociaż oderwani od Europy wolnej, uważamy ją jednak także za naszą. Mamy o niej żywe wyobrażenia, nawet jeśli nigdy nie postawiliśmy tu stopy. Czasami są to
wyobrażenia zbyt różowe, gdy mowa na przykład o materialnym poziomie życia. Czasami czarne, gdy mowa o ideowym rozbrojeniu waszej Europy, o osłabieniu woli bronienia wartości zachodniej cywilizacji. Mamy też o was sporo wiedzy, być może więcej, niż ma tutejszy przeciętny człowiek o naszej Europie. To jest wytłumaczalne.

Wy nam jesteście potrzebni, a zarazem wy bez nas nieźle dajecie sobie radę. Gorzka to prawda, a na prawdę nie ma rady. Przejmujemy się losami Europy wolnej. Nie tyle ze względów altruistycznych, ile egoistycznych, naszych własnych. To też przecież zrozumiałe. Dlatego zagrożenia ustawiamy często w innej kolejności niż wy.

Jesteśmy mało wrażliwi na to, co dzieje się między wami a waszym wielkim sojusznikiem zza Atlantyku. Nie przeraża nas ekspansja cywilizacyjnych wzorców największej demokracji świata. Nie rozumiemy antyamerykanizmu, raczej go odrzucamy, uważamy za niebezpieczny dla Europy, choć nie ma to nic wspólnego z życzeniem, by skryła się ona w cieniu wuja Sama. Czasami ten namiętny antyamerykanizm jawi się nam jako niesprawiedliwość wobec kraju, który dokonał największego wysiłku, by przywrócić Europie Zachodniej wolność (szkoda, że nie nam). A także wobec kraju, którego obywatel dał swe nazwisko wielkiemu planowi dźwignięcia Europy (szkoda, że nie nas) ze zniszczeń wojennych. Tak to widać na przykład znad Wisły.

Widać też wyraźnie, wyraziściej niż stąd, że głównym zagrożeniem dla świata waszego jest nasz świat. Pasożytniczy i ekspansjonistyczny zarazem. Popatrzcie na listę naukowych odkryć drugiej połowy XX w., jak ubogi jest w nią wkład komunizmu. A ten, co jest, ma prawie w
całości coś wspólnego z zapachem prochu. I popatrzcie na mapę polityczną świata na przykład ostatnich trzydziestu lat. Ile na niej przybyło granic z czerwonym drutem kolczastym!

Często słychać, że my stamtąd jesteśmy nieobiektywni, że mamy uraz do czerwonego koloru. Oczywiście, że go mamy. Tak jak ma uraz do rozpalonej płyty człowiek, który jej dotknął. Lecz kto lepiej zna prawdę o niej? On, który doświadczył jej właściwości, czy ten, który z
daleka obserwuje jej czerwień? Myślimy o waszej Europie, rozmawiamy o niej w domach, chcemy jej siły i wielkości. Dlatego że jesteście nam bardzo potrzebni. Silni, prosperujący i wolni jesteście dla ludzi stamtąd nadzieją, że przyszły świat nie musi być poszatkowany
zasiekami i wieżami strażniczymi (od Rosjan oddzielają nas takie same jak Niemców wschodnich od zachodnich), że jest ciągle szansa, by ich ubywało i by kiedyś znikły z naszych granic. Jesteście dla nas żywym przykładem lepszego porządku, nawet z waszymi
bezrobotnymi. Jesteście więc czymś bardzo ważnym, co zapobiega utrwaleniu w umysłach Europejczyków uwięzionych zrezygnowanego przekonania, że świat odrutowany jest naturalnym środowiskiem życia ludzi.

Jesteście też dla nas wsparciem, a w każdym razie chcielibyśmy, abyście nim byli. Człowiek w Europie Wschodniej jest w szczególny sposób samotny, naznaczony dotkliwym poczuciem opuszczenia. Może inaczej jest w Polsce, gdzie „Solidarność” ludzi połączyła, a stan wojenny nie zdołał ich znowu rozproszkować na jednostki. Lecz normą jest samotność. Nie taki zwykły brak bliskich wokół siebie, lecz samotność wobec ogromnej machiny państwowej, która jest wszędzie. Może zaatakować z każdej strony, odebrać wszystko, w niektórych krajach nawet własne dzieci. Nie ma przed nią żadnych środków obrony.

Wy możecie takim być. Wasz głos, wasze świadectwo, że te miliony ludzi na wschód od muru berlińskiego to są ciągle członkowie europejskiej społeczności. Nie to jest najważniejsze, czy nasi władcy wezmą pod uwagę wasze opinie, choć czasem się z nimi liczą.
Wasz głos, wasza pamięć mają znaczenie dla nas, choćby nie dawały żadnych skutków praktycznych. Są wsparciem, które ludzi tam ośmiela, umacnia w ich własnym pragnieniu, by uczłowieczyć świat, w którym żyją.

Wasz głos w naszych sprawach to także wasza obecność w tamtej części pojałtańskiej Europy – u boku ludów, a nie władców. Nie wiadomo, ile czasu przyjdzie nam, Europejczykom ze Wschodu, żyć bez wolności, która dla nas nie jest ideałem abstrakcyjnym, ale warunkiem, by żyć normalnie.

Lecz jeśli kiedyś tamta część kontynentu zacznie żyć normalnie, to nie wskutek reform oświeconych totalitarystów, lecz przez napór ludów. Waszej jedności, potęgi gospodarczej i obronnej oraz waszego przywiązania do całej Europy wolnej od murów i drutów – tego
pragnęlibyśmy my, którzy nie będziemy wybierać posłów do Parlamentu Europejskiego. Mając jednak zarazem nadzieję, że wybierzecie takich, którzy przybliżą nas choćby o maleńki krok do chwili, gdy razem będziemy wybierać parlament całej Europy.

„Le Monde”, 16 czerwca 1984
Gazeta Wyborcza, 06/06/2009

Wspomnienia Jeana Monneta

Prezentacja książki "Wspomnienia Jeana Monneta" wyd. Poltext

Jean Monnet – Honorowy Obywatel Europy – należy do grona najważniejszych postaci w historii Europy XX wieku. WSPOMNIENIA – w przekładzie Waldemara Kuczyńskiego – są pasjonującym freskiem historycznym przybliżającym polskiemu czytelnikowi zarówno jego postać, jak i historię integracji europejskiej.

Jak pokazują sondaże, większość Polaków jest zadowolona z tego, że jesteśmy w Unii Europejskiej. Czuje się w niej dobrze, ale czy dobrze ją czuje? Czy rozumie, czym jest Unia w ogóle i czym jest ona dla Polski i dla nas – Polaków?

Z pewnością doceniamy ją za swobodę poruszania się, podróżowania bez granic. Za to, że daje nam szansę kształcenia się, podjęcia pracy czy rozpoczęcia nowego życia tam, gdzie uznamy, że będzie nam najlepiej.

Faktem nie do podważenia jest również to, że dzięki funduszom pochodzącym z Unii Europejskiej nasza ojczyzna pięknieje i rozwija się.
Czy wszystkie aspekty przynależności Polski do Unii Europejskie uznawane są za pozytywne? Jakie są zagrożenia?
Jak można je ocenić przez pryzmat początków dziejowego procesu tworzenia zjednoczonej Europy?
Zdumiewająca jest historia życia tego człowieka z francuskiej prowincji, który stworzył fundamenty zintegrowanej Europy.
Zapraszamy na długi marsz z Jeanem Monnetem, które bardzo lubił długie marsze.

Jak pisze we wstępie prof. Aleksander Hall:
„Życie Jeana Monneta dowodzi, że naprawdę bywają zawrotne kariery, których nie zapowiadało w żaden sposób ani pochodzenie, ani wykształcenie jej bohatera”.
Książkę przełożył z języka francuskiego i opatrzył przypisami Waldemar Kuczyński.

Książka jest dostępna w sklepie Wydawnictwa Poltext.