Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!

2017 rok był dramatem także dla opozycji ulicznej (chodnikowej). Pamiętamy liczne podziały w obrębie środowisk opozycji pozaparlamentarnej, dewastację KOD-u. Ale przede wszystkim pamiętamy akt samospalenia Piotra Szczęsnego.

„I nikt za to nie odpowie: w środku miasta spłonął człowiek” – Marsz Milczenia i song Piotra Bukartyka

„Nie krzyczmy więc tego dnia „mordercy!”, choć Piotr Szczęsny pisał, że jego krew plami ręce tej władzy. Sprawmy zamiast tego, żeby dotarł do tych ludzi najgłębszy sens jego przesłania.” – apelowali Obywatele RP.

MOTTO: „Czemu nie to śpiewał śpiewak pięć lat wcześniej ??!!” … ktoś zawoła… Tamci to zrobili sobie… Piotr dla wszystkich dookoła.
Jacek Kleyff „Piotr S.”

„Niech się Polska przyśni Tobie”, Piotrze! – życzył – przecież nam wszystkim, żałobnikom – podczas pogrzebu ks. Adam Boniecki.

Byłem u Pana Piotra.Mariusz Malinowski

Opublikowany przez Video-KOD Piątek, 19 stycznia 2018

Jak mi minął rok 2017

Czytam w dzisiejszej Wyborczej:
Ankietowani przez CBOS Polacy ocenili rok 2017 jak najlepszy ze wszystkich dotychczasowych po 1989 r.
Aż o 11 punktów procentowych w porównaniu z ubiegłym rokiem wzrosła ocena 2017 r. dla Polski. Pozytywnie miniony rok ocenia prawie połowa – 49 proc. ankietowanych. Lepsze oceny miał tylko rok 1989 – pozytywnie oceniło go wówczas 62 proc. badanych. Najgorsze wyniki notowaliśmy w 2001 (8 proc.) i 1992 (9 proc.).

I myślę sobie:
a) albo nie jestem Polakiem
b) CBOS do mnie nie dotarł.

Niestety, dla mnie rok 2017 to przerażający okres, kiedy nie tylko z Wochenschau (niemieckie kroniki filmowe z końca lat 30-tych), które prof. Jerzy Bossak profetycznie pokazywał nam w Szkole Filmowej – mogę dowiedzieć się i poczuć jak wygląda na co dzień faszyzacja kraju.

Krok po kroku, coraz szybciej i bezczelniej władza zagarnia wszystko, co nam do godnego życia potrzebne.
Likwidacja niezależnego życia publicznego. (Sądy, konstytucja,trójpodział władzy itp. Itp).
O kolejnych haniebnych decyzjach tego monopartyjnego systemu dowiadujemy się codziennie.
Powoli przyswajamy te niepohamowane działania.
To jest najgroźniejsze.
I jeszcze totalny brak wyobraźni moich rodaków.
Führer też został wybrany w demokratycznych wyborach.
Życzę Prezesowi, żeby lepiej skończył.
To moja przestroga, nie tylko dla Prezesa, na 2018 rok.

Dwa obrazy – dwa przekazy

Późne lato 2017. Telewizja pokazuje porządnie wysprzątany pokój. Na kanapie siedzi ojciec z piątką dzieci, ubranych czysto, w starannie wyprasowanych ubraniach. Matki tego grona, autorki tej czystości i staranności, nie widać. Zapewne przez zmęczenie nie pasowała do obrazu szczęśliwej rodziny i poproszono ją, żeby posiedziała w kuchni.

Ojciec mówi poważnie, spokojnym głosem, jakie są przyczyny, dla których popiera Prawo i Sprawiedliwość.

Zapamiętałam te słowa tak: Widzę, że praca w kraju jest. Porządek jest. Pomoc na dzieci jest. Tamci, co rządzili poprzednio, to tylko kradli…

Nie przyszło człowiekowi do głowy, że nowe władze, aby natychmiast po zwycięstwie wyborczym móc rozdawać pieniądze, musiały je znaleźć w skarbie państwa, zgromadzone i zaoszczędzone przez rządzących poprzedników. Gdyby Polska była rozkradziona, nie byłoby czym gospodarzyć i czego rozdawać.

Ale propaganda prawicowa kreuje inny obraz. Utrwalony wedle niej taki jest pogląd wyborców Prawa i Sprawiedliwości: tylko my, katolicy, jesteśmy uczciwi, pozostali, całe to lewactwo, tylko kradli. Takimi samymi słowami odezwali się na sławetnej konferencji prasowej niszczyciele KOD.

Obraz drugi. Idę pod Pałac Kultury w Warszawie. Mglisty, choć ciepły, październikowy wieczór. Od strony Złotych Tarasów słychać muzykę. Spaceruje młodzież. Od Patelni przed Metrem Centrum też dochodzi jakieś granie.

Podnóże trybuny na wprost głównego wejścia słabo oświetlone. Stoją znicze, może ze dwie setki. Co chwilę podchodzi ktoś, dostawia znicz, chwilę postoi i odchodzi. Wiemy, że Piotr Szczęsny, który tu przed dwoma tygodniami podpalił się, zostawiając list – testament obywatelski dla nas, dogorywa w szpitalu.

Czyjaś ręka pracowicie spisała na dużej planszy słowa:
Ja, zwykły, szary człowiek, wzywam was was wszystkich – nie czekajcie dłużej! Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej,zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności. A ja wolność kocham nade wszystko, dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziemy czekać aż wszystko zrobią za nas politycy, bo nie zrobią. Obudźcie się, jeszcze nie jest za późno!

Czytałam te słowa, patrzyłam na spokojnie toczące się dookoła życie i miałam przykre poczucie bezradności. Mam je do dziś, chociaż staram się mu nie poddawać. Najgorszą rzeczą, jaka nam się może przytrafić, to wiara we własną klęskę.

Nie takie potęgi, jak ta, która nam krok po kroku zabiera wolność, słabły i dawały się pokonać. W miarę słabnięcia efektu rozdawania pieniędzy i krzywdzących poczynań władz, takich jak odbieranie ludziom emerytur w ramach dekomunizacji czy podniesienie wieku emerytalnego rolnikom, niezadowolonych przybędzie…

Poza wszystkim, jest jeszcze Unia Europejska i jej trybunały, ku którym władza Jarosława Kaczyńskiego i jego partii nie sięga.

Minął rok…

Kiedy Halina Kuczyńska poprosiła mnie, bym podzielił się z Wami swoimi wspomnieniami z minionego roku, zakłopotałem się – działo się przecież tyle, że trudno z mnogości zdarzeń wyekstrahować te najważniejsze, każdy tydzień przynosił zwroty w akcji, których Hitchcock mógłby Obozowi Dobrej Zmiany pozazdrościć. Napięcie ciągle rosło…

Jednak udało się – trzy wątki chciałbym wspomnieć, każdy z nich ma swoje równorzędne dla rozwoju wydarzeń, także w przyszłości, znaczenie.

Skończony demontaż Trybunału Konstytucyjnego

Nie wszystko załatwiono w 2016 roku, gdy w grudniu odszedł po zakończeniu kadencji Andrzej Rzepliński. Na swoim miejscu pozostał wszak znienawidzony przez PiS wiceprezes Stanisław Biernat, którego kadencja upłynąć miała w czerwcu. Powołana przeze prezydenta niezgodnie z PiS-owską ustawą mgr Julia Przyłębska słusznie uznała, że tę przeszkodę trzeba usunąć. Jak? Zgodnie z kodeksem pracy – wysyłając na zaległy urlop. Zaś pozostałym sędziom, tym wybranym zgodnie z konstytucją i ustawami, utrudnił uczestnictwo w orzekaniu prokurator generalny – Zbigniew Ziobro. Też magister. To pewnie duża frajda, gdy słaby magister może pomiatać profesorami. Frajda psychopaty…

Nędza nowego, zdeformowanego Trybunału z całą jaskrawością ukazało postanowienie (nie ma określenia na decyzję nielegalnego, z punktu widzenia litery Konstytucji – rozstrzygnięcia) z 24 października 2017 r. o odrzuceniu wniosku Adama Bodnara o wyłączenie ze składu orzekającego w sprawie K 1/17 dr. hab. Mariusza Muszyńskiego i prof. Henryka Ciocha. Skład z ich udziałem orzekł, że mają dalej orzekać. Inaczej mówiąc Cioch i Muszyński orzekli, że Cioch i Muszyński zostali właściwie wprowadzeni do Trybunału. W ten sposób wyprowadzili nas z europejskiej kultury prawnej, negując podstawową jej zasadę – nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. Ma to fundamentalne znaczenie dla innych wyroków, które będą z tego właśnie powodu kwestionowane, jako „non est”.

Wykańczaniu Trybunału, co było warunkiem kolejnych deform państwa coraz wyraźniej zaprowadzających policyjny porządek w państwie, towarzyszyła walka o Sąd Najwyższy, Krajową Radę Sądownictwa i sądy powszechne.

Bez uczciwych, bezstronnych, niezależnych sądów nie ma mowy o pełnej demokracji i przestrzeganiu podstawowych, gwarantowanych przez konstytucję praw obywatelskich. W tym kontekście moja pamięć zatrzymała dwa bardzo ważne wydarzenia: łańcuch światła 21 lipca, który w całym kraju zgromadził setki tysięcy ludzi, manifestujących swoje przywiązanie do równowagi władz, niezawisłości sędziów i zaufanie do takich osób, jak I Prezes Sądu Najwyższego, prof. Małgorzata Gersdorf, która w swoich wystąpieniach dawała wyraz sprzeciwu wobec planów i czynów Prawa i Sprawiedliwości.

Dlatego tak przykry był ogłoszony jesienią jej projekt wprowadzenia do Sądu Najwyższego ławników, „którymi mogą być również osoby duchowne posiadające odpowiednie kwalifikacje zawodowe.”

Późniejsza rozpaczliwa walka M. Gersdorf z prezydencko-pisowkim projektem ustawy o Sądzie Najwyższym nie mogła zrównoważyć utraty szacunku spowodowanego niewydarzonym i nieprzemyślanym projektem. Zwłaszcza, że został całkowicie zlekceważony i przemilczany przez obóz władzy.

Trzeci wątek, który uważam za istotny, to wydarzenie po stronie opozycji – wypadnięcie Komitetu Obrony Demokracji na margines, co kwitowałem swoimi tekstami w Studio Opinii, ale najlepiej – bo skrótowo – w komentarzu pod jednym z nich skomentował „Narciarz”:

„Trzeba zaakceptować fakty. Taki rząd, jacy obywatele. Taka opozycja, jacy obywatele. To dotyczy także KODu. Taki KOD, jacy obywatele. Kłótliwi. Titanic tonie, a oni się sprzeczają o stolik w restauracji z najlepszym widokiem na wodę w sąsiednim pokoju. A powinni razem naprawiać szalupę.”

No właśnie, mam nadzieję, że nie tylko KOD, Obywatele RP, Akcja Demokracja, Odnowa, Inicjatywa Wolne Wybory oraz cała opozycja w 2018 roku ze zdwojoną energią wspólnie zabierze się do naprawy ORP „Polska”.

Rok skończony – rok zaczęty

Rok miniony był tak dobry gospodarczo, jak był zły w polityce. Rok 2018 będzie pierwszym wyborczym sprawdzianem nowej władzy – jesienią wybieramy samorządy.

Od stycznia do grudnia, z przerwami, trwały demonstracje w obronie niezawisłości sądów i niezależności sędziów. Bezskuteczne. Za uczestnictwo w nich kilkuset obywateli zostało ukaranych, dalsi czekają na wynik prowadzonego przeciw nim postępowania, a trybunały poddane zostały rządowej kontroli.

Finał roku 2017 przyniósł nowego premiera i zapowiedź zmian w rządzie . Jednak zanim one na początku stycznia 2018 nastąpiły, premier Mateusz Morawiecki pojechał w pierwszą podróż, do Torunia, do księdza Rydzyka, z prośbą o błogosławieństwo i o dalszą pomoc potęgi medialnej tego redemptorysty.

Potęga ta jest wielka. Sondaż CBOS ogłoszony 4 stycznia, przyniósł glorię dla rządów Prawa i Sprawiedliwości: obywatele obdarzani pieniędzmi z programu 500+, karmieni propagandą Radia Maryja i telewizji Trwam na przemian z rządową telewizją, wierzą, że w kraju dzieje się wspaniale Uznali rok 2017 najlepszym rokiem od przełomu 1989.

Tymczasem w Brukseli tracą do nas cierpliwość, widząc systematyczne naruszanie w Polsce zasad praworządności, dodatkowo obrażani fochami byłej premier Beaty Szydło, pisowskich europarlamentarzystów i znanego już z zamiłowania do brutalnych odezwań ministra Szyszki, w rozprawach o wycinkę Puszczy Białowieskiej przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu obrażającego sędziów.

Jakkolwiek nie należy do obyczaju naszego rządu poczuwać się do winy w sprawach naruszania zasad demokracji, jednak uruchomienie artykułu 7-go przeciwko Polsce jest niewygodne dla rządzących i nowy premier oraz nowy szef dyplomacji starają się posługiwać językiem bardziej kulturalnym. To oczywiście nie wystarczy aby dalsze procedury dyscyplinujące Polskę zatrzymać. Potrzebne jest zyskanie sojuszników. Premier odbył pielgrzymkę do Budapesztu z prośbą o wsparcie.

Przespacerował się po dywaniku przed kompanią honorową wojska i kilka łaskawych słów od Victora Orbana usłyszał.
Tak wygląda znak czasu. Nasi premierzy nie do Moskwy, jak w PRL, nie do Rzymu, jak w III RP, ale do stolicy Węgier jeżdżą z symbolicznymi wizytami, ograniczonej do sfery języka. Polska polityka w rękach dziwnego człowieka z Żoliborza karleje. Czas wystąpienia Lecha Wałęsy przed obiema izbami amerykańskiego parlamentu, zaczynającego dumnymi słowami „My-naród” opowieść o obaleniu komunizmu w Europie środkowej, pozostaje pięknym, ale historycznym wspomnieniem.

Dziś Polska jest kłopotem Europy, a dla nas, obywateli, powodem do obaw i zażenowania.

Mając zgodę prezesa na zmiany w rządzie, Mateusz Morawiecki zdymisjonował najbardziej szkodliwych i mocno znienawidzonych ministrów, w tym niesławną trójcę : Antoniego Macierewicza, ministra Obrony, Konstantego Radziwiłła, ministra Zdrowia, oraz Jana Szyszkę od Środowiska. Ci trzej wyrządzili duże szkody powierzonym im : Armii, Służbie Zdrowia i Przyrodzie.

Nie zmienia to niczego, gdyż wybrani nowi nominaci są tą samą kierowani ręką i będą postępowali tak, jak poprzednicy. Widać to z ich pierwszych poczynań i wypowiedzi.

Wrażenie zmiany, ograniczone de sfery języka, powstało na propagandowy użytek . Krajowy, dla ocieplenia wizerunku przed wyborami, zagraniczny – dla złagodzenia nastrojów niesmaku w Brukseli… Dla nas, tubylców, stare dzieje. Zakończono prace nad ordynacją wyborczą, dającą pełny nadzór nad przebiegiem i liczeniem wyników wyborów – politykom rządzącej partii.

Nie kończy się prac na budżetem . Zapewne celowo . Sondaże są tak dla PiS korzystne (ponad 40 procent poparcia!), że może zamiarem rządzących jest niezatwierdzenie budżetu, aby skorzystać z okazji rozwiązania parlamentu? Nowe wybory przy tak wysokim społecznym poparciu mogą dać większość konstytucyjną. Nowa konstytucja, to koniec wypominania władzy, że poprzednią nieustająco łamała… Nęcące to rzeczy, chociaż ryzykowne, i być może są nam szykowane.

Przeszkód nie widać. Opozycja nie jest w stanie nawet zagłosować nad projektem obywatelskim w sprawie edukacji seksualnej, dostępności antykoncepcji oraz liberalizacji przepisów aborcyjnych. Zabrakło 9 głosów, aby projekt przeszedł do dalszych nad nim prac w komisjach. Praca tysięcy kobiet nad zbieraniem podpisów poszła na marne. Jednym posłom się głosować nie chciało, inni się bali, choć nie wiadomo, czego?

Zapytaliśmy naszych czytelników o ich ocenę minionego roku i o przewidywania, co też nam przyniesie rok zaczęty. Sporo osób odmówiło, obawiając się utraty pracy, albo innych represji. Inni, bo nie uznali za ważne napisanie do tak skromnego medium. To także znak czasu. Wiadomo, że kiedy umiera wolność, jej miejsce zajmuje strach, a ludzie muszą żyć i chronić swoje rodziny. Trudno mieć o to do nich pretensje.

Trochę osób jednak odpowiedziało. Przeczytajcie, bo to ciekawe teraz, a będzie jeszcze ciekawsze za rok.

Nauczyciele, walczcie o swoje!

Rozmowa na temat sytuacji polskiej edukacji w drugim miesiącu wdrażania reformy PiS.
Rozmawiają: Maciej Kania, redaktor naczelny „Naszego Czasopisma” i Dominik Linowski, sekretarz .Nowoczesnej ds. edukacji.
Dominik Linowski jest ekspertem ds. edukacji i oświaty, specjalistą z zakresu zarządzania i prawa oświatowego, ma kilkunastoletnie doświadczenie w szkoleniu dyrektorów placówek oświatowych, nauczycieli oraz administracji publicznej. Jest wykładowcą akademickim, autorem licznych publikacji z zakresu zarządzania i oświaty – od „Harvard Business Review” aż po „Dyrektora Szkoły”.
Rozmowę dla serwisu „Na Czatach” zarejestrował Przemysław Wiszniewski.

Cała nadzieja w buncie młodzieży

Na Czatach o reformie edukacji polska szkoła rozwój młodzieży gimnazja

Łukasz Ługowski, dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii Kąt, opowiada o gimnazjach, dlaczego wprowadził je minister Mirosław Handke, i jak tamtą reformę edukacji przygotowywała Irena Dzierzgowska.
Powrót gimnazjów, którego nie byliśmy entuzjastami, okazał się po latach wielce zbawienny dla całego systemu edukacyjnego. Wyodrębniony został bowiem wiek wyjątkowo trudny w toku rozwoju osobowości, stworzone zostały warunki, by uczniów w tym wieku otoczyć właściwą opieką dydaktyczną  wychowawczą, wykształcone zostały kadry pedagogiczne, wyspecjalizowane w tym specyficznym podejściu. To wiek trudny, bo zbuntowany. Cała nadzieja zatem w młodzieży, że się zbuntuje i odrzuci te elementy szkolnych programów, które nachalnie trącą indoktrynacją, narzucane na siłę, prymitywnie krępujące wolność myślenia młodego człowieka.

Reforma edukacji – powrót do PRL

Krystyna Starczewska Halina Flis-Kuczyńska nie dla reformy edukacji Na czatach

„Badania wskazują, że średni poziom agresji w szkołach podstawowych i gimnazjach jest porównywalny, przy czym największy problem z agresją uczniów mają obecnie nauczyciele klas szóstych. Poziom przemocy w gimnazjach stale się zimniejsza, powrót do starego, dwustopniowego systemu szkolnego znowu ją nasili – mówi Krystyna Starczewska, prezes Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej, w wywiadzie udzielonym Krytyce Politycznej.” Krystyna Starczewska: powrót do PRL-owskiego systemu oświaty uważam za szkodliwy.

„System edukacji oparty na trzech zasadach – monopolu państwa w organizacji i kontroli szkół, „jedynie słusznej” ideologii w nauczaniu oraz autorytarnym wychowaniu z elementami militarnymi – jest typowy dla wszystkich reżimów autorytarnych. Występował również w hitlerowskich Niemczech. A teraz usiłuje się przywrócić go w Polsce. Pytanie – w jakim celu.” SZKOŁA HIPOKRYZJI

W rozmowie z Haliną Flis-Kuczyńską, redaktor naczelną serwisu publicystycznego „Na czatach”, Krystyna Starczewska rozwija ten temat. Ale nie tylko. Zaczyna od swoich bogatych doświadczeń zawodowych w szkole, by następnie krytycznie odnieść się do wdrażanej właśnie reformy.

W lakonicznej jak na tak bogaty życiorys notce biograficznej Krystyny Starczewskiej czytamy:

Ukończyła Wydział Polonistyczny UW. Pracowała m.in. w VII Liceum Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego. Doktoryzowała się w Instytucie Filozofii UW w 1971; przez lata pracowała w Polskiej Akademii Nauk. Zajmowała się twórczością Jerzego Szaniawskiego i dziełem Janusza Korczaka; psychologią humanistyczną i feminizmem.
Przed 1989 brała udział w opozycji demokratycznej, współpracowała z KOR-em, od kwietnia 1978 była członkiem Towarzystwa Kursów Naukowych, w latach 1982-1989 redagowała podziemny dwutygodnik KOS. W 1989 brała udział obradach podzespołu do spraw oświaty, szkolnictwa wyższego, nauki i postępu technicznego w ramach obrad Okrągłego Stołu.
W 1989 poświęciła się tworzeniu „Bednarskiej” – I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie przy ulicy Bednarskiej oraz 20 Społecznego Gimnazjum w Warszawie przy ulicy Raszyńskiej, którego obecnie jest dyrektorką.
21 września 2006 została odznaczona przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Od 2007 należy do Rady Programowej reaktywowanego przez Stefana Bratkowskiego Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”.

Piątka na Czatach (3)

Kolejne wydanie NaCzatach.pl mówi o destrukcji systemu edukacji zaserwowanej nam przez partię rządzącą dla niepoznaki nazywaną reformą edukacji. To trzecie wydanie naszego serwisu publicystycznego. Proponujemy Państwu rzetelną informację i pogłębioną analizę. W świecie pędzących newsów i kilkugodzinnych sensacji chcemy lepiej zrozumieć ważne sprawy, które się wokoło nas dzieją. Chcemy je zrozumieć razem z Państwem.

Wierzymy że razem, zatrzymując się na chwilę i podejmując pogłębioną refleksję, możemy zbliżyć się do prawdy. Zwłaszcza, że do współpracy udaje nam się zaprosić osoby, które poruszane tematy znają naprawdę dogłębnie i od wielu lat.

Liczymy, że zostaniecie Państwo z nami, mimo że nasze wydawnictwo nie jest na razie regularne. Zaczęliśmy jako piątka znajomych, którzy uznali, że trzeba się sprzeciwić zalewowi pseudo-informacji i manipulacji podpieranej ideologią.

Edukacja to przyszłość społeczeństwa. Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie – mówił w XVI wieku Jan Zamoyski. Czy uda się partii i politykom wychować nowego człowieka, uformowanego na ideologiczne zamówienie, na podstawie zmanipulowanej informacji i programów nauczania podporządkowanych dążeniu do władzy i poszerzaniu wpływów. Nie pierwszy to raz w historii Polski ktoś próbuje nas w ten sposób uformować. W czasie zaborów to rodzice uczyli swoje dzieci prawdy, kultury, języka. Podczas okupacji organizowano tajne komplety. W PRL-u prawda była przekazywana przez podziemne wydawnictwa, pamięć rodziców i dziadków, nielicznych odważniejszych nauczycieli.

Jak będziemy sobie radzić teraz? To się okaże. Ale jedno już wiemy z doświadczenia – na pewno nie damy się uformować. Homo sovieticus u nas się nie uformuje. Bo wolność i niezależność mamy w genach.

A jednak warto wiedzieć, co nam rządzący szykują. Nam, naszym dzieciom i wnukom. Tak łatwiej będzie się nam przygotować i ochronić to, co najważniejsze. Dlatego przedstawiamy Państwu rzetelne opracowania na temat faktycznego kierunku zmian w systemie edukacji narzuconych nam przez partię wbrew woli rodziców, nauczycieli i dzieci.

A kim my jesteśmy? Oto nasza piątka:
Halina Flis-Kuczyńska – redaktor naczelna
Danuta Kuroń – patronat
Mateusz Kijowski – redaktor prowadzący
Paweł Barański – sekretarz redakcji
Przemysław Wiszniewski – wydawca

O edukacji, jak ją reformować należy, a jak nie należy

Na czatach reforma edukacji psycholog społeczny

O reformie edukacji min. Zalewskiej z PiS-u rozmawiają Barbara Malak-Minkiewicz i Jerzy Wiśniewski.
Barbara Malak-Minkiewicz jest pracowniczką International Association for the Evaluation of Educational Achievement z siedzibą w Amsterdamie, koordynatorka międzynarodowych badań porównawczych nad efektywnością edukacji (więcej: Encyklopedia Solidarności).
Jerzy Wiśniewski jest prezesem Evidence Institute ekspertem w dziedzinie edukacji, pełnił funkcję dyrektora generalnego MEN w czasach pierwszej reformy edukacji, wprowadzającej m.in. gimnazja, które teraz są likwidowane (więcej: Evidence Institute).

Rozmówcy omawiają problematykę edukacji w perspektywie szerszej, aniżeli tylko zawężona do krajowej, w kontekście europejskim, a nawet światowym. Wskazują na podobieństwa różnych problemów występujących w szkołach niezależnie od miejsca, problemów, które udaje się rozwiązać w różny sposób, reformując szkolnictwo. Rzadko jednak zdarza się, by reforma, tak jak to się dzieje obecnie w Polsce, zamiast rozwiązywać problemy, tylko je pogłębiała i stwarzała kolejne.