30 pytań o kornika, leśników i ekologów w Puszczy Białowieskiej

Naukowcy odpowiadają na najczęstsze pytania i wyjaśniają jak jest naprawdę:

Część 1. O korniku
1. Dlaczego Puszcza Białowieska jest cenna?
– znaczne jej fragmenty są prawie nietknięte siekierą, jest tu dużo starych drzew i występują rzadkie gatunki, a ekosystem jest
kształtowany przez czynniki naturalne, niemal tak jak tysiące lat temu. To jedyne takie miejsce w Europie, dlatego przyrodnicy na
zachodzie znają ten las i bardzo nam go zazdroszczą. 17% polskiej części Puszczy to Białowieski Park Narodowy.

2. Co to jest kornik?
– pełna nazwa to kornik drukarz (Ips typographus). To 5-milimetrowy chrząszcz. Potrafi latać i rozwija się w świerkach.

3. Jak kornik zabija świerki?
– atakuje osłabione drzewa. Przegryza się przez korę i składa jaja, wykluwające się z nich larwy żerują niszcząc tkanki drzewa. Drzewo
się broni produkując żywicę, ale jeśli korników jest dużo – zamiera.

4. Czy wcześniej nie było kornika w Puszczy?
– kornik jest tu od tysięcy lat i jego obecność jest całkowicie naturalna. W ciągu ostatnich 100 lat obserwowano kilka większych
jego pojawów (gradacji). Ale każdorazowo zabija tylko część świerków i nie zagraża Puszczy.

5. Dlaczego mamy gradację kornika w Puszczy?
– jest ona zjawiskiem naturalnym, ale sprzyja jej działalność leśników, którzy latami wycinali drzewa liściaste i sadzili świerki. Dodatkowo
przez dziesięciolecia odwadniano Puszczę (także na Białorusi) żeby łatwiej prowadzić gospodarkę leśną, co osłabiło świerki mające
płaski system korzeniowy. W efekcie pojawiło się dużo świerków w gorszej kondycji – to raj dla kornika, stąd gradacja.

6. Czy kornik jest szkodnikiem?
– w lasach gospodarczych kornika traktuje się jak szkodnika, bo zagraża produkcji drewna, więc się z nim walczy. W tym celu trzeba
wyciąć minimum 80% zaatakowanych drzew i wywieźć je z lasu, zanim kornik zdąży z nich wylecieć i zaatakować kolejne.

7. A jaka jest rola kornika w Puszczy Białowieskiej?
– diametralnie inna: nie jest szkodnikiem lecz naturalnym elementem, ułatwiającym zmiany lasu, wynikające ze zmian klimatu.
W Puszczy jest więcej świerków niż być powinno, więc część, prędzej czy później, musi zginąć. Kornik usuwa ich nadmiar, naprawiając
błędy leśników, i zostawia te najlepiej dostosowane. Zatem walka z kornikiem nie tylko nie jest potrzebna, ale wręcz szkodzi Puszczy.

8. Czy wycięcie zaatakowanych drzew ograniczy gradację kornika?
– to zupełnie nierealne. Kornik ma 5 milimetrów i umie latać, las jest ogromny, a świerki rozrzucone po całym obszarze. Więc nie da się
znaleźć wszystkich zaatakowanych drzew w odpowiednim terminie, a wycinanie części nie ma sensu. Poza tym, część świerków rośnie na
Białorusi i w Parku Nar. (to 2/3 Puszczy), a tam nie da się ich wyciąć. Więc metoda wycinania świerków jest skazana na porażkę i leśnicy
to nieoficjalnie przyznają. Poza tym jest to metoda bardzo szkodliwa.

9. Dlaczego wycinka jest szkodliwa?
– bo to kuracja gorsza od choroby. Wycinki robi się wiosną i latem, gdy w całym lesie jest dużo młodych zwierząt (np. piskląt w
dziuplach) i są one masowo zabijane przez maszyny dokonujące wycinek, rozjeżdżane traktorami. Te które nie zginą uciekają
płoszone hałasem, obecnością samochodów wywożących drewno. O ile możemy to tolerować w lasach gospodarczych, o tyle w Puszczy
Białowieskiej w żadnym wypadku, bo występuje tu wiele rzadkich i chronionych gatunków. Tym bardziej, że nie ma takiej potrzeby –
patrz punkt 7.

10. Dlaczego leśnicy chcą wycinać zaatakowane świerki?
– po pierwsze, wycinają zaatakowane przez kornika świerki, bo chcą ograniczyć jego gradację, jak robią to w lasach gospodarczych, nawet jeśli miałoby to zaszkodzić rzadkim gatunkom i skutkować utratą bioróżnorodności Puszczy. Po drugie, wycinają suche świerki, by
sprzedać pozyskane w ten sposób drewno.

11. Kornik zabije wszystkie drzewa i powstanie step.
– kornik atakuje starsze świerki, drzew liściastych i młodych świerków nie atakuje nigdy. Po drugie, Puszcza sobie świetnie radzi bez naszej
pomocy i na miejsce każdego suchego świerka błyskawicznie pojawia się wiele młodych drzew. W glebie są miliardy nasion, które czekają
aż zwolni się miejsce „na górze”. Gdy jakieś dorosłe drzewo zamiera, od razu kiełkują, aby po kilkunastu latach mieć 10 metrów wysokości.
W Puszczy, w miejscach zabitych świerków samoistnie odnawia się las. No chyba że jeździł tam ciężki sprzęt…

12. Leśnicy jednak wycinają suche świerki…
– tak, i tym samym… pomagają kornikowi! Gdy kornik zabije drzewo, opuszcza je. Więc nie ma sensu go wycinać. Ale w tym suchym
drzewie rozmnaża się tysiące organizmów, w tym wrogowie kornika, którzy potem na niego polują. Gdyby leśnicy naprawdę chcieli
walczyć z kornikiem, nie tknęliby żadnego suchego świerka, bo to jak podkładanie nogi policjantowi, który goni złodzieja. Tymczasem
wycinają ich tysiące! Po co? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to… może sami ich zapytajcie.

13. Suche drzewa są niebezpieczne dla ludzi.
– ale mniej niż strome zbocza w Tatrach. Suchy świerk może stać wiele lat, w końcu jednak się przewróci, dlatego w czasie silnego
wiatru ograniczany jest ruch turystyczny w Puszczy. W Parku Narodowym, gdzie jest dużo martwych drzew i tysiące turystów, nikt
nie ucierpiał. Poza tym, suche świerki blisko domów i dróg można ściąć dla bezpieczeństwa ludzi i nikt nie będzie protestował –
przyrodnicy nie są wariatami. Ale nie ma powodu by wycinać tysiące suchych drzew w głębi lasu i wywozić je do tartaków, bo to nie ma
nic wspólnego z bezpieczeństwem, tylko zarabianiem pieniędzy i niszczeniem różnorodności biologicznej!

14. Ekolodzy blokowali wycięcie pierwszych zaatakowanych świerków kilka lat temu, stąd inwazja kornika. 
– leśnicy ok. dwukrotnie zwiększyli ilość świerka w gospodarczej części Puszczy, co musiało doprowadzić do gradacji kornika i
wycięcie tych, czy innych, drzew nic by nie zmieniło – gradacji nie dało się zapobiec. Jest to zjawisko naturalne i pożądane.

15. Puszcza wygląda jak cmentarzysko, bo tyle tu martwych drzew.
– korniki zabiły ok 8% drzew, więc nic nie zagraża Puszczy jako całości. Nasze wyobrażenia o prawdziwym lesie są fałszywe, bo znamy
głównie lasy gospodarcze, a tam martwe drzewa są szybko usuwane. Ale w prawdziwej Puszczy jest ich dużo. I bardzo dobrze, bo są ważne
– powstają w nich dziuple dając schronienie ptakom i nietoperzom, w martwym drewnie żyją bezkręgowce, grzyby, itd. Właśnie dlatego
w Puszczy jest tyle rzadkich gatunków.

16. Przykład Lasu Bawarskiego pokazuje, że trzeba ciąć.
– las ten jest doskonałym przykładem na nieskuteczność działań leśników. Najpierw sztucznie nasadzono tam świerki, więc zabił je
kornik, ale teraz zaczyna rosnąć tam prawdziwy las, bez ingerencji ludzkiej. Zatem natura sama sobie dała radę. Znamy badaczy z Lasu
Bawarskiego, podpisali oni apel o ochronę Puszczy Białowieskiej.

17. Co zatem należy zrobić?
– zostawić Puszczę w spokoju, prowadzić monitoring i badania. Największym zagrożeniem dla niej jest ingerencja człowieka. Kornik
zabije jeszcze trochę świerków, potem zmniejszy swoją liczebność, a Puszcza będzie w znacznie lepszym stanie, niż po masowych
wycinkach. Martwe świerki z czasem się rozłożą, a ich miejsce zajmą młode drzewa, w tym również świerki, które licznie się pojawiają, i
sytuacja się ustabilizuje. Zatem cała Puszcza powinna być Parkiem Narodowym.

Część 2. O leśnikach i ekologach
18. Jakie są strony w tym sporze?
– przeciwko wycinkom jest część lokalnych mieszkańców, niemal cały świat naukowy, organizacje pozarządowe chroniące przyrodę. Także
część leśników, którzy rozumieją, że wycinki są bez sensu. Pozostali leśnicy, głównie ci na wysokich stanowiskach, popierają wycinki, a
także minister środowiska, nieliczni naukowcy (na ogół związani z Lasami Państwowymi), oraz część ludności lokalnej, niedostrzegająca potencjału turystycznego Puszczy.

19. Kto zyskuje, a kto traci na całej awanturze?
– lokalna ludność traci dochody z turystyki, nauka traci możliwość badania naturalnych procesów. Wizerunkowo bardzo tracą zwykli
leśnicy, bo są postrzegani jako bezmyślni dewastatorzy Puszczy – złe decyzje podejmowane przez ich zwierzchników odbijają się na nich.
Traci też całe społeczeństwo, bo Puszcza to nasze wspólne dobro. Natomiast wąskie grupy związane z Lasami Państwowymi, zajmujące
się wyrębem i obrotem drewnem, mogą na wycinkach zyskiwać finansowo.

20. Cała lokalna ludność domaga się wycinek.
– nieprawda. Ogromna część lokalnej ludności żyje z turystyki (sprawdź w StreetView ile jest kwater turystycznych w Białowieży),
bo Puszczę odwiedza mnóstwo ludzi. Ale nie po to by podziwiać stosy pociętych drzew, warkot pił albo defiladę ciągników wlokących pnie
po leśnych drogach. Poza tym, gdy leśnicy już wytną stare drzewa i posadzą młode w rządkach, to Puszcza nie będzie atrakcyjna dla
turystów. Zatem wycinki obniżają ruch turystyczny, co budzi sprzeciw mieszkańców. Co więcej, ochrona Puszczy tworzy wiele
miejsc pracy w turystyce i usługach: jeden hotel zatrudnia tylu ludzi, ile trzy puszczańskie nadleśnictwa, które zresztą są deficytowe.

21. Ludności brakuje drewna przez ograniczenia w wycince.
– lokalna ludność ma problem z kupnem drewna, bo leśnicy sprzedają je zewnętrznym odbiorcom. Ochrona Puszczy nie oznacza zakazu
wycinania, przeciwnie – przyrodniczo mniej cenna część Puszczy powinna zapewniać drewno na lokalne potrzeby.

22. Ekolodzy chcą zamknięcia Puszczy.
– przeciwnie; to przecież ekolodzy organizowali spacery po Puszczy i zapraszali do jej odwiedzania. Prowadzą też edukację przyrodniczą,
a naukowcy upowszechniają wiedzę o Puszczy. Tymczasem Lasy Państwowe ustanowiły całkowity zakaz wstępu do znacznej części
Puszczy, nawet tam gdzie nie ma martwych drzew, co doprowadziło do protestów lokalnej ludności, żyjącej z turystyki.

23. Zakaz wycinek w Puszczy to pomysł lewaków.
– większość naukowców będących zdecydowanymi przeciwnikami wycinek nie ma nic wspólnego z ideologią lewicową. Zresztą ideologia nie ma tu nic do rzeczy – czy idąc do stomatologa zastanawiasz się nad jego poglądami? Tu ważne są fakty i wiedza naukowa, a argument ideologiczny wskazuje na brak innych.

24. W Białowieży protestują tylko eko-oszołomy bez żadnej wiedzy.
– jeśli czytasz taką opinię, są dwie możliwości: jej autor dał się oszukać, albo sam oszukuje. Przeciw wycinkom protestuje prawie
cały polski świat naukowy (1,2,3,4,5,6). Polscy naukowcy z Polskiej Akademii Nauk i najlepszych uczelni, od kilkudziesięciu lat badający
przyrodę Puszczy, są przeciw wycinkom, bo wiedzą jak są szkodliwe. Również eksperci spoza Polski są zgodni, że nie należy wycinać
świerków. Protestują też organizacje pozarządowe, blokując ciężki sprzęt, gdy zaczynają się wycinki najcenniejszych fragmentów i
głównie one przebijają się do mediów. Protestują też tysiące zwykłych ludzi w tym zza granicy.

25. Eksperci od ochrony przyrody mówią, by zwalczać kornika.
– a potrafisz wymienić choć jednego? Nie, bo to kolejny mit. Niektórzy naukowcy związani z przemysłem drzewnym, na przykład
zajmujący się pilarkami, są zwolennikami zwalczania kornika. Ale w żadnym razie nie są ekspertami od ochrony przyrody. Niemal
wszyscy liczący się naukowcy zajmujący się ochroną przyrody (ci, prowadzący własne badania i publikujący prace naukowe w dobrych
anglojęzycznych czasopismach) są przeciwko wycinaniu świerków.

26. Leśnicy wiedzą najlepiej, co robić w Puszczy.
– unikatowość Puszczy polega właśnie na braku ingerencji leśników. Leśnicy szkolą się jak gospodarować lasem, by produkować dobrej
jakości surowiec drzewny. Ale na ochronie przyrody znają się mniej niż naukowcy, bo edukacja leśników jest ukierunkowana na
produkcję. Zatem to naukowcy mają odpowiednie kompetencje by decydować jak chronić Puszczę, nie leśnicy. To przede wszystkim
naukowcy prowadzą w Puszczy badania, na przykład monitoring ptaków od 40 lat. Znasz takie badania prowadzone przez leśników?

27. Leśnicy muszą zwalczać kornika, bo takie są przepisy.
– takie są przepisy w lasach gospodarczych. Zatem dlaczego nie chcą rozszerzenia Parku Narodowego na całą Puszczę? Żalą się, że muszą
ciąć, a równocześnie sprzeciwiają się rozwiązaniu, które ten obowiązek z nich zdejmuje. Podejrzane, prawda? Zróbmy park narodowy w całej Puszczy, a problem zniknie – naukowcy, przyrodnicy i 3/4 Polaków jest za.

28. Czym jest obiekt UNESCO i dlaczego jest problemem?
– Lista Światowego Dziedzictwa UNESCO to obiekty najcenniejsze w skali świata. Puszcza jest jedynym w Polsce obiektem przyrodniczym
z tej listy. To dla nas wyróżnienie, podkreślające wyjątkowość Puszczy, z którego jesteśmy dumni. Jednak masowe wycinanie drzew
w Puszczy jest całkowicie sprzeczne z zasadami ochrony obiektów UNESCO, rodzi też konflikty z Komisją Europejską.

29. Cały konflikt jest polityczny.
– każdy konflikt w Polsce, jeśli jest dostatecznie medialny, staje się polityczny. Także tutaj, z obu stron pojawiają się politycy, próbujący
zyskać przy okazji trochę sympatii wyborców. Nas jednak polityka nie interesuje i robimy to, za co płaci nam polski podatnik, czyli
prowadzimy badania i informujemy o stanie faktycznym, zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą.

30. Komu powinno się wierzyć w tym sporze?
– zachęcamy do ograniczonego zaufania w sprawach Puszczy, bo Internet jest pełny domorosłych ekspertów i ludzi naiwnie
powtarzających zasłyszane kłamstwa. Więc zawsze sprawdzaj kompetencje wypowiadających się o Puszczy (nasze również).
Słuchaj naukowców, którzy potrafią podeprzeć swoje zdanie wynikami badań i nie mają innego interesu poza ochroną Puszczy –
ani nie sprzedajemy drewna, ani nie zarabiamy na turystyce.

O autorach ulotki
Rafał Kowalczyk – jest doktorem habilitowanym, profesorem PAN i dyrektorem Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży. Z wykształcenia leśnik, od 25 lat mieszka w Puszczy Białowieskiej i prowadzi badania nad biologią ssaków.
Piotr Tryjanowski – jest profesorem i dyrektorem Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Zajmuje się naukowymi podstawami ochrony przyrody i wpływem zmian klimatycznych na różnorodność biologiczną.
Michał Żmihorski – jest doktorem biologii, pracuje na Uniwersytecie Rolniczym w Uppsali (Szwecja), oraz w krakowskim Instytucie Ochrony Przyrody PAN. Zajmuje się ochroną przyrody w lasach.

Ulotka o Puszczy “30 pytań”

bit.ly/NaukowcyPuszcza

 

Nasadzenia – dlaczego szkodzą Puszczy Białowieskiej

W Puszczy rozpoczęto akcję nasadzeń: w miejscach ubiegłorocznych wycinek leśnicy sadzą wyhodowane w szkółkach sadzonki
drzew. Twierdzą, że to konieczne, by przyspieszyć regenerację lasu. Przedstawiamy dziesięć argumentów, że jest całkowicie
inaczej i że nasadzeń, zwłaszcza w drzewostanach ponad stuletnich, należy natychmiast zaprzestać.

1. Nasadzenia eliminują odnowienie naturalne 
W miejscach wyciętych przez leśników świerków rosną już młode drzewka, które pojawiły się tam samoistnie – tak od tysiącleci
regenerowała się Puszcza (Paluch et al. 2009). W kolejnych latach drzewek pojawi się więcej. Proces regeneracji jest już zatem
rozpoczęty przez samą naturę. Wszystkie te drzewka zostaną jednak wycięte lub rozjechane ciągnikami w trakcie przygotowywania
powierzchni pod nasadzenia (np. w trakcie orania gleby). W efekcie, nasadzenia, zamiast przyspieszać regenerację lasu, znacząco ją
opóźnią.

2. Nasadzenia zmniejszają odporność Puszczy
Kornik zabił część świerków, lecz nie wszystkie. Przetrwały te najlepiej dostosowane (czyli skutecznie broniące się przed kornikiem), a słabe uschły. Wolne miejsce po słabych drzewach jest więc okazją do ekspansji młodego pokolenia najlepiej dostosowanych świerków. Ta
ekspansja znacząco wzmocniłaby Puszczę, umożliwiając adaptację ekosystemu do zmian klimatycznych. Niestety, potomstwo
najodporniejszych świerków zostanie zniszczone i zastąpione sadzonkami ze szkółki, które nie przeszły przez sito naturalnej selekcji
egzekwowanej przez kornika. To oznacza, że nasadzenia znacznie obniżą odporność Puszczy.

3. Przygotowanie powierzchni do nasadzeń niszczy cenne siedliska
Nasadzenia wymagają uprzątnięcia leżących drzew, większych gałęzi, często też pniaków. Są one wywożone lub zrąbkowane. Tymczasem
te elementy pełnią kluczową rolę dla chrząszczy, ptaków, ssaków, grzybów i innych organizmów. Wiele leśnych gatunków może
przetrwać uschnięcie części drzew, pod warunkiem, że martwe drewno nie jest usunięte (Thorn et al. 2017). Dodatkowo, leżące pnie
drzew wspomagają regenerację lasu, chroniąc małe drzewka przed jeleniowatymi (Smit et al. 2012). Usuwanie leżących pni w ramach
nasadzeń pogłębia szkody przyrodnicze spowodowane wcześniejszą wycinką świerków, opóźnia regenerację lasu i zagraża organizmom
typowo leśnym.

4. Nasadzenia zmieniają skład gatunkowy lasu
Gdy las regeneruje się sam, pojawia się w nim wiele gatunków drzew w naturalnych proporcjach. Najwięcej jest tych, którym sprzyja klimat i typ gleby. W ciągu kolejnych lat konkurencja między gatunkami oraz selektywne zgryzanie przez ssaki kopytne pozostawiają najlepiej dostosowane osobniki i kształtują ostateczny skład lasu (Kuijper et al. 2010a,b). Natomiast gdy o odnowieniu decydują leśnicy, sadzi się gatunki produkujące dobre drewno. W efekcie nasadzenia są dopasowane do potrzeb produkcji drewna i mają niewiele wspólnego z naturalnym lasem. Leśnicy już zapowiedzieli, że będą sadzić dęby, świerki, sosny, lipy i klony, a nawet jabłonie i grusze. Nie planują jednak sadzić grabów i osik, bo te produkują słabe drewno. A to właśnie graby i osiki są kluczowe dla ptaków, z uwagi na często
powstające w nich dziuple (Walankiewicz et al. 2005).

5. Nasadzenia upraszczają strukturę lasu
Naturalna regeneracja jest procesem wieloletnim, a powstały z niej las zróżnicowany wiekowo: są w nim drzewa młode i stare, a więc
wysokie i niskie. Tymczasem do nasadzeń używa się sadzonek w jednym wieku, dlatego powstaje z nich las, w którym wszystkie drzewa są tej samej wysokości. Takiego lasu unika wiele gatunków zwierząt, a gdy jest starszy staje się podatny na wichury i szkodniki.
Dlatego nasadzenia zwiększają ryzyko szkód w przyszłości.

6. Grodzenia nasadzeń zagrażają zwierzętom
Gdy leśnicy zasadzą drzewa, całą powierzchnię grodzą wysoką na dwa metry drucianą siatką, by młodych drzewek nie zjadły jelenie i sarny. Siatka ta jest śmiertelnym zagrożeniem dla leśnych zwierząt. Wiele ptaków nie potrafi w porę dostrzec siatki i wpada na nią. Na przykład kuraki leśne zderzają się z leśnymi siatkami bardzo często, a 30% tych kolizji kończy się śmiercią ptaków (Baines et al. 1997). Znane są przypadki kolizji sów z siatkami leśnymi. Również sarny i jelenie wpadają na ogrodzenia i zaplątują się w nie porożem. Leśnicy już rozciągnęli kilometry siatek w Puszczy, a planują jeszcze więcej.

7. Nasadzenia to zakazy dla mieszkańców i turystów
Zgodnie z Ustawą o lasach wchodzenie na tereny upraw i szkółek leśnych do 4 m wysokości jest zabronione, co sprawia, że nikt nie
może tam wchodzić przez ok. 10-15 lat. Jest to utrudnienie dla turystów i mieszkańców – spacerowiczów, grzybiarzy, przyrodników.

8. Nasadzenia wymagają ciągłych ingerencji
Las powstały z nasadzeń musi być sztucznie utrzymywany w kolejnych latach, podobnie jak ogród. Uprawy powstałe w wyniku nasadzeń
muszą być koszone, by wyeliminować wysokie trawy zagłuszające sadzonki. W tym celu stosuje się również herbicydy, w tym toksyczne
dla wielu organizmów typu „Roundup”. Gdy uprawy podrosną, usuwa się z nich osobniki niepożądane gospodarczo, czyli zbyt rozłożyste,
rozwidlone, nietypowe, by w lesie pozostały tylko proste drzewa (są to tzw. czyszczenia i trzebieże; Zasady Hodowli Lasu, 2012).
Pielęgnacja nasadzeń wiąże się zatem z ciągłą koniecznością wykonywania inwazyjnych prac gospodarczych przez kolejne dziesięciolecia, a ich konsekwencją będzie zubożenie strukturalne Puszczy.

9. Nasadzenia generują wysokie koszty
Przygotowanie powierzchni pod nasadzenia, produkcja sadzonek w szkółkach, ich pielęgnacja, transport, sadzenie, grodzenie,
pielęgnacja upraw, czyszczenia, trzebieże – wszystkie te zabiegi są kosztowne i pochłaniają środki, które mogłyby trafić do budżetu RP
i zasilić inne cele (np. wspomóc rozwój gmin puszczańskich). Ingerencja w postaci nasadzeń jest więc nie tylko szkodliwa przyrodniczo, lecz również nieracjonalna ekonomicznie.

10. Nasadzenia są sprzeczne z postanowieniem Trybunału UE
Zgodnie z postanowieniem Trybunału Sprawiedliwości UE z dnia 20.11.2017: „Rzeczpospolita Polska zaprzestanie natychmiast i do
chwili ogłoszenia wyroku kończącego sprawę C-441/17: aktywnych działań gospodarki leśnej”. Nasadzenia realizowane w Puszczy
Białowieskiej, będące w oczywisty sposób elementem aktywnej gospodarki leśnej, są jawnym naruszeniem tego postanowienia
i narażają Polskę na dalszy konflikt z Komisją Europejską. Ponadto, nasadzenia w drzewostanach ponad stuletnich naruszają zapisy
Planu Zadań Ochronnych dla obszaru Natura 2000 „Puszcza Białowieska”.

Literatura
Baines et al. 1997, J Appl Ecol 34:941-948; Kuijper et al. 2010a, J Veg Sci 21:1082-1098; Kuijper et al. 2010b, J Ecol 98:888-899; Paluch et al. 2009. Leśn. Prace Bad. 70:339-354; Smit et al. 2012, For Ecol Man 284:133-141; Thorn et al. 2018, J Appl Ecol 55:279-289;
Walankiewicz et al. 2005, Not Orn 46:9-14; Zasady Hodowli Lasu 2012, CILP, Warszawa.

Autorzy
dr Michał Żmihorski, Instytut Ochrony Przyrody PAN
dr hab. Przemysław Chylarecki, Muzeum i Instytut Zoologii PAN
dr hab. Anna Orczewska, Wydział Biologii i Ochrony Środowiska, Uniwersytet Śląski
prof. dr hab. Tomasz Wesołowski, Wydział Nauk Biologicznych, Uniwersytet Wrocławski

Niniejsza ulotka “Nasadzenia” 

Komunikat prasowy nr 48/18 Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej

Podjęte przez Polskę działania gospodarki leśnej na obszarze Natura 2000 Puszcza Białowieska naruszają prawo Unii. Realizacja tych działań prowadzi bowiem do zaniku części tego obszaru.

W roku 2007 Komisja zatwierdziła, zgodnie z dyrektywą siedliskową wyznaczenie obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska, który obejmuje w szczególności trzy nadleśnictwa: Białowieża, Browsk i Hajnówka, jako „obszaru mającego znaczenie dla Wspólnoty” ze względu na występowanie siedlisk przyrodniczych i siedlisk określonych gatunków zwierząt i ptaków, których ochrona ma znaczenie priorytetowe. Obszar ten stanowi również „obszar specjalnej ochrony” ptaków wyznaczony zgodnie z dyrektywą ptasią.

Obszar Natura 2000 Puszcza Białowieska jest, w ocenie Komisji, jednym z najlepiej zachowanych lasów naturalnych w Europie, charakteryzującym się dużymi ilościami starodrzewów, w szczególności drzewostanów stuletnich, oraz drewna martwego.

Ze względu na stałą gradację kornika drukarza polski Minister Środowiska zezwolił w roku 2016 na niemal potrojenie etatu pozyskania drewna w latach 2012–2021 w Nadleśnictwie Białowieża, a także na działania aktywnej gospodarki leśnej, takie jak cięcia sanitarne, zalesienia i cięcia odnowieniowe na obszarach dotychczas wyłączonych całkowicie z interwencji.

Następnie w roku 2017 Dyrektor Generalny Lasów Państwowych wydał dla nadleśnictw Białowieża, Browsk i Hajnówka decyzję nr 51 „w sprawie usuwania drzew zasiedlonych przez korniki oraz pozyskania drzew powodujących zagrożenie bezpieczeństwa publicznego i pożarowego, we wszystkich klasach wieku drzewostanów w nadleśnictwach […]”. Przystąpiono tym samym do usuwania suchych drzew oraz drzew zasiedlonych kornikiem drukarzem na około 34 000 hektarów obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska, który w całości obejmuje 63 147 hektarów.

Uznawszy, że władze polskie nie upewniły się, iż te działania gospodarki leśnej nie będą naruszać integralności obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska, Komisja wniosła w dniu 20 lipca 2017 r. skargę zmierzającą do stwierdzenia, że Polska uchybiła zobowiązaniom spoczywającym na niej na mocy dyrektyw siedliskowej i ptasiej.

W ogłoszonym dzisiaj wyroku Trybunał stwierdził, że Polska uchybiła swoim zobowiązaniom wynikającym z tych dyrektyw.

Trybunał przypomniał przede wszystkim, że dyrektywa siedliskowa nakłada na państwa członkowskie szereg obowiązków i specjalnych procedur, które mają zagwarantować zachowanie lub w danym przypadku odtworzenie, we właściwym stanie ochrony, siedlisk przyrodniczych oraz gatunków dzikiej fauny i flory będących przedmiotem zainteresowania Unii Europejskiej dla osiągnięcia bardziej ogólnego celu tej dyrektywy, którym jest zapewnienie wysokiego poziomu ochrony środowiska obszarów chronionych na jej podstawie. I tak zezwolenie dotyczące planu lub przedsięwzięcia może zostać wydane tylko pod warunkiem, że właściwe władze uzyskały w chwili wydania decyzji zezwalającej na plan lub przedsięwzięcie pewność, iż nie będą one miały trwałych skutków szkodliwych dla integralności danego obszaru.

W niniejszym przypadku Trybunał stwierdził jednak, że przed przyjęciem decyzji z 2016 r. i decyzji nr 51 władze polskie nie przeprowadziły odpowiedniej oceny oddziaływania, ponieważ nie dysponowały wszystkimi istotnymi danymi dla oceny wpływu rozpatrywanych działań aktywnej gospodarki leśnej na integralność obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska i w konsekwencji uchybiły ich zobowiązaniu wynikającemu z dyrektywy siedliskowej. Trybunał podkreślił w tym względzie, że ocena oddziaływania na środowisko, którą władze polskie przeprowadziły w 2015 r., nie mogła rozwiać wszelkich wątpliwości naukowych co do negatywnych skutków decyzji z 2016 r. dla obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska.

Następnie Trybunał zbadał, czy rozpatrywane działania aktywnej gospodarki leśnej mogą mieć szkodliwe skutki dla siedlisk i gatunków chronionych na obszarze Natura 2000 Puszcza Białowieska i w konsekwencji naruszać integralność tego obszaru. Trybunał stwierdził w tym względzie, że kwestionowane decyzje nie zawierają ograniczeń ze względu na wiek drzew lub na drzewostany objęte tymi działaniami, w szczególności w zależności od siedliska, na którym się znajdują. Ponadto decyzje te zezwalają na wycinkę drzew ze względów „bezpieczeństwa publicznego” bez jakiegokolwiek uściślenia konkretnych warunków uzasadniających wycinkę z tych względów. Zdaniem Trybunału argumentacja przedstawiona przez Polskę nie pozwala na uznanie, że rozpatrywane działania aktywnej gospodarki leśnej mogą być uzasadnione koniecznością ograniczenia gradacji kornika drukarza.

Poza tym Trybunał stwierdził, że realizacja rozpatrywanych działań aktywnej gospodarki leśnej prowadzi do zaniku części obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska. Takie działania nie mogą więc wbrew temu, co twierdzi Polska, stanowić środków zapewniających ochronę tego obszaru. Trybunał podkreślił w tym kontekście, że kornik drukarz w ogóle nie został zidentyfikowany w planie zadań ochronnych z 2015 r. jako potencjalne zagrożenie dla integralności obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska, lecz że wręcz przeciwnie – usuwanie ponadstuletnich świerków i sosen zasiedlonych przez kornika drukarza zostało zidentyfikowane w tym planie jako takie potencjalne zagrożenie.

W końcu Trybunał zaznaczył, że decyzja z 2016 r. i decyzja nr 51 mogą w nieunikniony sposób prowadzić do pogarszania stanu lub niszczenia terenów rozrodu i odpoczynku niektórych chrząszczy saproksylicznych, które są chronione dyrektywą siedliskową jako gatunki będące przedmiotem zainteresowania Unii i wymagające ścisłej ochrony.

W odniesieniu do dyrektywy ptasiej Trybunał zauważył, że wymaga ona od państw członkowskich podjęcia środków niezbędnych w celu ustanowienia powszechnego systemu ochrony dla wszystkich gatunków ptactwa występujących naturalnie w stanie dzikim. Dyrektywa ta zakazuje w szczególności umyślnego niszczenia lub uszkadzania gniazd i jaj danych gatunków, usuwania ich gniazd, a także umyślnego płoszenia tych ptaków (szczególnie w okresie lęgowym i wychowu młodych), jeśli to płoszenie mogłoby mieć znaczenie w odniesieniu do celów tej dyrektywy.

W tym względzie Trybunał zaznaczył, że kwestionowane decyzje, których wykonanie prowadzi w nieunikniony sposób do pogorszenia stanu lub zniszczenia obszarów rozrodu lub odpoczynku danych gatunków ptaków, nie zawierają konkretnych i specjalnych środków ochrony, które pozwoliłyby zarówno wykluczyć z ich zakresu stosowania umyślne negatywne oddziaływanie na życie i siedlisko tych ptaków, jak też zapewnić skuteczne przestrzeganie wspomnianych zakazów.

W konsekwencji Trybunał uwzględnił w całości skargę wniesioną przez Komisję.

 

UWAGA : Skarga o stwierdzenie uchybienia państwa członkowskiego jest kierowana przeciwko państwu członkowskiemu, które uchybiło zobowiązaniom wynikającym z prawa Unii, przez Komisję lub inne państwo członkowskie. Jeżeli Trybunał Sprawiedliwości stwierdzi uchybienie, państwo, którego to dotyczy, powinno jak najszybciej zastosować się do wyroku. Jeżeli Komisja uzna, że państwo członkowskie nie zastosowało się do wyroku, może wnieść nową skargę i domagać się sankcji finansowych. Jednak w sytuacji nieprzekazania Komisji krajowych środków transpozycji dyrektywy Trybunał Sprawiedliwości może, na jej wniosek, nakładać kary pieniężne już na etapie pierwszego wyroku.

Dokument nieoficjalny, sporządzony na użytek mediów, który nie wiąże Trybunału Sprawiedliwości.
Pełny tekst wyroku znajduje się na stronie internetowej CURIA w dniu ogłoszenia.

Rok skończony – rok zaczęty

Rok miniony był tak dobry gospodarczo, jak był zły w polityce. Rok 2018 będzie pierwszym wyborczym sprawdzianem nowej władzy – jesienią wybieramy samorządy.

Od stycznia do grudnia, z przerwami, trwały demonstracje w obronie niezawisłości sądów i niezależności sędziów. Bezskuteczne. Za uczestnictwo w nich kilkuset obywateli zostało ukaranych, dalsi czekają na wynik prowadzonego przeciw nim postępowania, a trybunały poddane zostały rządowej kontroli.

Finał roku 2017 przyniósł nowego premiera i zapowiedź zmian w rządzie . Jednak zanim one na początku stycznia 2018 nastąpiły, premier Mateusz Morawiecki pojechał w pierwszą podróż, do Torunia, do księdza Rydzyka, z prośbą o błogosławieństwo i o dalszą pomoc potęgi medialnej tego redemptorysty.

Potęga ta jest wielka. Sondaż CBOS ogłoszony 4 stycznia, przyniósł glorię dla rządów Prawa i Sprawiedliwości: obywatele obdarzani pieniędzmi z programu 500+, karmieni propagandą Radia Maryja i telewizji Trwam na przemian z rządową telewizją, wierzą, że w kraju dzieje się wspaniale Uznali rok 2017 najlepszym rokiem od przełomu 1989.

Tymczasem w Brukseli tracą do nas cierpliwość, widząc systematyczne naruszanie w Polsce zasad praworządności, dodatkowo obrażani fochami byłej premier Beaty Szydło, pisowskich europarlamentarzystów i znanego już z zamiłowania do brutalnych odezwań ministra Szyszki, w rozprawach o wycinkę Puszczy Białowieskiej przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu obrażającego sędziów.

Jakkolwiek nie należy do obyczaju naszego rządu poczuwać się do winy w sprawach naruszania zasad demokracji, jednak uruchomienie artykułu 7-go przeciwko Polsce jest niewygodne dla rządzących i nowy premier oraz nowy szef dyplomacji starają się posługiwać językiem bardziej kulturalnym. To oczywiście nie wystarczy aby dalsze procedury dyscyplinujące Polskę zatrzymać. Potrzebne jest zyskanie sojuszników. Premier odbył pielgrzymkę do Budapesztu z prośbą o wsparcie.

Przespacerował się po dywaniku przed kompanią honorową wojska i kilka łaskawych słów od Victora Orbana usłyszał.
Tak wygląda znak czasu. Nasi premierzy nie do Moskwy, jak w PRL, nie do Rzymu, jak w III RP, ale do stolicy Węgier jeżdżą z symbolicznymi wizytami, ograniczonej do sfery języka. Polska polityka w rękach dziwnego człowieka z Żoliborza karleje. Czas wystąpienia Lecha Wałęsy przed obiema izbami amerykańskiego parlamentu, zaczynającego dumnymi słowami „My-naród” opowieść o obaleniu komunizmu w Europie środkowej, pozostaje pięknym, ale historycznym wspomnieniem.

Dziś Polska jest kłopotem Europy, a dla nas, obywateli, powodem do obaw i zażenowania.

Mając zgodę prezesa na zmiany w rządzie, Mateusz Morawiecki zdymisjonował najbardziej szkodliwych i mocno znienawidzonych ministrów, w tym niesławną trójcę : Antoniego Macierewicza, ministra Obrony, Konstantego Radziwiłła, ministra Zdrowia, oraz Jana Szyszkę od Środowiska. Ci trzej wyrządzili duże szkody powierzonym im : Armii, Służbie Zdrowia i Przyrodzie.

Nie zmienia to niczego, gdyż wybrani nowi nominaci są tą samą kierowani ręką i będą postępowali tak, jak poprzednicy. Widać to z ich pierwszych poczynań i wypowiedzi.

Wrażenie zmiany, ograniczone de sfery języka, powstało na propagandowy użytek . Krajowy, dla ocieplenia wizerunku przed wyborami, zagraniczny – dla złagodzenia nastrojów niesmaku w Brukseli… Dla nas, tubylców, stare dzieje. Zakończono prace nad ordynacją wyborczą, dającą pełny nadzór nad przebiegiem i liczeniem wyników wyborów – politykom rządzącej partii.

Nie kończy się prac na budżetem . Zapewne celowo . Sondaże są tak dla PiS korzystne (ponad 40 procent poparcia!), że może zamiarem rządzących jest niezatwierdzenie budżetu, aby skorzystać z okazji rozwiązania parlamentu? Nowe wybory przy tak wysokim społecznym poparciu mogą dać większość konstytucyjną. Nowa konstytucja, to koniec wypominania władzy, że poprzednią nieustająco łamała… Nęcące to rzeczy, chociaż ryzykowne, i być może są nam szykowane.

Przeszkód nie widać. Opozycja nie jest w stanie nawet zagłosować nad projektem obywatelskim w sprawie edukacji seksualnej, dostępności antykoncepcji oraz liberalizacji przepisów aborcyjnych. Zabrakło 9 głosów, aby projekt przeszedł do dalszych nad nim prac w komisjach. Praca tysięcy kobiet nad zbieraniem podpisów poszła na marne. Jednym posłom się głosować nie chciało, inni się bali, choć nie wiadomo, czego?

Zapytaliśmy naszych czytelników o ich ocenę minionego roku i o przewidywania, co też nam przyniesie rok zaczęty. Sporo osób odmówiło, obawiając się utraty pracy, albo innych represji. Inni, bo nie uznali za ważne napisanie do tak skromnego medium. To także znak czasu. Wiadomo, że kiedy umiera wolność, jej miejsce zajmuje strach, a ludzie muszą żyć i chronić swoje rodziny. Trudno mieć o to do nich pretensje.

Trochę osób jednak odpowiedziało. Przeczytajcie, bo to ciekawe teraz, a będzie jeszcze ciekawsze za rok.

Opinie o sytuacji Polski w UE

Kontrola praworządności w Polsce

„Podstawowym zadaniem dla następców obecnie rządzącego PiS będzie zatem przywrócenie wiarygodności instytucjom polskiego państwa, z Trybunałem Konstytucyjnym na czele. I nie chodzi tu tylko o widzimisię ideowców, zwolenników trójpodziału władzy; nawet nie o art. 2 traktatu lizbońskiego, w którym sami zobowiązaliśmy się do przestrzegania zasady rządów prawa. Chodzi przede wszystkim o to, że jednolity rynek – który PiS oficjalnie popiera – nie może funkcjonować bez niezależnych sądów, a inne państwa członkowskie nie pozwolą na to, aby o prawie unijnym, ich też przecież dotyczącym, współdecydowało państwo arbitralne i autorytarne. Dlatego Unia tu nam nie odpuści.” (1)

„Kiedy jednak rząd PiS – co było wydarzeniem bezprecedensowym w historii – wkroczył w kompetencje władzy sędziowskiej i sam uznał, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie jest wyrokiem, to Komisja wszczęła postępowanie dla skontrolowania praworządności w Polsce. W postępowaniu tym rząd PiS nie tylko neguje oczywiste fakty – bo zapewnia, że Trybunał funkcjonuje prawidłowo – ale samą podstawę interwencji Komisji: że władze unijne nie mają żadnych podstaw, by „wtrącać się” do wewnętrznych spraw Polski i naruszać jej „suwerenność”.” (1)

„Polska jest pierwszym w historii krajem Unii, któremu Komisja Europejska zagroziła uruchomieniem artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej, czyli procedury karnej za poważne naruszanie zasad praworządności. Obecny spór Warszawy z Brukselą nie tylko nie wygasa, lecz staje się centralną kwestią w naszej polityce w ramach wspólnoty. Wiele wskazuje na to, że na lata zdefiniuje on też pozycję Polski w Unii Europejskiej.” (4)

„Pozostałe z wcześniej otwartych trzech frontów z Unią Europejską – gwałcony Trybunał Konstytucyjny, podporządkowanie sądów władzy wykonawczej i opór przed pomaganiem uchodźcom – pozbawione są części wad odcinka puszczańskiego. To kwestie fundamentalne, ale mimo wszystko dość abstrakcyjne. Wyrobienie sobie zdania, czy Komisja Europejska, będąca strażniczką przestrzegania prawa europejskiego, słusznie domaga się od Polski powrotu w tych dziedzinach na ścieżkę praworządności, wymaga jakiegoś namysłu, pewnego przygotowania.” (6)

„Na wniosek Junckera i Timmermansa nie tylko nasiliła działania w postępowaniu na rzecz praworządności i zagroziła sięgnięciem po art. 7, zakładający zawieszenie prawa do głosowania w Radzie UE, ale też użyła własnego narzędzia i wszczęła postępowanie dyscyplinujące w sprawie ustawy o ustroju sądów powszechnych. Decyzja, by mimo podwójnego weta prezydenta Andrzeja Dudy wobec ustaw o sądownictwie jeszcze w lipcu wzmóc presję na Polskę, nie była zwykłą wypadkową procedur Komisji, lecz miała charakter polityczny. „Dajemy Polsce miesiąc na rozwiązanie problemów” – ogłosił Timmermans w ostatnim tygodniu lipca.” (6)

„Unia chce przeczekać PiS. Nie wierzy, żeby Polacy chcieli tego, co robi rząd. Uważają, że to niemożliwe, żeby Polacy nie chcieli UE. Wszyscy myślący ludzie wiedzą, że Unia to najlepsza gwarancja pokoju w Europie. I największe osiągnięcie cywilizacyjne. Tylko ostatni bandyta może chcieć to zniszczyć! Ale po tym, co się stało z Puszczą Białowieską i sądami, Unia nie może odpuścić. Instytucje europejskie nie mogą sobie pozwolić na lekceważenie siebie i wspólnych europejskich zasad. Muszą wymagać posłuchu. Inaczej grozi to zniszczeniem odstaw, na których zbudowan jest cała Unia.” (8)

czytaj więcej…

Przewinienia i kary

Czy Unia może skutecznie egzekwować prawo od takich państw, jak Polska czy Węgry?
Nie ma komentarzy.

W zbiorze 28 państw stanowiących Unię Europejską nie nam jednym zdarza się naruszanie traktatowych reguł postępowania. Co roku takich naruszeń, na ogół mniejszych, zdarzają się setki. Następują rozmowy, kolejne rozmowy, upomnienia, powtórne upomnienia. Sprawy się rozwiązują, albo nie, wtedy najtrudniejsze są kierowane do rozstrzygnięcia przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu.

Wyroki tego Trybunału są powszechnie respektowane. Raczej były, bo Polska jest pierwszym odstępstwem od tej reguły.

Mamy w TS sprawę wyrębu Puszczy Białowieskiej. W ostatnich dniach lipca Trybunał wydał nakaz wstrzymania wyrębu do czasu rozpatrzenia sprawy i wydania wyroku, aby nie stała się puszczy szkoda nieodwracalna. Nasz rząd w osobie ministra Jana Szyszki nakaz ten zlekceważył. Wykpił naukowców, którzy przyjechali zobaczyć, co się w tym cennym lesie dzieje, mówiąc że nie odróżniają chrząszcza od żaby… Profesor Marek Safjan, sędzia Trybunału Sprawiedliwości, były prezes naszego Trybunału Konstytucyjnego, powiedział w Radio TOK FM, że jest to pierwszy w historii orzecznictwa europejskiego przypadek, kiedy jakieś państwo nie wykonuje postanowienia zabezpieczającego Trybunału Sprawiedliwości.

Zlekceważenie postanowienia zabezpieczającego podważa autorytet Trybunału Sprawiedliwości, na co ten najwyższy sąd europejski nie może sobie pozwolić. Tego trybunału nasz rząd nie może sparaliżować tak, jak to zrobił z naszym Trybunałem Konstytucyjnym. Dla ładu w Europie wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej muszą być szanowane tak, jak były przed awanturą ministra Szyszki. Nie można też przyzwalać na dalsze niszczenie unikatowych drzewostanów puszczańskich. Mówi się, że po rozpoznaniu sytuacji w puszczy raz jeszcze, Trybunał przyśpieszy pracę, aby wyrok mógł zapaść szybko, w trybie pilnym. Europejskie młyny sprawiedliwości zwyczajowo pracują starannie, ale też powoli. Zdarza się, że i dwa lata. Tym razem zanosi się na przyśpieszenie.

Po wydaniu wyroku w pierwszej instancji, jeżeli kraj nie podporządkuje się, mogą zostać nałożone kary finansowe. Pierwsza, jednorazowa, to za przepisy łamiące prawo unijne, i tu kara wynosi cztery i pół miliona euro. Druga, za nieprzestrzeganie wyroku, to kary za każdy dzień od powstania szkody, do chwili jej naprawienia, od niespełna 2 tys euro do ponad 300 tysięcy euro za każdy dzień, w zależności od wagi sprawy i stopnia natężenia konfliktu…

Wycinka puszczy trwa, przedstawiana Brukseli przez ministra Szyszkę jako cięcia zabezpieczające w miejscach, gdzie drzewa mogą stanowić zagrożenie, czyli przy drogach i szlakach turystycznych. Wobec tego oczywistego kłamstwa i po pobiciu 13 września przez straż leśną jednego z ekologów broniących puszczy, Unia zdecydowana jest nałożyć na Polskę stosowne kary, jeżeli wycinka nie ustanie. Gdy zapadnie wyrok, to gdybyśmy go zlekceważyli, to nie pomoże nam, że tych kar nie będziemy chcieli zapłacić. Bruksela potrąci je z sum przypisanych jako należne naszemu państwu.

Puszcza to jeden front walki z Unią. Drugi, to spór z Brukselą o niezależność sądów i niezawisłość sędziowską. Trwa to dłużej, od ataku PiS na Trybunał Konstytucyjny w 2015 roku i nieuznawania jego wyroków. Dostaliśmy już trzy rekomendacje TS w tej sprawie, dossier się rozrosło o kolejne problemy wynikające z ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, co prawda zawetowanych przez prezydenta, ale z zapowiedzianym powrotem PiS do ponownego ich uchwalenia. Zakwestionowano i dołączono tez ustawę o sądach powszechnych, te niezawetowaną, a jakże ważną. Ta procedura może w finale doprowadzić do uruchomienia artykułu 7 Traktatu i odebrania nam prawa głosu w Radzie Europejskiej.

Zaczyna się od głosowania nad pytaniem, czy zgłoszony problem naruszył poważnie wartości, jakimi kieruje się Unia Europejska. Tu nie jest wymagana jednomyślność, wystarczą głosy 22 krajów. W naszym przypadku postanowiono postawić sprawę polskich naruszeń praworządności na posiedzeniu ministrów unijnych 25 września. Możliwe jest przeprowadzenia głosowania. Wstępne sondowanie opinii większości krajów Unii na to wskazuje. Przy braku naszej reakcji mógłby nastąpić etap drugi – kary finansowe – i etap trzeci – pozbawienie prawa głosu w Radzie Europejskiej. Tu byłaby już wymagana jednomyślność, na razie niemożliwa do uzyskania przy sprzeciwie Węgier.

Wojna jednak trwa, tracimy wpływy, szacunek i sympatie. Kiedy będą rozważane finanse UE po wyjściu Wielkiej Brytanii, nasze darcie kotów z Brukselą i wywołane tym zniecierpliwienie, może się przełożyć na przyznanie nam niezbędnego minimum tego, co nam przyznać można, zamiast hojnych finansów uzyskanych w poprzedniej perspektywie finansowej. Rządowi w sposób widoczny zależy na wzniecaniu złości na Brukselę. Mniejsze pieniądze dla Polski w kolejnych latach bardzo w tym Prawu i Sprawiedliwości pomogą. Wesprą prawicową propagandę o wrogiej Unii, propagandę, która ani rzetelna ani łagodna nie jest.

22 sierpnia, kiedy pisałam te słowa, na stronie wPolityce.pl posłanka Krystyna Pawłowicz komentowała,
cytuję:
„W praktyce mamy dziś do czynienia raczej z koniecznością stałej obrony ze strony Polski przed napastliwymi atakami i ingerencjami w polskie interesy. Dziś, w istocie, bez przerwy bronimy się przed skutkami naszego członkostwa w tej organizacji, a w istocie, przed skutkami udziału w tym europejskim państwie”.

Wtóruje jej komentator o nicku s. baca , wyraźnie urzeczony jej słowami:
„Zgadzam się z panią profesor co do bezczelnych ataków tego potworka na polską suwerenność. Z tego tonącego okrętu trzeba uciekać jak najszybciej!”

Dotychczasowa oględność Brukseli w postępowaniu z Polską wynika z faktu, że my, obywatele, nie poddajemy się dyktatowi PiS-u, wyrażamy nasz sprzeciw demonstracjami, petycjami, niezgodą pisaną w niezależnych mediach. To jest dostrzegane. Jednak Unia nie może dopuścić do anarchii, wnoszonej tam przez Prawo i Sprawiedliwość. Jasno nam daje to do zrozumienia Prezydent Republiki Francuskiej, Emmanuel Macron. Straciła cierpliwość Angela Merkel.

Pierwszy z celów PiS – wyprowadzenie przywódców unijnych z równowagi – został osiągnięty. Trwa praca nad celem drugim – umocnieniem w kraju nastrojów wiodących do zgody obywateli na opuszczenie Unii Europejskiej.

Trzynastego września przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker wygłosił w Parlamencie Europejskim doroczne orędzie o stanie Unii. Przekonywał, że nadszedł właściwy czas na dalszą integrację, na budowę bardziej zjednoczonej a przez to silniejszej Europy. Nie Unii kilku prędkości, ale jednej, zintegrowanej, ze wspólną walutą i wspólnym nadzorowaniem finansów. Krajom, które zechcą przystąpić do strefy euro, ale mają z tym trudności, Przewodniczący proponuje dopomóc. Jest za tym, aby wpuścić do strefy Schengen ciągle jeszcze pozostające poza nią Rumunię i Bułgarię. Wyraził zaniepokojenie rozbratem między krajami starej Europy i nowymi członkami Unii. Wspomniał, że Trybunał Sprawiedliwości jest instancją ostateczną, a wyroki sądów muszą być szanowane. Chociaż w orędziu użyto języka dyplomatycznego, wiadomo, że wskazano tu nasz kraj.

Gdy kraje Unii po Brexicie zbierają siły i pracują nad mocniejszym wzajemnym związaniem, my jesteśmy prowadzeni w kierunku przeciwnym.