Państwo w Państwie

Lasy, to jedna trzecia powierzchni Rzeczypospolitej . Egzystują na specjalnych warunkach . Obciążone są jedynie odprowadzaniem 2 %, od przychodów ze sprzedaży drewna, i ostatnio daninami rzędu 800 milionów złotych rocznie.

Połóżmy te grosze na szali obok budżetu krajowego.

Według informacji Ministerstwa Finansów zamieszczonych na oficjalnej stronie internetowej, dochody budżetu państwa wyniosły w 2017 roku 350 miliardów 499 milionów złotych.

Skarb państwa ma więc niewiele dochodu z jednej trzeciej kraju . W porównaniu z przychodami z innych źródeł – praktycznie żadnego zasilenia budżetu z tego państwa w państwie.

Państwa, nazywającego się Lasami Państwowymi, w rzeczywistości zaanektowanego przez administrację leśną i leśników. Mają oni status czegoś w rodzaju współczesnej odmiany szlachty. Na naszej, wspólnej, leśnej zagrodzie, obwarowana przywilejami, uznaje się za właściciela, uprawnionego do czerpania zysków.

Same średnie zarobki administracji leśnej, bez nagród, według danych Lasów Państwowych, to prawie 8 000 zł miesięcznie, blisko dwa razy więcej, niż średnie płace krajowe.

Pewnie, kto na pieniądzach siedzi, swoim grosza nie skąpi.

Skąpi za to budżetowi państwa, na który wszyscy się składamy naszymi podatkami, i z którego wspierane są nie tylko nasze wspólne potrzeby, ale także część wydatków lasów państwowych.

Topór nad Puszczą Karpacką

Warszawiacy z pewnym zaskoczeniem oglądali na początku marca pięcioro ludzi przebranych za zwierzęta, którzy na placu przed stacją metra Centrum, nazywanym Patelnią, uderzali w bębenki i informowali o zagrożeniu ich ostoi, Puszczy Karpackiej, domu niedźwiedzia, wilka, rysia, żbika i sóweczki.

Była to akcja fundacji ekologicznej WWF Polska. Alarmuje ona o potrzebie ochrony Puszczy Karpackiej od dłuższego czasu. Zbiera podpisy pod petycją o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego. Zebrała ich ponad 100 000, w tym mój i członków mojej rodziny.
Park ten miałby objąć 17,5 tys hektarów drzewostanów Puszczy Karpackiej, najstarszych w tym ogromnym podbeskidzkim kompleksie leśnym, obejmującym ponad 300 tysięcy hektarów.

Na wniosek o stworzenie Parku Narodowego, złożonego przed dwoma laty, nadal brak odpowiedzi.

WWF Polska współpracuje i pomaga Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze z Przemyśla, informując o zagrożeniach i oznaczając stare, pomnikowe drzewa. Do tej pory obie fundacje odnalazły i oznaczyły 6 500 drzew – pomników przyrody, zasługujących na ochronę przed wycięciem. Prowadzona jest akcja adoptowania takich dostojnych drzewnych starców przez osoby znane – aktorów, naukowców, pisarzy, w nadziei, że np. jodła adoptowana przez znaną aktorkę nie zostanie wycięta, w obawie przed rozgłosem, jaki może ona nadać sprawie.
Puszcza Karpacka woła o pomoc.

Już dziś wyręby w niej są duże, o czym donosi miejscowa Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Co dzień wyjeżdżają z niej konwoje wielkich ciężarówek pełnych pni.

Plany są jeszcze większe. Kiedy Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał w listopadzie zeszłego roku kategorycznie , aby zaprzestano wielkich wyrębów w Puszczy Białowieskiej, leśnicy, żądni pieniędzy, mieli już na uwadze starodrzewy Puszczy Karpackiej, lasu z wiekowymi jodłami, jaworami, dębami . Niektóre z tych drzew liczą sobie ponad 300 lat.

Przed tygodniem ogłoszony został plan , nazwany planem zagospodarowania lasu, a w nim projekt wycinki w Puszczy Karpackiej 1 500 000 m3 drewna do 2027 roku . Ogólna skala wyrębu ma być nawet większa niż w Puszczy Białowieskiej, gdyż tam przewidziano uzyskanie 3,65 m3 drewna z hektara lasu, a w Puszczy Karpackiej – 3,85 m3 z hektara.

Nowy minister środowiska, Henryk Kowalczyk, uspakaja, że to tylko na papierze wygląda groźnie, bowiem wycięte będzie zaledwie jedno drzewo na sto.

Niby pięknie, jednak drzewo drzewu nierówne. Obserwacje cięć dzisiejszych, a także doświadczenie ostatnich lat, uczy, że rąbane będą starodrzewy. Sosna 60-letnia jest dobrym materiałem tartacznym na belki i deski, ale mebla drogiego się z niej niej nie zrobi, najwyżej tani stolik czy szafkę. To nie to samo, co szlachetne okazy, 120-letni dąb czy jawor, kupowany na drogie meble i okleiny. Za przeznaczeniem idzie cena. Najchętniej tnie się i sprzedaje takie okazy, które udaje się sprzedać najdrożej.

W jednym tylko nadleśnictwie Bircza, o powierzchni 27 000 hektarów, planuje się pozyskać w tym roku 67 000 m3 drewna, w tym większość , 41 000 m3, dziwnym trafem na obszarze starodrzewów planowanego rezerwatu „Reliktowa Puszcza Karpacka”.
Dwa słowa o tym planie: otóż przy wyraźnym oporze wobec projektu stworzenia parku narodowego, ekolodzy z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze chcieliby doprowadzić do utworzenia w Puszczy Karpackiej mniejszej, na 8 tys. hektarów, strefy ochrony najstarszych drzew o tej właśnie nazwie.

Oczywiście idzie to jak po grudzie, i nie ma się czemu dziwić, skoro nadleśniczy Birczy zarabia 215 000 złotych rocznie, a w rezerwatach i parkach narodowych, gdzie pracy mniej, płace są o połowę niższe.

Kto by nie bronił się rękami i nogami przed rezerwatem na „swoim” terenie? Kto by nie cieszył się z niechęci władz do tworzenia parków narodowych? Załamywanie rąk nie pomoże, kiedy idzie o tak wielkie pieniądze. Trzeba to jak najszybciej objąć kontrolą i rzeź starodrzewów zatrzymać.