Sąd Najwyższy i Krajowa Rada Sądownictwa według Prezydenta Andrzeja Dudy

Reforma sądownictwa pacyfikacja wolnych sądów

W dniu 26 września 2017 r. Prezydent Andrzej Duda przedstawił projekt ustawy o Sądzie Najwyższym (SN) oraz projekt ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS). Zaproponował wprowadzenie w SN instytucji korygującej prawomocne orzeczenia sądowe w postaci skargi nadzwyczajnej. Wyodrębnione zostałyby dwie nowe Izby SN: Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izba Dyscyplinarna. Zmieniłby się także tryb wyłaniania kandydatów na stanowisko
sędziego SN oraz wiek, w którym sędziowie przechodzą w stan spoczynku, czyli 65 lat. Przyspieszony byłby również tryb uchylenia immunitetu.

W przypadku KRS zmiany dotyczyłyby sposobu wyboru spośród sędziów członków KRS. Prawo zgłaszania kandydatów miałaby grupa obywateli (co najmniej dwa tysiące) oraz grupa sędziów (co najmniej dwudziestu pięciu). Sędziowie KRS wybierani byliby przez Sejm kwalifikowaną większością 3/5 głosów, a w przypadku konieczności przeprowadzenia drugiej tury – w głosowaniu imiennym. Transmisje obrad KRS odbywałyby się przez Internet.

Czy te zmiany są dobre? Przyjrzyjmy się im.

Sąd Najwyższy (SN)

Pierwsze wrażenie. Jest to projekt zadziwiający. Z jednej strony zawiera rozwiązania ewidentnie polityczne, dążące do zmiany składu kadry sędziowskiej, a z drugiej irracjonalne, chyba nie do końca przemyślane.

Rozwiązaniem politycznym jest art. 36 paragraf 1 projektu ustalający, że sędzia przechodzi w stan spoczynku z dniem ukończenia 65 roku życia, chyba że Prezydent wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska. Literalne brzmienie przepisu może sugerować możliwość skrócenia kadencji Pierwszego Prezesa SN, a tym samym naruszenie art. 183 ust. 3 Konstytucji, który stanowi, że Pierwszy Prezes SN jest powołany na sześcioletnią kadencję. Uchwalony przepis nie wywołałby jednak skutków prawnych, gdyż ustawą nie można zmieniać Konstytucji. Byłoby to ustawowe bezprawie. Projekt w art. 108 § 4 wydaje się dopuszczać tego rodzaju interpretację art. 36, ale jego realizacja byłaby w praktyce działaniem siłowym, bez podstawy prawnej.

Poza politycznymi, brak jest innych argumentów sugerujących konieczność obniżenia wieku, w którym sędziowie przechodzą w stan spoczynku.

Także rozwiązaniem politycznym, naruszającym art. 10 Konstytucji jest art. 4 projektu przekazujący władzę nad wewnętrznym funkcjonowaniem Sądu w ręce Prezydenta, a więc także polityka.

Szczególnie bulwersującym zapisem jest art. 88 § 2 projektu stanowiący, że jeżeli SN przy rozpoznawaniu skargi nadzwyczajnej uzna, że przyczyną naruszenia przez orzeczenie zasad lub wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji jest niezgodność ustawy z Konstytucją, występuje z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego. Rozwiązanie to jest rażącym naruszeniem art. 8 i art. 178 ust. 1 Konstytucji, które stanowią, że Konstytucję stosuje się bezpośrednio a sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Powyższy zapis stanowi przykład ubezwłasnowolnienia sądów i myślenia mającego na celu podporządkowanie sądów władzy wykonawczej.

Ponadto projekt zawiera propozycje zarówno dyskusyjne, jak i zadziwiające. Oto jedne z nich:

 Art. 3 projektu tworzy dwie nowe Izby: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izbę Dyscyplinarną.
 W art. 11 paragrafie 1 jest zapis, iż Pierwszy Prezes jest powoływany przez Prezydenta na 6-letnią kadencję spośród pięciu kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne. Obecnie spośród dwóch.
 Art. 58 wprowadza do SN instytucję ławników ludowych. Zabieg czysto populistyczny, a tym samym irracjonalny.
 Art. 72 określa w sposób zadziwiający skład sądu dyscyplinarnego.
 Art. 86 wprowadza czysto populistyczną instytucję skargi nadzwyczajnej obejmującą orzeczenia, które uprawomocniły się po 17 października 1997 roku.

Analizując powyższe zapisy projektu a zwłaszcza propozycję powołania Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych należy mieć na uwadze treść art. 183 ust. 1 Konstytucji stanowiący, że SN sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania. Obecnie przepis ten jest przepisem martwym. Istniejące narzędzia prawne nie pozwalają SN na sprawne realizowanie wskazanego obowiązku. Dlatego jest potrzebne nowe narzędzie, o charakterze nadzwyczajnym, które umożliwiłoby SN efektywne sprawowanie nadzoru. W narzędzie to powinien być wyposażony wyłącznie Pierwszy Prezes SN, a nie podmioty wymienione w art. 86 § 2 projektu. Sprawą do dyskusji jest jego budowa.

W każdym razie nie może zawierać sformułowania zawartego w art. 86 projektu, że „od każdego prawomocnego orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie, może być wniesiona skarga nadzwyczajna, jeżeli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej”. Panu Prezydentowi chyba pomyliły się epoki. Zapis godny początkowych lat Polski Ludowej. Ale koncepcja, aby Pierwszy Prezes SN mógł wnosić, na podstawie określonych przesłanek, nadzwyczajny środek zaskarżenia w ciągu na przykład 6 miesięcy od uprawomocnienia się wyroku, godny rozważenia. Sprawy oczywiście powinny być rozpatrywane w trybie zwyczajnym, bez konieczności tworzenia osobnej Izby i bez ławników.

Postulat tworzenia osobnej Izby Dyscyplinarnej także jest postulatem czysto populistycznym, całkowicie niepotrzebnym. Jeżeli jednak jest taka potrzeba polityczna, bo hasło „kasta sędziów sama się sądzi” jest hasłem nośnym, można ją utworzyć, ale w innej koncepcji. Projekt w art. 72 zakłada, dwuinstancyjny sąd dyscyplinarny. W pierwszej instancji sąd by sądził w składzie dwóch sędziów Izby Dyscyplinarnej i jeden ławnik a w drugiej trzech sędziów Izby Dyscyplinarnej i dwóch ławników.

Art. 58 § 2 określa kryteria wymagane do objęcia urzędu ławnika a w art. 59 jest podane, kto nie może być ławnikiem. Aby zostać ławnikiem, między innymi, należy posiadać co najmniej wykształcenie średnie lub średnie branżowe, co może przypominać wczesny PRL, zaś ławnikami generalnie nie mogą być prawnicy. Można byłoby powyższe odwrócić i przyjąć, że ławnikami mogą być adwokaci lub radcowie prawni. Wówczas sąd w pierwszej instancji mógłby orzekać w składzie jeden sędzia Izby Dyscyplinarnej i dwóch ławników. W Izbie orzekaliby delegowani sędziowie z innych Izb, a sama Izba pod względem organizacyjnym byłaby Izbą analogiczną do Izb pozostałych.

Natomiast należałoby rozważyć wykreślenie z art. 43 § 1 ust. 1 zezwalającemu sędziemu na zatrudnienie na stanowisku dydaktycznym naukowo – dydaktycznym lub naukowym. Sędziowie SN na ogół rozstrzygają sprawy i roztrząsają zagadnienia prawne. Sędzia, który jednocześnie prowadzi zajęcia dydaktyczne lub prace naukowe, posiada określone poglądy i stanowiska. Jeżeli także sądzi, jego poglądy naukowe przenoszą się na treść rozstrzygnięć sądu, co powoduje obawy w zakresie jego bezstronności.

Projekt dokonuje także zmian w przepisach szeregu ustaw jak prawo o ustroju sądów powszechnych czy ustawa o prokuraturze rozbudowując postępowanie dyscyplinarne. Jest to przejaw zaburzonego myślenia, którego przejawem są także uregulowania spraw dyscyplinarnych w projekcie ustawy o komornikach sądowych, a które zakłada, że na wszelkie bolączki wymiaru sprawiedliwości należy odpowiedzieć postępowaniami dyscyplinarnymi.

Wnioski:
 Przedmiotowy projekt ustawy o SN jest generalnie zbędny. Realizuje jedynie zamówienie polityczne mające na celu rozbudzanie emocji społecznych.
 Można rozważyć nowelizację obecnej ustawy o SN w kierunku wyposażenia Pierwszego Prezesa Sądu w nadzwyczajny instrument do zaskarżania prawomocnych orzeczeń sądowych oraz zmiany składów sądzących sprawy dyscyplinarne poprzez udział w pierwszej instancji ławników – przedstawicieli innych zawodów prawniczych.

Krajowa Rada Sądownictwa (KRS)

Zgodnie z art. 186 ust. 1 Konstytucji RP Krajowa Rada Sądownictwa stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Art. 187 ust. 1 pkt. 2) Konstytucji stanowi, że KRS składa się, między innymi, z piętnastu członków wybranych spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Kadencja wybranych członków KRS trwa cztery lata (art. 187 ust. 3), zaś sposób wyboru jej członków określa ustawa (art. 187 ust. 4).

Z powyższych przepisów wynika konstytucyjny zakaz skracania kadencji członków Rady. Powyższy zakaz w szczególności dotyczy piętnastu członków wybranych spośród sędziów. Wszelkie próby skracania czy wygaszania kadencji członków należy uznać za sprzeczne z Konstytucją.

Konstytucja nie określa organu i sposobu wyboru wskazanych piętnastu członków Rady. Według aktualnie obowiązującej ustawy o KRS wyboru wskazanych piętnastu członków dokonują samorządy sędziowskie.

Analizując powyższe należy mieć na uwadze art. 186 ust. 1 w związku z art. 10 Konstytucji, który stanowi, że ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, wykonawczej i władzy sądowniczej. Można więc stwierdzić, że projekt Pana Prezydenta w praktyce władzę w KRS przekazuje w ręce polityków. Powyższe wynika z art. 1 ust. 1 pkt 1 projektu, który stanowi, że to Sejm wybiera wskazanych piętnastu członków Rady. Określony w projekcie sposób wyboru, osławione 3/5, czy też inne propozycje, nie naruszają podstawowej zasady sprowadzającej się do stwierdzenia – piętnastu członków KRS wybierają politycy, czyli przedstawiciele dwóch pozostałych władz. Rozwiązanie to, jako nie konstytucyjne, nie może zostać zaaprobowane.

Podobnie nie może zostać zaakceptowana propozycja zakończenia kadencji Rady z momentem rozpoczęcia kadencji nowych członków Rady (art. 1 ust. 1 pkt. 3. i art. 6 projektu).

Konstytucja nie określa także podmiotu uprawnionego do zgłaszana kandydatur na członków Rady. Projekt w art. 1 ust. 2 pkt. 1 i 2) określa, iż podmiotami uprawnionymi do zgłaszania kandydata na członka Rady jest grupa co najmniej dwóch tysięcy obywateli Rzeczypospolitej Polskiej oraz grupa co najmniej dwudziestu pięciu sędziów. Wydaje się, że to rozwiązanie także narusza konstytucyjną zasadę podziału władz oraz jest irracjonalne. Nie ma racjonalnego powodu, aby kandydatów na członków KRS miała prawo zgłaszać grupa obywateli lub sędziów. Jest to propozycja populistyczna, na zasadzie „cała władza w ręce rad”. Raz już było i wystarczy.

W art. 3 projekt zmienia prawo o ustrojów sądów powszechnych w ten sposób, iż asesor sądowy w określonych warunkach pełni obowiązki sędziego przez okres 4 lat. Wydaje się, iż jest to termin stanowczo za długi. Maksymalny termin pełnienia przez asesora obowiązków sędziego powinien wynosić dwa lata z ewentualną możliwością przedłużenia o pół roku.

Wnioski:
 Projekt, jako niekonstytucyjny w swoich podstawowych propozycjach oraz nieracjonalny, nie zasługuje na uwzględnienie.
 Istniejący stan prawny w zakresie obsadzenia piętnastu członków KRS należy uznać za zadowalający.
 Osobnym problemem jest dobór kandydatów na stanowiska sędziowskie i tym samym dobór kandydatów na członków KRS. W tym zakresie należy dokonać zasadniczych zmian, poprzez oparcie kształcenia przyszłych sędziów na zasadzie mistrz – uczeń oraz ułatwienie przechodzenia do stanu sędziowskiego przedstawicielom innych zawodów prawniczych.
 Ważnym jest wprowadzenie do orzekania w sądach pierwszej instancji ławników.

Autor, Andrzej Zaleski, jest adwokatem współpracującym z miesięcznikiem „Nasze Czasopismo”

Obywatele bronią sądów

Na czatach nie dla reformy sądownictwa według PiS

Już od tygodnia w wielu miastach Polski odbywają się demonstracje w obronie sądów oraz jako sprzeciw wobec projektów ustaw prezydenckich. Gdyby prezydent odważył się przedstawić poprawne konstytucyjnie ustawy, miałby historyczną szansę na zatrzymanie postępów w przekształcaniu Polski w państwo dyktatorskie, państwo jednej partii, a właściwie – jednej osoby. PiS ustawy te by odrzuciło, przedstawiło własne, prezydent by je znowu wetował… zyskiwalibyśmy czas.

20 lipca Sejm uchwalił pisowską ustawę o SN i KRS, dwa dni później przyklepał ją Senat. I nagle Prezydent zgłosił weto. Już tym samym udało mu się zatrzymać wprowadzanie w życie dwu ustaw sądowych, na razie na dwa miesiące.

Wszystko było rozpisane w czasie. Żeby nie robić wyborów samorządowych w dzień 11 listopada 2018 roku, PiS proponowało zmianę ordynacji wyborczej, przy okazji modelując ją według swoich potrzeb. A więc nie jedna, a dwie komisje wyborcze. Ta pierwsza, do pracy przy przebiegu wyborów, ta druga, do liczenia głosów. Mówił o tym Jarosław Kaczyński na kongresie partii 1 lipca.

Wicemarszałek Sejmu z kolei głosił, że będą możliwe jeszcze głębsze zmiany ordynacji wyborczej, jeśli nic nie stanie Prawu i Sprawiedliwości na przeszkodzie, to znaczy, jeżeli w terminie i sposobie przewidzianym odbędzie się reforma sądownictwa.

Chadzają słuchy o przygotowywanych zmianach granic okręgów wyborczych, dla poprawy wyników kandydatów PiS. O zakazie startu w wyborach kandydatów bezpartyjnych. O zmasowanym szukaniu pretekstów do wszczęcia postępowań prokuratorskich wobec kandydatów niewygodnych dla PiS. O zmianie liczby mandatów w okręgach wyborczych, zależnie od prognozy wyników. PiS chce być absolutnie pewne wygranej w wyborach samorządowych. Plan jest przemyślany, przygotowany. Na to wszystko potrzeba czasu, stąd złość PiS na prezydenta, który robi jakieś przeszkody na drodze ku ostatecznego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości, czyli do zmiany ustroju kraju.

Rozczarował nas prezydent swoimi ustawami, ale żal można mieć również  do naszej opozycji – parlamentarnej i pozaparlamentarnej. Nie widać programu, nawet na najbliższe miesiące, a co dopiero na rok przedwyborczy.

Przy okazji manifestacji w obronie sądów dobrze byłoby opozycji to czekanie obywateli na program przypominać.

Prawo z ludzką twarzą

Prawo z ludzką twarzą Na czatach sądownictwo reforma trójpodział władzy

Prof. Tomasz Koncewicz, kierownik Katedry Prawa Europejskiego i Komparatystyki Prawniczej Uniwersytetu Gdańskiego, autor książki „Prawo z ludzką twarzą”, pisze dla portalu OKO.press:

„Obecna Konstytucja jest dla obywateli, a nie dla elit. I tego PiS się boi. Nie dajmy się oszukać.”
„My, obywatele powinniśmy się obawiać dokumentu konstytucyjnego, który będzie efektem niedobrych emocji i wizji Polski, w której obywatele żyją w cieniu władzy. Władzy, która może urządzać nam życie w dowolny sposób. Polska obywatelska to ostatnia rzecz jaką obóz rządzący jest w stanie zrozumieć, i pierwsza której się obawia.”

„PiS nie zejdzie z obranego kursu. To może być próba usypiania społecznej kontroli i czujności UE”
„PiS będzie stosować tę samą taktykę, co w przypadku Trybunału Konstytucyjnego: pójdzie na kilka ustępstw, wygasi emocje i pójdzie dalej, a gdy społeczny gniew przycichnie, przeprowadzi kluczowe ze swojego punktu widzenia zmiany. Tak działa Wiktor Orbán na Węgrzech i PiS odrobiło tę węgierską lekcję „usypiania” społecznej kontroli i „usypiania” czujności Unii Europejskiej.”

1 sierpnia o decyzji SN: zabrakło sędziów gotowych powiedzieć NIE fasadowemu „Trybunałowi Konstytucyjnemu”
„Sędziowie kluczą, gubią się w piramidalnych konstrukcjach i zamazują konstytucyjny obraz, który powinien być jasny i tak komunikowany opinii publicznej.”

„Instytucje (władza) muszą być gotowe na związanie się najwyższym prawem i zaakceptować mechanizmy, dzięki którym konstytucja będzie egzekwowana wobec nich, a zwłaszcza, wbrew ich woli.”

Więcej na portalu OKO.press pod hasłem „Tomasz Koncewicz”

Sądny tydzień

Na czatach nie dla reformy sądownictwa Sąd Najwyższy KRS

Poniedziałek, 25 września

W południe miały być ogłoszone projekty ustaw prezydenckich o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, przygotowanych w miejsce zawetowanych 31 lipca ustaw Prawa i Sprawiedliwości. Nadzieje na obiecaną ich zgodność z konstytucją były duże. Prezydent miał za sobą wielotysięczne manifestacje w obronie sądów, światła wolności płonące w półtorej setki miejscowości, zachęty części episkopatu, głosy Unii Europejskiej. Wydawało się, że tym razem z pałacu prezydenckiego popłynie wyraźny głos za demokratycznym rozwiązaniem sporu o niezależność sądów, chociaż nie brakowało sceptyków. Wskazywali na naciski ze strony Prawa i Sprawiedliwości, na rozmowy z samym jego prezesem. Na słabości charakteru i brak zaplecza politycznego prezydenta.

Rano ukazało się wydanie tygodnika SIECI z dwoma ważnymi tekstami: z wywiadem z Jarosławem Kaczyńskim i dużym artykułem analitycznym Jacka Karnowskiego o niezgodzie prezesa i władz Prawa i Sprawiedliwości na ustawy w formie przez prezydenta zapowiadanej. Najważniejsze fragmenty tych tekstów i zawarte w nich groźby pod adresem prezydenta zamieszczany dalej w artykule „Sądowe igrzyska śmierci”.

Groźby na tyle ostre, że w poniedziałkowe południe prezydent nie pokazał projektów ustaw, tylko ich założenia, dając sobie czas na dostosowanie się do partyjnych ostrzeżeń i zaleceń.

Wtorek, 26 września

Prezydent po południu składa projekty ustaw w Sejmie. Okazują się one zupełnie inne, od zapowiadanych w lipcu. Oddające pełną władzę nad SN i KRS politykom. Niezgodne z konstytucją, zgodne z linią partii Prawo i Sprawiedliwość, a nawet w niektórych punktach ją wyprzedzające. Nie poparły ich najmocniejsze partie opozycyjne – PO i Nowoczesna, bo takich projektów poprzeć nie mogły. Nie zgodziły się też na szybko zwołane konsultacje w sprawie zmiany konstytucji w kwestii
sądów.

Środa, 27 września

Można już było zapoznawać się dokładnie w Kancelarii Sejmu ze szczegółami proponowanych przez prezydenta ustaw. Wśród posłów konsternacja, zdziwienia, a nawet szyderstwa, tak te projekty są dziwnie podobne do tych, które Andrzej Duda zawetował.

74 strony projektu ustawy o Sądzie Najwyższym:
– sędziów wybiera Sejm większością 3/5 głosów, a w braku zgody odbywać się ma głosowanie indywidualne – jeden poseł , jeden głos , co daje większość Pisowi..
– obniżenie wieku przejścia w stan spoczynku do 65 lat , 40 procent składu SN , żeby pozbyć się tych sędziów, którzy działali w PRL. O tym, którzy sędziowie mogliby orzekać dłużej, ma decydować prezydent, on także miałby ustalać regulamin pracy SN, i wybierać jego prezesa spośród trzech kandydatów. W ciągu pół roku każdy z sędziów może, jeśli zechce, przejść w stan spoczynku, a będą musieli to zrobić sędziowie z likwidowanej Izby Wojskowej, której sprawy przejmie Izba Karna

Powstaną nowe izby.

– Izba Dyscyplinarna i Kontroli, do kontroli pracy sędziów, a oceniać ich mają, oprócz sędziów-orzeczników, także ławnicy, ludzie bez uprawnień sędziowskich, wybierani przez Senat, a proponowani przez organizacje społeczne, albo przez grupy stu obywateli. Czyli rodzaj sędziów ludowych.
-Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych , do której będzie można kierować skargi na prawomocne wyroki wszystkich sądów, od daty 17 października 1997 (data wejścia w życie konstytucji). Ta Izba będzie też orzekać o ważności lub nieważności wyborów i referendów.

Znacznie zwięźlejsza jest 6 stronicowa ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa. Wszystkich jej członków mają wybierać politycy, wbrew konstytucji, i wbrew dotychczasowej praktyce.

Czwartek, 28 września

Przed równo 100 laty powstał Sąd Najwyższy. Rano w tę rocznicę w warszawskiej archikatedrze św. Jana, metropolita warszawski, kardynał Nycz, odprawił mszę i wygłosił kazanie ze słowami ,że jeszcze przed paru miesiącami nie spodziewał się znaleźć Sądu Najwyższego „w sytuacji głębokiej troski o samą instytucję i ludzi, a jednocześnie głębokiej obawy o swoją przyszłość”.

Słowa te odnoszą się zapewne do stanu sprzed prezydenckiego lipcowego weta, kiedy odbywały się rozmowy z episkopatem, dające nadzieję na lepsze prawo. W efekcie nagłej rejterady prezydenta pozostaje tylko apel o odwagę sędziów i modlitwa. „Proszę Boga, by nic złego się nie stało, żeby nie został zachwiany żaden fundament w trójpodziale władzy i w służbie na rzecz państwa i człowieka”.

Kardynał powiedział też jednak, że najważniejszą rolą sędziów oraz obrońców ich niezawisłości jest odwaga i cierpliwość, i że z pomocą Boga i ludzkiego oporu „fundamenty polskiego sądownictwa zostaną wkrótce ocalone”. Trudno orzekać, na czym oparł takie przeświadczenie, zwłaszcza, że powiedział również o tym, że
„trzeba czasem cierpieć, żeby coś ocalić.”

Wieczorem w wielkiej sali Zamku Królewskiego w Warszawie zorganizowano obchody setnej rocznicy Sądu Najwyższego. Żeby powstało państwo, musi powstać prawo. Sąd Najwyższy stworzono w roku 1917 na mocy przepisów o tymczasowym zorganizowaniu sądów polskich. Rok później Polska odzyskała niepodległość.

Rocznica jest to więc nie byle jaka, i nie przypadkowi na nią przybyli goście. Dwaj byli prezydenci – Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski. Prezes Sieci Prezesów Sądów Najwyższych Unii Europejskiej i prezes Sieci Europejskich Rad Sądownictwa. Członkowie polskich i europejskich stowarzyszeń sędziów, byli prezesi SN i Trybunału Konstytucyjnego, przedstawiciele samorządów prawniczych, Sejmu, Senatu oraz prezydent Warszawy.

Zabrakło tylko jednej osoby – prezydenta Andrzeja Dudy. List od głowy państwa odczytała szefowa jego kancelarii. Pani prezes SN, Małgorzata Gersdorf, przemawiała do pustego prezydenckiego fotela. Za to głos zabierali prawnicy europejscy , przypominając , że warunkiem wzajemnego uznawania wyroków sądów z różnych krajów jest zaufanie , a ostatnie projekty zmian w sadownictwie polskim niepokoją.

Nasz polski sędzia w Trybunale Sprawiedliwości UE, profesor Marek Safjan, odczytał list od prezesa tego trybunału, podkreślający, że sądy są niezbędne do przetrwania Unii, jednak tylko wtedy, kiedy będą niezależne politycznie i kiedy będą w jednolity sposób stosowały prawo.

Sto lat zobowiązuje do obrony niezależności – powiedział prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Piątek, 29 września

Zza oceanu dochodzi wiadomość, że także w Ameryce patrzą na to, co się dzieje z sądownictwem polskim. Rzeczniczka Departamentu Stanu odczytuje dokument o zaniepokojeniu USA stanem praworządności w Polsce.

Sobota, 30 września

Opozycja pozaparlamentarna zwołuje się na demonstracje na niedzielny wieczór.