Topór nad Puszczą Karpacką

Halina Flis-Kuczyńska
zamieszczono: 1.05.2018

Warszawiacy z pewnym zaskoczeniem oglądali na początku marca pięcioro ludzi przebranych za zwierzęta, którzy na placu przed stacją metra Centrum, nazywanym Patelnią, uderzali w bębenki i informowali o zagrożeniu ich ostoi, Puszczy Karpackiej, domu niedźwiedzia, wilka, rysia, żbika i sóweczki.

Była to akcja fundacji ekologicznej WWF Polska. Alarmuje ona o potrzebie ochrony Puszczy Karpackiej od dłuższego czasu. Zbiera podpisy pod petycją o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego. Zebrała ich ponad 100 000, w tym mój i członków mojej rodziny.
Park ten miałby objąć 17,5 tys hektarów drzewostanów Puszczy Karpackiej, najstarszych w tym ogromnym podbeskidzkim kompleksie leśnym, obejmującym ponad 300 tysięcy hektarów.

Na wniosek o stworzenie Parku Narodowego, złożonego przed dwoma laty, nadal brak odpowiedzi.

WWF Polska współpracuje i pomaga Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze z Przemyśla, informując o zagrożeniach i oznaczając stare, pomnikowe drzewa. Do tej pory obie fundacje odnalazły i oznaczyły 6 500 drzew – pomników przyrody, zasługujących na ochronę przed wycięciem. Prowadzona jest akcja adoptowania takich dostojnych drzewnych starców przez osoby znane – aktorów, naukowców, pisarzy, w nadziei, że np. jodła adoptowana przez znaną aktorkę nie zostanie wycięta, w obawie przed rozgłosem, jaki może ona nadać sprawie.
Puszcza Karpacka woła o pomoc.

Już dziś wyręby w niej są duże, o czym donosi miejscowa Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. Co dzień wyjeżdżają z niej konwoje wielkich ciężarówek pełnych pni.

Plany są jeszcze większe. Kiedy Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał w listopadzie zeszłego roku kategorycznie , aby zaprzestano wielkich wyrębów w Puszczy Białowieskiej, leśnicy, żądni pieniędzy, mieli już na uwadze starodrzewy Puszczy Karpackiej, lasu z wiekowymi jodłami, jaworami, dębami . Niektóre z tych drzew liczą sobie ponad 300 lat.

Przed tygodniem ogłoszony został plan , nazwany planem zagospodarowania lasu, a w nim projekt wycinki w Puszczy Karpackiej 1 500 000 m3 drewna do 2027 roku . Ogólna skala wyrębu ma być nawet większa niż w Puszczy Białowieskiej, gdyż tam przewidziano uzyskanie 3,65 m3 drewna z hektara lasu, a w Puszczy Karpackiej – 3,85 m3 z hektara.

Nowy minister środowiska, Henryk Kowalczyk, uspakaja, że to tylko na papierze wygląda groźnie, bowiem wycięte będzie zaledwie jedno drzewo na sto.

Niby pięknie, jednak drzewo drzewu nierówne. Obserwacje cięć dzisiejszych, a także doświadczenie ostatnich lat, uczy, że rąbane będą starodrzewy. Sosna 60-letnia jest dobrym materiałem tartacznym na belki i deski, ale mebla drogiego się z niej niej nie zrobi, najwyżej tani stolik czy szafkę. To nie to samo, co szlachetne okazy, 120-letni dąb czy jawor, kupowany na drogie meble i okleiny. Za przeznaczeniem idzie cena. Najchętniej tnie się i sprzedaje takie okazy, które udaje się sprzedać najdrożej.

W jednym tylko nadleśnictwie Bircza, o powierzchni 27 000 hektarów, planuje się pozyskać w tym roku 67 000 m3 drewna, w tym większość , 41 000 m3, dziwnym trafem na obszarze starodrzewów planowanego rezerwatu „Reliktowa Puszcza Karpacka”.
Dwa słowa o tym planie: otóż przy wyraźnym oporze wobec projektu stworzenia parku narodowego, ekolodzy z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze chcieliby doprowadzić do utworzenia w Puszczy Karpackiej mniejszej, na 8 tys. hektarów, strefy ochrony najstarszych drzew o tej właśnie nazwie.

Oczywiście idzie to jak po grudzie, i nie ma się czemu dziwić, skoro nadleśniczy Birczy zarabia 215 000 złotych rocznie, a w rezerwatach i parkach narodowych, gdzie pracy mniej, płace są o połowę niższe.

Kto by nie bronił się rękami i nogami przed rezerwatem na „swoim” terenie? Kto by nie cieszył się z niechęci władz do tworzenia parków narodowych? Załamywanie rąk nie pomoże, kiedy idzie o tak wielkie pieniądze. Trzeba to jak najszybciej objąć kontrolą i rzeź starodrzewów zatrzymać.

Facebook Comments